No icon

Świat

KTO I DLACZEGO REALIZUJE PROJEKT COVID-1984? MAMY GO! ZŁAPALIŚMY DIABŁA, WĘŻA STARODAWNEGO ZA OGON

W rzeczy samej, złapaliśmy diabła za ogon. Z pomocą, która pozwoliła, jak mawiają Anglosasi, połączyć kropki przyszedł nam obejrzany wczoraj film dokumentalny, w którym kwestię szczepień Covid-19 naświetla kompetentna p. dr. Carrie Madej, szefowa dwóch klinik w USA, która zaczęła badać szczepionki mając niewiele ponad 20 lat, mówiąc między innymi, że nigdy dotąd nie widziała szczepionek, w których miałaby zostać zastosowana technologia, jak w szczepionkach Covid-1984

Dr Carrie Madej

Istotnym elementem całej układanki, choć właściwszym określeniem byłoby kabały, jest postać dr Erica Drexlera z USA, którego pracę w dziedzinie nanotechnologii obserwowaliśmy od momentu, w którym przedstawił swoją książkę, a właściwie książeczkę, gdyż to praca stosunkowo niewielka, za to merytorycznie istotna, zatytułowaną „The Engines of Creation” (Silniki kreacji).

Eric był niezwykle zdolnym marzycielem, twierdził, że dzięki rozwojowi nanotechnologii problemy głodu oraz wojen przestaną istnieć, znikną również nierówności społeczne, zazdrość o rzeczy materialne, o pieniądze, o znamiona luksusu, ponieważ – lekko rzecz trywializując - ludzkość, każdy jeden człowiek będzie mógł sobie wkrótce wyprodukować, co tylko zechce w małym urządzeniu wielkości kuchenki mikrofalowej, czy dzisiejszej drukarki 3D, w której z atomów będą układane wg zadanej instrukcji dowolne produkty: kotlet schabowy, banknot tysiącdolarowy, złoty pierścionek, sztuczna szczęka, dobry koniak, cokolwiek z materii nieożywionej. W teorii taki zamysł był wykonalny, co prof. Drexler udowodnił swoimi nano-narzędziami, przekładniami składającymi się z atomów, które działały. Niestety w praktyce wyprodukowanie hamburgera w kuchence Drexlera oznaczałoby żmudne układanie atomu po atomie przez setki tysięcy lat, może dłużej.

Eric Drexler

Ponadto, zniknąć miały zupełnie problemy zdrowotne ludzkości za sprawą nano-robotów medycznych, które niczym armia wyszkolonych nano-lekarzy wyposażonych w mikroskopijne nano-instrumenty medyczne oraz inne urządzenia wprowadzone do układu krwionośnego człowieka docierałyby w każde miejsce chorobowe, natychmiast je naprawiając. Ludzie staliby się nieśmiertelni, gdyż nanoroboty przedłużałyby skracające się w trakcie życia telomery, a może dokonałyby takich zmian w organizmie, że telomery nigdy więcej już by się nie skracały, albo chociaż zwolniłyby tempo tak znacznie, że mielibyśmy na Ziemi populację tysiącletnich Matuzalemów?

Było to wiele lat temu, publikację zgraliśmy wówczas na twardy dysk jednego z pierwszych naszych komputerów o oszołamiającej wówczas pamięci operacyjnej 2 MB RAM, uznając enuncjacje Erica za niezwykle interesującą koncepcję, która z pewnością w jakimś zakresie zostanie zastosowana w przyszłości, niespecjalnie dalekiej, o czym świadczyło tempo rozwoju mikroprocesorów wyrażane wzorem obrazującym prawo Moore’a, który na podstawie obserwacji rozwoju tranzystorów stwierdził, że mamy do czynienia ze wzrostem wykładniczym, skutkującym podwajaniem się mocy obliczeniowej tranzystorów, a następnie mikroprocesorów komputerowych co 18 miesięcy.

Nano-przekładnia planetarna

Długo obserwować Drexlera nie mogliśmy, ponieważ w pewnym momencie kompletnie zapadł się pod ziemię, nigdzie nie można było znaleźć jego artykułów, nikt o nim nie pisał, aczkolwiek było absolutnie niemożliwe, żeby przestał prowadzić swoje badania, ponieważ to dla niego została utworzona pierwsza katedra nanotechnologii na świecie i to on pierwszy uzyskał na niej doktorat, nie byle gdzie, bo na MIT. Taki talent nie mógł się zmarnować.

Zniknięcie Drexlera nie wywołało żadnych pytań w świecie naukowym, gdyż przez ignorantów był uznawany za niegroźnego wariata, jednego z tych wizjonerów, coś jakby komputerowych gików, którym brakuje piątej klepki, a zawistnicy woleli, żeby go nie było, gdyż w konfrontacji z jego wiedzą ujawniała się ich niekompetencja. Zbiegło się w czasie z jego oficjalnym spotkaniem z v-ce prezydentem Alem Gorem, odpowiedzialnym w rządzie USA za militaria. Al Gore jest fanem zastosowań zaawansowanych technologii w armii USA, co sam opisał w sporej liczącej 558 stron: „Al Gore The Future. Six Drivers Of Global Change”, w której jednym z sześciu wymienionych czynników zmiany przyszłości jest właśnie nanotechnologia. Kolejne to np. robotyka, inżynieria genetyczna i sztuczna inteligencja. Książkę opisywała żydowska gazeta The Wall Street Journal, więc sprawa poważna, priorytetowa.

Stało się jasne, że Drexler musiał otrzymać zadanie z Pentagonu wykorzystania nanotechnologii dla celów wojskowych, na pewno pod szczytnymi hasłami, że to ku chwale ojczyzny i w obronie przed złym Putinem, które jako idealista musiał łyknąć, niczym pelikan żabę, a perspektywa działania bez żadnych ograniczeń finansowych w otoczeniu najnowszej technologii, wszystkiego, o czym tylko mógł zamarzyć, dla pasjonata i kompetentnego, twardo stąpającego po ziemi wizjonera, bez wątpienia wybitnego naukowca, musiała być kusząca.

Proces budowania z atomów w czasie kiedy Eric Drexler napisał Engine of Creation był niewydolny, dopiero co IMB pokazało swoje logo ułożone z atomów widziane pod mikroskopem elektronowym przez Dona Eiglera (jeśli zdjęcia były prawdziwe), jednak od czego jest postęp? Przy wykładniczych zmianach w technologii procesorów można było założyć per analogia podobne postępy sprawności i zaawansowania maszyn oraz robotów nanotechnologicznych. Nanotechnologia praktyczna stawała się jedynie kwestią czasu.

Logo IBM z atomów

Wróćmy teraz do p. dr Carrie Madej oraz wspomnianego na początku dokumentu, ponieważ powoli zaczynam pisać książkę, a miał być lekkostrawny, merytoryczny artykuł, który zdoła przeczytać każdy, kto choć trochę naprawdę interesuje się otaczającym nas światem, dla kogo ważne są wynikające z tego zainteresowania pytania egzystencjalne, a także próby odpowiedzi na nie. Otóż, w pewnym momencie filmu p. Doktor mówi o szczepionkach na Covi-19 firmy Moderna, która jest częścią żydowskiego koncernu GlaxoSmithKleine. Okazuje się, że Moderna to swoisty „new kid on the block” w branży, kompletny nowicjusz w dziedzinie szczepionkowej, który nigdy dotąd nie wyprodukował żadnej szczepionki, ani żadnego leku dla ludzi. Proces przygotowania szczepionki Moderny na Covid-19 do momentu testów na 45 ochotnikach trwał… 2 miesiące. To szaleństwo. Testy, wykazały, że całe 100 % spośród wszystkich 45 osób doznało natychmiastowych, przykrych skutków ubocznych szczepień. Długofalowe skutki uboczne nie są w ogóle znane. To jednak nie przeszkodziło Donaldowi Trumpowi, aby przekazać Modernie dotację rządową z kieszeni podatników w wysokości 1 mld USD (tysiąc milionów dolarów), a na czele projektu wyszczepienia wszystkich Amerykanów w militarnej Operacji Wrap Speed postawić szefa oddziału szczepionkowego GSK, marokańskiego żyda Moncefa Slaoui, który przejął dowództwo nawet nad prawdziwym ,mundurowym trepem, słynnym generałem Perną.

Moderna jest także dotowana przez pralnię brudnych pieniędzy, znaną jako Fundacja Billa i Melindy Gates.

W czym zatem tkwi sukces Moderny, której szef jakimś cudem awansował na swoistego superministra zdrowia, niczym umocowany przez żydowską finansjerą Morawiecki na superministra od finansów, na dobry/zły wówczas początek? Jakie unikalne zalety ma szczepionka Moderny dla projektu wyszczepienia całej populacji świata?

Moderna GSK

Pani dr Carrie Madej mówi, że to zupełnie inna koncepcja, nie medyczna, gdyż szczepionka nie ma leczyć, czy zapobiegać chorobom, a technologiczna. Do szczepień nie są potrzebne żadne strzykawki, fiolki, nie potrzeba nawet lekarzy, czy wojska pakującego ludziom patyki do nosów, powodując zapalenie opon mózgowych, zgodnie z zamysłem szatanów, ustalających tę procedurę. Szczepionka Moderny znajduje się na rodzaju plastra naszpikowanego mikro igiełkami (mikro needle platform), który ofiara samodzielnie nalepia sobie na przedramię (może także na czoło), po czym ów plaster zrywa i gotowe. Jest zaszczepiona. Mikro igły wykorzystują patent wzięty przez plemię wężowe żywcem z natury, właśnie z… węża (small world!), z zębów jadowych, którymi wstrzykuje jad swojej ofierze. Projekt technologiczny został opracowany przywspółpracy Massachusetts Institute of Technology, o czym możemy przeczytać na stronie MIT, opisującej ten wynalazek "diagnostyczny", jednak bez wspominania o szczepieniach. Uniwersytet MIT prowadził swoje badania na zlecenie i za pieniądze... Bill and Melinda Gates Foundation oraz  Instytutu Kocha, nie tetgo, który zasłynął  ostatnio między innymi blokowaniem sekcji zwłok rzekomych ofiar "covid-1984" , zakłamanymi statystykami medycznymi dotyczącymi koronawirusa oraz faszystowskimi zaleceniam dla  niemieckiego rządu, przeciw wolnościom obywalelskim oraz prawom człowieka Niemców, a tego od  Koch Industry, największej firmy prywatnej w USA i złowieszczych braci Koch korumpujących amerykańskich polityków, niczym Goldman Sachs, z których jeden, David, ufundował ów instytut w 2007r. dotacją 100 mln USD. Informacja nie jest tajna, widnieje w cytowanym artykule na stronie MIT.

Szczepionka Moderny

Poza szczepionką modyfikującą RNA i DNA, a więc kod genetyczny człowieka, zmieniającą ofiarę w procesie zwanym transfekcją w pospolity GMO, któremu mogą np. wyrosnąć dwie głowy, do krwioobiegu wstrzykiwane są także nanoroboty, zapewne projektu ekipy Eryca i jego kolegów, kontrolujące ciało człowieka, mierzące na bieżąco ciśnienie krwi, temperaturę, poziom cukru, itd., być może wykonujące nawet jakieś naprawy, dostarczające precyzyjnie celowane leki, jednak potencjalnie sterujące także zachowaniem zaszczepionej osoby, jej zdrowiem, mogące ją nawet zdalnie zabić, jeśli otrzymają takie dyspozycje z centrali, z którą są połączone poprzez szerokopasmową sieć 5G oraz Internet. To nie fantastyka, urządzenia zostały opisane przez MIT, posiadają własne mini-ogniwa solarne, komunikację Wi-Fi, itd. Całość dopełnia specjalny pigment fosforyzujący pod światłem skanera, wyświetlający w miejscu odklejenia plastra informację, że człowiek istotnie został zaszczepiony, kiedy i czym, może również jakieś inne, dodatkowe. Pigment został opatentowany przez GSK pod nazwą nie pozostawiającą wątpliwości co do szefa całego projektu… Lucyferaza. Każdy zaszczepiony człowiek zostanie oznaczony, jak produkt na półce.

Opatentowany pigment Lucyferaza

No właśnie, a gdzie ten diabeł, szatan, upadły niegdyś anioł? Jakie jest jego pragnienie, o co mu w ogóle chodzi? Dlaczego uknuł taką kabałę? Jaki jest jego cel?

Niestety, wiele światłych osób nie traktuje diabła z należytą powagą sadząc, że to mit, opierając swoje wątpliwości na groteskowych wzorcach Mefistofelesa, Boruty, itp., czy szatana z koszulek heavy metalowców. To wielki błąd.

Diabeł istnieje naprawdę, to upadły anioł zrzucony na Ziemię przez Michała Archanioła, a jego pragnieniem jest zajęcie miejsca Boga. Jest niezwykle cwaną gapą, jednak dmuchanym nieudacznikiem, swoistym ignorantem, nieszczęśnikiem z wybujałym na skutek – jakby powiedział Platon - własnej głupoty, która jest przyczyną wszystkich nieszczęść i tragedii, chorobliwym przerostem ambicji, formy, nad treścią. I takie jest jego plemię.

Bóg – jak wiemy - jest wszechogarniający, wszyscy jesteśmy w Nim, a On w nas, każdy jest Jego cząstką, oczywiście cząstką duchową, a nie cielesną, gdyż jak dowiadujemy się z Pisma Świętego, choćby z Ewangelii od św. Jana, ale nie tylko, jest duchem i nikt go nigdy nie widział. A że jest, istnieje, to rzecz pewna, wystarczy przeprowadzić proste eksperyment myślowy, żeby to udowodnić. Jak powiedział jeden z wybitnych matematyków, założenie, iż Boga nie ma, a świat powstał samoistnie z chaosu, jest tak absurdalne, jak twierdzenie, że Boening 747 mógł się sam złożyć z najdrobniejszych elementów na skutek działania trąby powietrznej.

Bóg, jest omnipotentny, wszechmocny, jako Stwórca może wszystko i w każdym czasie, jako Stwórca zna całą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, która jest wynikiem naszych aktualnych działań i zaniechań, wszystkich ludzi kreujących rzeczywistość, zwierząt, roślin. Bóg ma na nas wpływ całkowity, z którego korzysta wyłącznie na nasze usilne prośby, zwane modlitwami, ponieważ obdarzył nas niegdyś wolną wolą i wierzy w naszą inteligencję, w nasz instynkt samozachowawczy, w dobro, które nam zaszczepił, wie, że możemy wszystko zmienić, naprawić, jeśli tylko zechcemy.

Diabeł nie jest równoważny Bogu, to zaledwie upadły anioł, który miał służyć nam, ludziom, ale odmówił, nie uwierzył Bogu, że ludzie są kreacją wyższą, niż on i w swoim zwątpieniu oświadczył: non serviam, nie będę służył, zbuntował się.

To napuszony ignorant, przy czym niezmiernie w naszych kategoriach inteligentny i szczwany. Niestety, pycha oraz emocjonalność zaburzająca trzeźwość rozumowania nie pozwalają mu na działanie konstruktywne, dlatego finalnym skutkiem jego komendy musi być totalny upadek jego żydowskiego potomstwa (Jan 8:44), które powtórzyło Bogu po szatanie: non serviam (Jeremiasz 2:20), a także jego samego na końcu.

Diabeł, w swoim szaleństwie, chce być jak Bóg, pragnie, żebyśmy wszyscy byli z nim, diabłem połączeni tak, jak jesteśmy w naturalny sposób połączeni z Bogiem, aby miał na nas bezpośredni wpływ w każdej chwili. Chce nas kontrolować w pełni, móc nam wydawać rozkazy, które zostaną natychmiast wykonane, niezależnie od tego, jakie są. Poprzez epigenetykę chce także zabić w nas wiarę w Boga, która jak mylnie mniema zawierać się ma w genach, chce udowodnić, że Bóg się mylił, z ludzi nic nie będzie, to felerny projekt, nie zasługują na swój status, anioł im służyć nie może.

Diabeł kusi nas i demoralizuje, korumpuje, zaszczepia nam idiotyczne ideologie, jak bolszewizm, homoseksualizm, czy genderyzm, buduje rękami swoich dzieci tajne, rasistowskie, fanatyczne struktury masońskie skierowane przeciwko ogółowi, a potem mówi do Boga: popatrz, widzisz tych kretynów, oto Twoje dzieło, okręciłem sobie tych twoich ludzi dookoła palca i tańczą tak, jak im zagram, wierzą w każdy nonsens, który im wciskam. Kiedy powiem: Bóg was wybrał i oczekuje od was krwawych ofiar, trzymają się tego przez wieki. Kiedy powiem: rozkażcie rządom, żeby zmusiły swoich obywateli do noszenia masek na twarzach, albo zakazały im wejścia do lasu, natychmiast to robią.

Kontrola nad miliardami ludzi jest dla diabła problemem. On jest jedynie cwanym technokratą i zwodzicielem, a nie diabłem wszechmocnym. Dlatego chce „zredukować populację” pod fałszywymi jak zwykle hasłami. Nie wystarcza mu już pilot project gułagu ze stoma milionami trupów, czy kilkuletnie wojny, chce móc mordować nas hurtem w każdym momencie, milionami, miliardami, a nawet zamordować nas wszystkich, całą ludzkość, jeśli najdzie go taka fantazja. Nie chce naszej wolności – on jest tylko żałosnym dupkiem, diabłem, a nie Bogiem, chce nad nami panować całkowicie, chce być wobec nas omnipotentny, móc decydować o naszym losie, o tym co robimy, co myślimy, jak się zachowujemy, co jemy, jakie mamy uczucia, z kim śpimy i jakich perwersji się dopuszczamy ku jego uciesze. Wydaje mu się, że wówczas w pewien sposób dorówna Bogu, chociaż matoł nie potrafi nawet skonstruować porządnego wirusa, nie mówiąc o stworzeniu człowieka, czy choćby jednej, żywej komórki ciała. Potrafi jedynie manipulować i swoją zawistną ingerencją psuć to, co zostało niegdyś uczynione doskonałym, na obraz i podobieństwo Boga.

Diabeł kontrolujący ludzkość poprzez Internet

Kto kieruje dziś naszym światem wraz z programem ostatecznego rozwiązania kwestii gojów Covid-1984? Tak, to diabeł we własnej, nieszczęsnej, nikczemnej osobie, wykorzystujący do tego swoje ograniczone umysłowo, żydowskie dzieci (Jan 8:44), chorych obłąkańców jak pisał Julian Tuwim, którym zdołał niegdyś wmówić, że są wybrańcami samego Boga, a każda inna istota, każdy człowiek, to zaledwie bydlę, które można i trzeba mordować, okradać, wykorzystywać i to jest cool, OK i w porządku, tak mówi literatura anty-religii judaistycznej, którą ogłupił tych zwykłych, egoistycznych, szowinistycznych durniów. Stąd żydowska komenda nad tą całą kabałą, realizowaną za pośrednictwem utworzonej przez żydostwo masonerii i jej skorumpowanych podkomendnych, gdzie na każdego Morawieckiego, Szumowskiego, na każdego Trumpa i Dudę żydostwo ma haki, o czym możemy przeczytać w niedocenianym wciąż dokumencie autorstwa grupy „ojca syjonizmu” Teodora Herzla odczytanym na Kongresie Syjonistycznym w Bazylei w 1897r., a dostępnym wciąż bez większego problemu dla zainteresowanych, dokumencie, który tylko ludzie nieznający go mogą brać za falsyfikat.

Werner Herzog w swoim filmie dokumentalnym z 2016r. „Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci”, zadaje w pewnym momencie pytanie, czy Internet jest emanacją szatana?

Niewątpliwie tak, Internet jest emanacją diabła, która ma mu pozwolić na kontrolowanie całej, zaszczepionej, otumanionej ludzkości, podłączonej nano-nadajnikami/odbiornikami do sieci. Wbrew pozorom Internet jest kontynuacją ślepej uliczki cywilizacji człowieka, niewnoszącą niemal nic naprawdę istotnego do rzeczywistego rozwoju ludzkości, a właściwie kierującą ludzkość wprost do przepaści.

Jaki jest nasz los? To zależy wyłącznie od nas, od naszego poziomu intelektualnego, albo od poziomu przyzwoitości. Mamy wolną wolę, możemy działać dobrze, źle, lub działania zaniechać, co jest także działaniem niosącym takie same skutki. Jeśli zechcemy, możemy zmienić ten świat na lepszy, nawet na raj, a jeśli nie zechcemy, lub zechcemy go zniszczyć wraz z nami samymi, tak się stanie.

Możemy odmówić noszenia masek, podlegania restrykcjom, możemy zignorować zalecenia oraz bezprawne przepisy niegodziwego rządu, pootwierać nasze firmy, spotykać się z ludźmi, możemy zlikwidować patologiczny system partyjny, odwołać ten rząd, a powołać własny, działający istotnie w naszym imieniu oraz w naszym interesie i wszystko legalnie, w ramach art. 4 Konstytucji, w Referendum Ogólnokrajowym.

Jednak nic nie robimy, choć przeważnie chcemy dobrze, lecz dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Chciejstwo nie działa. Żeby choć szczera, żarliwa modlitwa wypowiadana ze zrozumieniem istoty problemu – ta mogłaby nas wspomóc, ale zgodziliśmy się, aby pozamykano nam kościoły, a sami modlić się nie potrafimy i coraz częściej nie chcemy, poza ewentualnie mechanicznym klepaniem pacierzy. Dlatego dziś na naszych oczach realizują się przepowiednie Apokalipsy św. Jana.:

On też sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole, i że nikt nie może kupować ani sprzedawać, jeżeli nie ma znamienia, to jest imienia zwierzęcia lub liczby jego imienia. Tu potrzebna jest mądrość. Kto ma rozum, niech obliczy liczbę zwierzęcia; jest to bowiem liczba człowieka. A liczba jego jest sześćset sześćdziesiąt sześć.

Czy pozostanie nas zaledwie niewielka cząstka, a reszta sczeźnie, jak podaje Apokalipsa? Wszystko na to wskazuje. Jednak tak wcale nie musi być. Możemy zmienić wszystko w każdym momencie, gdyż to my kreujemy rzeczywistość, niestety obecnie na własną zgubę.

Comment

A PHP Error was encountered

Severity: Core Warning

Message: Module 'Phar' already loaded

Filename: Unknown

Line Number: 0

Backtrace: