No icon

Polska - Nowe Ateny

DONALD TRUMP, CZYLI PERSONA NON GRATA. KTO WYDAŁ POLSKĄ WIZĘ TEMU PANU??

Nie wszyscy są zachwyceni planowaną na początek lipca wizytą Donalda Trumpa w Polsce w drodze na szczyt G20 do Hamburga, gdzie – jak donosi prasa - tamtejsi hotelarze odmówili mu noclegu tłumacząc mętnie, iż to z powodów bezpieczeństwa, którego nie są ponoć w stanie prezydentowi USA zapewnić. Innym dotąd zapewniali. Dopiero hamburski senat ulokował go w swojej willi nad jeziorem Alster. Nie wiadomo, czy nocleg będzie ze śniadaniem, czy też każą mu zamówić hot-doga na wynos, ale to już detal – grunt, że ma gdzie przekimać.

Trudno się Niemcom dziwić, skoro Trump wręczył ostatnio p. Merkel rachunek na 375 mld dolarów, niczym mafioso,  „za ochronę”. Na taką kwotę  otaczające go żydostwo (jewry) - od zięcia począwszy, na zarządzie firmy oraz adwokacie skończywszy – jak w przypadku większości prezydentów i premierów Zachodu, włącznie z Polską – wyceniło nadzór NATO nad naszymi sąsiadami narodu nazistowskiego,  a że to prywatna armia banksterów, więc i rachunek jest niczym bonusy Blankfeina i s-ki po planowym uruchomieniu kolejnego kryzysu światowego w 2007r.

Pamiętamy, iż po dostarczeniu Izraelowi atomowych okrętów podwodnych gratis w charakterze napiwku do zapłaconych już, miliardowych rachunków na rzecz Przedsiębiorstwa Holokaust (zamiast na rzecz Polski w charakterze zaliczki, gdyż winni są nam co najmniej 1 bilion euro jako reperacje wojenne),  Niemcy w osobie samego kanclerza oświadczyli, że czas ich pokuty się skończył, co się tłumaczy: ani centa więcej. Schluss. A więc, jak nie kijem go - to pałką! Aby uświadomić Niemcom - tak jak niedawno Chinom, gdzie ich akcje na żydowskiej giełdzie w Hong Kongu zaczęły pikować na łeb na szyję pozbawiając tamtejszych nuworyszy i po 30% majątku zaledwie w tydzień -  iż system finansowy do nich nie należy, ujawniono właśnie gigantyczną aferę, w którą zmieszani są bankierzy z ponad 40 „niemieckich” banków, lokalni prawnicy oraz biura maklerskie, a także „wiele instytucji zagranicznych”, polegającą na systemowym wyłudzaniu podatku VAT-u. Straty niemieckiego budżetu sięgnęły 36 mld euro! Jeśli nie będą płacili haraczu, zostaną oskubani w inny sposób, a dopilnują tego najtęższe na świecie głowy w materii kłamstwa i oszustwa, reprezentujące swego ojca z piekielnych czeluści.   

Wizyta Trumpa w Europie nie zachwyca także p. Antonio Tajaniego, przewodniczącego PE, który stwierdził, ze Europa nie potrzebuje Wuja Sama. Teza jest naturalnie słuszna, lecz argumentacja żałosna, ponieważ p. Tajani  obraził się na USA za to, że nie chcą walczyć z ociepleniem klimatu, na który mamy taki wpływ, jak na orbity planet, a cała hucpa „walki z ociepleniem” została  wykoncypowana przez internacjonalistyczne żydostwo, aby mogło generować olbrzymie dochody z handlu kwitami na dwutlenek węgla (mają tupet!) oraz wpływać na politykę poszczególnych krajów świata. Skoro można przez tyle lat uzyskiwać krocie z lichwy, z odsetek w procentach składanych, na które nie ma pokrycia w realnym pieniądzu,  to dlaczego nie z CO2? Oczywiście klimat na Ziemi się ociepla, jednak nie ma to żadnego związku z działalnością człowieka, choćby najpodlejszego. Taki jest cykl funkcjonowania naszej planety, która niegdyś była bogato pokryta roślinnością nawet na zamarzniętej dziś  Arktyce, po którym to okresie pozostały tam potężne złoża ropy naftowej będące przyczyną ślinotoku constans krwiopijców naftowych.

Niewątpliwym faktem jest, że źli ludzie naszą planetę niszczą i zabijają, trują ściekami, pestycydami, dymami fabryk, ranią bombami, zatruwają nas farmaceutykami produkowanymi na tony oraz przemysłową żywnością, która nie zasługuje na to miano, okradają nas patologicznym, kompletnie irracjonalnym systemem finansowym i z tym wszystkim powinniśmy walczyć, ale nie z naturalnym, choć niekorzystnym dla człowieka ociepleniem klimatu.

Mniejsza o Niemców, czy Włochów, gdyż dla nas najistotniejsze jest, iż Trump ma zahaczyć także o Polskę i wygłosić tu „ważne przemówienie”, które jak można przypuszczać będzie kontynuacją judzenia potencjalnego mięsa armatniego przeciwko naszym sąsiadom, co lokalna propaganda przedstawia jako następny wielki sukces polskiej dyplomacji, na który ministerstwo pracowało przez kilka miesięcy (to na to idą nasze podatki?!) oraz powód do dumy dla Polaków. Przyleci sam Wielki Brat, nasz wyimaginowany, domniemany obrońca oraz warrant niepodległości, którego lokalny establishment polityczny za miskę soczewicy kocha bezwarunkowo miłością psa trzymanego przez pana na krótkim łańcuchu, oczekując że my, obywatele RP ulegniemy syndromowi sztokholmskiemu i zapałamy uczuciem do własnego oprawcy. Tromtradacyjna narracja towarzyszy zewsząd planom ugoszczenia Trumpa w Polsce, choćby tu nawet zamierzał spędzić zaledwie kwadrans, albowiem USA w mniemaniu okupujących Polskę zdrajców, szpicli różnych agentur (nadzorowanych przez centralę syjonistyczną Five Eyes), pożytecznych idiotów oraz impregnowanych na prawdę obiektywną analfabetów politycznych to samo dobro, prawo, sprawiedliwość oraz idealna demokracja.

A jak jest naprawdę?

Pisaliśmy już o tym niedawno, jednak warto fakty przypominać, gdyż w aktualnym systemie rozwolnienia informacyjnego jedną wiadomość zakrywa natychmiast kolejna i człowiek, nawet jeśli przeczytał coś  istotnego mimo natłoku bylejakości, kłamstwa oraz nonsensownej propagandy w mainstreamie, to nie ma czasu, aby się nad tym głębiej zastanowić, skonfrontować źródła i wyciągnąć racjonalne wnioski korzystając z aparatury krytycznej mędrca szkiełka i oka. Idzie więc z reguły na łatwiznę, wyrabiając sobie opinię na podstawie przekazu gadających w mainstreamie głów, co musi skutkować wypaczonym obrazem świata, gdyż te wszystkie „autorytety medialne” nie prezentują przecież własnego zdania, tylko takie, które promuje mainstream dla realizacji partykularnych interesów jego globalnych właścicieli.

Czy zatem prezydent USA zasługuje na to, abyśmy go w Polsce w ogóle przyjmowali, czy raczej powinien mieć zakaz wjazdu do naszego kraju, a po pierwszej próbie przekroczenia granicy misia wlepionego w paszporcie z ostrzeżeniem, iż kolejnym razem inaczej sobie podgadamy - jest pewnie jeszcze w Kiejkutach cała infrastruktura, wystarczy agregat prądotwórczy i kable sięgające do nabiału,  albo ze dwa wiadra wody, to odechce mu się kpin z Polaków i zaraz wyśpiewa jak na spowiedzi przed czarną mszą, którzy to szatani go na Polskę nasyłają. Bo że szatani, to nie może być żadnych wątpliwości – po owocach ich już poznaliśmy. I nie chodzi tu li tylko o Trumpa, to nic personalnego; naszym zdaniem żaden prezydent USA nie powinien być do Polski wpuszczany. Niech się szarogęszą na swojej amerykańskiej wyspie kompletnie otumanionej i odizolowanej od reszty świata, gdzie paszporty posiada zaledwie 7% tamtejszej populacji. Jak u nas za żydokomuny.  

Patrząc na upokarzającą Polaków, serwilistyczną postawę przedstawicieli władz państwa w stosunku do USA oraz noszącego - jak można sądzić - cechy zdrady kraju przyzwolenia na wprowadzenie do naszego kraju wojsk amerykańskich (niczym niegdyś sowieckich), należałoby zadać proste pytanie: Czy sojusz naszego kraju z USA jest w ogóle możliwy i czy ma jakieś racjonalne podstawy?

Otóż, każdy, kto choćby pobieżnie poznał historię Polski i USA musi zdawać sobie sprawę z tego, iż pomiędzy naszym krajami nie ma kompletnie żadnych punktów stycznych, które mogłyby usprawiedliwiać oczekiwanie, iż sojusz militarny z Amerykanami będzie dla nas korzystny - wręcz przeciwnie, jesteśmy de facto politycznymi, kulturowymi oraz cywilizacyjnymi wrogami.

Nie od dziś – od zawsze, od samego początku. Mimo Kościuszki i Pułaskiego od momentu utworzenia USA różni nas dosłownie wszystko, ponieważ wywodzimy się z zupełnie innych cywilizacji opartych na odmiennych zasadach: w USA główną zasadą jest utylitaryzm oraz azjatycka, syjonistyczna „wolna amerykanka”, czyli absolutny brak zasad wobec partnerów, przejawiający się na przykład ostatnią bezpardonową zdradą Kataru (abstrahując od tego dzikiego, terrorystycznego kraju), którego emira jeszcze kilka tygodni temu Trump publicznie zapewniał o wielkiej przyjaźni USA. Dziś Katar jest całkowicie odcięty od świata przez popleczników USA: Arabię Saudyjską, Egipt oraz Emiraty Arabskie tylko dlatego, że nie chce uczestniczyć w planowanej przez syjonistów wojnie z Iranem, ponieważ dzieli z nim swoje złoża ropy naftowej i gazu.  I nie pomogła wielka baza amerykańska na terenie tego kraju. Innym przykładem będzie druk fałszywych de facto, bezwartościowych pieniędzy zwanych dolarami USA oraz wymuszanie akceptowania ich przez inne państwa w rozliczeniach międzynarodowych pod lufami karabinów maszynowych oraz groźbą „obrony demokracji” i „walki z terrorem” na ich terenie. Po kolejny przykład możemy sięgnąć do nieodległej historii, kiedy amerykańska finansjera z Wall Street (powiedzmy, że amerykańska) doprowadziła Hitlera do władzy w Niemczech, a następnie współpracowała z nim do samego końca wojny, a nawet po jej zakończeniu, dając w USA azyl wielu hitlerowskim ludobójcom i zbrodniarzom wojennym.

Polska od ponad tysiąca lat jest dziedzicem zupełnie odmiennej cywilizacji zachodniej, opartej na prawdzie greckiej, prawie rzymskim oraz moralności chrześcijańskiej. Prawda dla Polski to prawda w rozumieniu Arystotelesa, który definiował ją w sposób następujący: „Mówić o tym, co istnieje, że istnieje, a o tym co nie istnieje, że nie istnieje, jest prawdą, zaś mówić o tym, co nie istnieje, że istnieje, a o tym co istnieje, że nie istnieje, jest fałszem.”

Natomiast prawda dla USA to tzw. post-prawda lub Goebbelsowskie, sorry – Leninowskie (bo to Lenin/Goldman był przecież prekursorem propagandowej namolności) ordynarne kłamstwo, powtarzane przez tuby propagandowe mainstreamu oraz ich pudła rezonansowe po tysiąckroć, aby w świadomości powszechnej stały się w końcu „prawdą”, oczywiście w sensie III prawdy ks. Tischnera, a więc – „gówno prawdą”. Tej tezy nie trzeba udowadniać, potwierdził ją nawet sam prezydent Trump urbi et orbi, oświadczając parę dni temu do kamer, że CNN, jedna z największych agencji informacyjnych w USA i na świecie to… „fake news”. Całkiem słusznie.

Polska jest częścią dziedzictwa Słowian i od zawsze jesteśmy u siebie, to są nasze ziemie, ojcowizna co najmniej od 10 tysięcy lat, bo tak jest datowany genom słowiański z naszych terenów i choć toczyliśmy różne wojny w przeszłości, to nikogo nie musieliśmy mordować, aby być w domu, gdzie posługujemy się naszym własnym, ojczystym językiem.

Amerykanie, aby utworzyć swoje masońskie, a więc u źródła żydowskie państwo bazujące na rasistowskim dogmacie „narodu wybranego” nazywanym tam „American exceptionalism” - jak przypomina Kurt Vonnegut - wymordowali 100 mln Indian, autochtonów, a niedobitki pozamykali w obozach koncentracyjnych, zwanych rezerwatami. Nie mają nawet własnego języka, więc posługują się nieco zdemolowaną dla zmylenia przeciwnika angielszczyzną.

Polska jest krajem katolickim z niemal 100% populacji ochrzczonej w Kościele, podczas gdy USA są krajem jadowicie antykatolickim, promującym dewiacje i aborcję, jednym z głównych motorów sadystycznych morderców chrześcijan ISIL (zwanych ISIS dla zmylenia przeciwnika, żeby uniknąć skojarzenia z „L”, czyli  Lewantem obejmującym także Izrael), który przez niemal całą swą krótką, bo zaledwie 241-letnią historię robił wszystko, aby nie nawiązać stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską i ich nie nawiązał - to się zmieniło dopiero za marionetkowej prezydentury Reagana (któremu CEO Merill Lynch w dokumencie Michaela Moore’a rozkazuje publicznie: "Streszczaj się!"), lecz tylko dlatego, że przystąpiono wówczas do wielkiej grabieży oraz przejęcia Polski, a także innych krajów Europy Wschodniej, do czego Amerykanie chcieli pozyskać zaufanie papieża Polaka Jana Pawła II. Notabene bezskutecznie, co wiemy z wydanej drukiem oraz na CD relacji wówczas ks. Stanisława Dziwisza. Jan Paweł II dobrze wiedział z kim ma do czynienia, ale robił wszystko, aby wyzwolić Polskę spod okrutnej okupacji żydokomuny. W USA Kościół katolicki do dziś nie ma nawet statusu Kościoła, funkcjonuje tam jako… geszeft, korporacja, a gazety „katolickie” występują przeciwko papieżowi (sic!).

Dla Polaka prawda jest święta, podobnie jak prawo i sprawiedliwość, co wykorzystują różni partyjniaccy hochsztaplerzy. Jednak dla USA prawda nie ma żadnego znaczenia, nie stanowi wartości, gdyż ich zasadą jest talmudyczny utylitaryzm bazujący na relatywizmie, nakazujący osiąganie celów i zysków za wszelką ceną, także za cenę pogwałcenia prawdy, prawa i sprawiedliwości, czego najbardziej znane ostatnio przejawy to kłamstwo „wąglikowe” w ONZ, Patriot Act, kazamaty w Guantanamo, Bagram, w Kiejkutach i wielu innych miejscach. Zatem z jednej strony fanatyczny legalizm znany z postawy ortodoksyjnego judaizmu w stosunku do prawa czyli Tory, a z drugiej nielegalne bezprawie oraz kompletny brak moralności przejawiający się choćby w bezpardonowych zdradach swoich sojuszników, aliantów, jak zdrada Polski w Teheranie i Jałcie oraz oddanie nas przez USA pod krwawą okupację żydokomuny po wojnie na kilkadziesiąt lat, a następnie oszukanie w czasie transformacji lat 80. – 90. i ograbienie słupem Balcerowiczem przez żydowską trojkę Soros/Lipton/Sachs.

Polacy to ludzie pokoju, już w I w. naszej ery starożytni historycy odwiedzjący nasze ziemie określali nas jako „lud pokojowy działający w systemie demokracji rolniczej”. Dla nas jedyna wojna sprawiedliwa to wojna obronna.

USA to kraj bandycki, „urodzony morderca”, agresor, który tylko od II Wojny Światowej dokonał kilkadziesiąt napadów militarnych na inne kraje, obalił dziesiątki rządów, włącznie z tym na Ukrainie i wszędzie instalował swoje marionetki, działające nie dla dobra poszczególnych narodów, a dla USA, a właściwie dla żydowskich właścicieli rządzących USA.

Czy Amerykanie postrzegają Rosję jako wrogi kraj?

Nie tylko retoryka Trumpa, ale i historia pokazują, że w żadnym razie, przy czym trzeba odróżnić Rosję białą, przed rozbiorami Polski antyżydowską, do której nawiązuje Putin, od Rosji czerwonej, czyli od sowieckiego ZSRR, tworu międzynarodowego żydostwa z ich gułagami, zsyłkami na Sybir i Wyspy Sołowieckie, z obozami koncentracyjnymi, bezprawiem i czerwonym terrorem, tak wiernie opisanymi np. przez noblistę Aleksandra Sołżenicyna, choć nie tylko. Pamiętajmy, że ofiarami żydowskiego bolszewizmu byli głównie Rosjanie, których sowieci wymordowali – różne są szacunki - od 70 do 100 milionów osób. Bolszewicki ZSRR był tworem żydowskich bankierów mieszkających głównie w USA, a przybyłych tam wcześniej z Frankfurtu. Trocki z Applebaumem zostali wyeksportowani do Rosji... z USA. Lenin zaplombowanym wagonem ze Szwajcarii (wraz z ciotką Jerzego Urbana, o czym Urban pisał w swej książce). Bolszewików w Rosji a potem ZSRR finansowały bankierskie rodziny żydowskie z Rotszyldami oraz ówczesnym Sorosem na czele – Jakubem Shiffem. Modernizowały ich i wspierały amerykańskie trusty (vide historyk Antony C. Sutton). Ta sama finansjera żydowska rządziła w Niemczech po I Wojnie Światowej, po Traktacie Wersalskim, który przez Paryżan ze względu na ogromną nadreprezentację żydów był wtedy powszechnie nazywanym „traktatem żydowskim”. Wkrótce wylansowali i wspierali Hitlera w nadziei na utworzenie syjonistycznego państwa Izrael (warto zobaczyć medal Angriff: „Nazi Fahrt Nach Palastina”, czy zdjęcia syjonistów z hitlerowcami z tamtego okresu) , a sojusz militarny sowiecko-hitlerowski trwał formalnie już od roku 1922, czyli od traktatu w Rapallo, a więc wcale nie zaczął się 17 września 1939 r. wspólną napaścią na Polskę, czy od porozumienia Hitler/Stalin zwanego później Ribbentrop/Mołotow, tylko znacznie, znacznie wcześniej, jako wynik szczerej nienawiści do „wersalskiego bękarta” wobec fiaska projektu Judeopolonii. Zatem Rosja sowiecka – abstrahując od wojennej retoryki nabijającej przez dekady kabzy żydostwu po obu stronach nieistniejącej barykady - nigdy nie była prawdziwym wrogiem USA i nie jest nim do dzisiaj. Owszem, zorganizowane żydostwo amerykańskie oraz generalnie internacjonalistyczne, choć szowinistyczne, pragnie ponownie przejąć Rosję, jak za bolszewizmu, ale dlatego, aby realizować swój stary plan światowej dominacji, jako efekt indoktrynacji umysłów „chorych obłąkańców” judaizmem talmudycznym.

Comment

A PHP Error was encountered

Severity: Core Warning

Message: Module 'Phar' already loaded

Filename: Unknown

Line Number: 0

Backtrace: