No icon

Polska

162 LATA TEMU ŻYDZI ZAMORDOWALI ADAMA MICKIEWICZA W STAMBULE, ABY NIE DOPUŚCIĆ DO ODRODZENIA RZECZPOSPOLITEJ

Kiedy sprawa odrodzenia Rzeczpospolitej nabierała ponownie rozmachu na emigracji, Adam Mickiewicz utworzywszy uprzednio legiony polskie we Włoszech w r. 1848, kontynuując swą misję pod przykrywką prowadzenia badań orientalistycznych przybył na teren Imperium Osmańskiego. Po upadku Powstania Listopadowego 1830r. osiedliło się tam wielu Polaków patriotów, głównie karmazynowej szlachty, zmuszonych do opuszczenia własnych domów i majątków (przejętych następnie za bezcen przez kolaborujących z Rosją żydów, często wraz z  polskimi nazwiskami prawowitych właścicieli) i wieloletniej tułaczki po świecie, niczym Latarnik  z noweli Henryka Sienkiewicza, albo polscy emigranci wypędzeni z kraju przez pierwszy i obecny rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości za chlebem, często także dla pozyskania środków na spłatę wciąż gwarantowanego parasolem ochronnym rządu oszustwa „kredytów frankowych”. Na ich miejsce sprowadzono wrogich nam Ukraińców oraz potomków psychopatycznej żydokomuny z Izraela.

Jednym z Powstańców 1830r. był Michał Czajkowski herbu Jastrzębiec, przybyły nad Bosfor w 1841r. jako wysłannik księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, polskiego męża stanu, senatora i prezesa Rządu Tymczasowego Królestwa Polskiego, panslawisty, którego rosyjski car Romanow skazał na karę śmierci.  Książę  stanął na czele polskiego stronnictwa konserwatywnego Hotel Lambert w Paryżu, a  szefem Agencji Głównej Misji Wschodniej Hotelu Lambert został właśnie Michał Czajkowski, który zakupił teren ok. 100 km od Stambułu i założył tam wraz z księżmi lazarystami polską osadę, nazwaną Adampol. Pierwszą chatę poświęcili już rok później, w 1842r. Osiedlali się tam Powstańcy oraz polscy jeńcy wykupywani przez Michała Czajkowskiego z niewoli tureckiej, przymusowo niegdyś wcieleni do armii rosyjskiej na Kaukazie. Michał przyjął islam jako Mehmed Sadyk Effendi, lecz zawsze pozostał wierny polskiej sprawie. Po rosyjskiej amnestii w 1872r. wyjechał z Imperium Osmańskiego i udał się  do Kijowa. Także i on był orędownikiem panslawizmu, jak wielu sławnych Polaków.

Herb Czartoryskich Pogoń Litewska

W skład legionów polskich Adama Mickiewicza, nazywanych tam pułkiem Kozaków otomańskich wchodzić miał również oddział składający się z 200 byłych jeńców żydowskich służących w armii rosyjskiej, a wykupionych przez Polaków z niewoli tureckiej, dobrowolnie teraz chcących walczyć przeciwko Rosji.  Wielu żydów z dawna rezydowało pośród muzułmanów po wypędzeniu ich z Hiszpanii za lichwę, zdrady, mordy i złodziejstwo przez królową Izabellę i króla Ferdynanda.

Tak na marginesie, odwiecznie silną pozycję żydów w świecie muzułmańskim potwierdza utworzenie przez nich tzw. Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu w skrócie ISIL, który to skrót w obliczu rychłego upadku ISIL po rozpoczęciu bombardowań przez  Rosję zmieniono  na ISIS, żeby otumanić światową opinię publiczną, ponieważ w skład Lewantu oficjalnie wchodzi także Izrael, zatem siła sprawcza mająca nadzieję na szybki sukces własnego kalifatu po przygotowaniu gruntu w Iraku przez USA, sama  przyznała się do  wiodącej roli w tym zbrodniczym projekcie.

Z kolei zdemaskowany ISIL, ten żydowski (w zarządzie) potwór terrorystyczny, który do czasu zdecydowanych działań złego Putina obcinał chrześcijanom głowy, przybijał ich do krzyży oraz folgując pragnieniom współplemieńca Shylocka z Kupca Weneckiego Williama Szekspira wyrywał im z piersi  serca, aby je przed kamerami pożreć na surowo, przypomniał społeczeństwom świata, iż islam został utworzony w żydowskiej Medynie (wówczas Jasrib) jako wehikułu do walki z chrześcijaństwem, które obejmowało wtedy ideologią powszechnej miłości pół świata.

Wracając do legionów Adama Mickiewicza, zamysł naszego Wieszcza zapewne był taki, że jeśli uda się utworzyć oddział żydowski z elementu odwiecznie Polsce wrogiego, zdrajców i sabotażystów a nadto zwykłych tchórzy, bo taką opinię mieli zawsze żydzi nie tylko w Polsce, to cały kraj, w tym szczególnie chłopstwo stanie do walki w planowanym już kolejnym Powstaniu.  Szlachta nie mogłaby być gorsza… 

Ponadto Adam Mickiewicz, Polak z herbu, genów, ducha, krwi i kości, był przyjazny żydom, współczuł im; wydaje się, iż albo przewyższał całą współczesną mu ludzkość swoim humanizmem, co być może, wziąwszy pod uwagę „Księgi Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego”, i dlatego mówił, że jeśli umrze nie dokończywszy sprawy żydowskiego legionu, to po jego śmierci nikt tego zrozumieć nie zdoła,  albo uległ ich kłamstwom oraz propagandzie jak niegdyś Luter i choć dostrzegał podłość żydów, to miał ich za współbraci w człowieczeństwie cierpiących podobną niedolę  jak Polacy pozbawieni własnego państwa. Nie wziął jednak chyba po uwagę tego, iż różnica istniała zasadnicza, ponieważ Polska została pozbawiona państwowości wskutek zdrad oraz podziałów do których walnie podżegało oraz czynnie przyczyniało się żydostwo szerząc jak zawsze pijaństwo, chciwość, korupcję i demoralizację, natomiast żydzi zostali wyklęci personalnie przez Boga - „Nie jestem waszym Bogiem, a wy nie jesteście moim ludem!” mówi Bóg przez Ozeasza - i rozpędzeni na cztery wiatry po świecie, na nieszczęście dla niego samego. Przecież  Bóg nie powiedział im: „idźcie złoczyńcy i osiedlajcie się w Polsce.”

Adam Mickiewicz o swej roli w tworzeniu legionów powiada w ten sposób:

„Skoro by [inni] ujrzeli, że ja ze zbielałą głową, ale z gorącym sercem idę tam, gdzie ono mi wskazuje, równie jak rozum, już nie wyższy, ale po prostu chłopski rozum, że Polskę znaleźć można, a zatem szukać jej należy: toby młodzi i zdolniejsi, bo są żołnierze, nie śmieli może dłużej gnić, żebrać, jeśli nie co gorzej, a nie spełnić świętego obowiązku.”

A w kwestii żydowskiego oddziału zajmował następujące stanowisko:

„Widzieliśmy już nadchodzący dzień, kiedy rozwinięty będzie sztandar Machabeuszów. Mickiewicz uradowany mówił mi: jeżeli wkraczając do Polski, zdołamy żydowskim naszym pułkiem pociągnąć za sobą Żydów jednej bóżnicy, chłopi wątpić nie będą w powodzenie, bo znając przezorność Izraelitów powiedzą sobie: pewnym musi być powodzenie, skoro Żydzi łączą się z powstaniem. I jak lawina toczyć się będziemy z wzrastającą wciąż naszą legią od bóżnicy do bóżnicy, od wioski do wioski, w głąb samej Polski i Litwy.”

Juliusz Kossak: Adam Mickiewicz z Sadykiem Paszą

Jak wynika z tekstu Tadeusza Boya Żeleńskiego, powołującego się na Romana Brandstättera, którego fragment zamieszczamy poniżej, Michał Czajkowski vel Sadyk Pasza doskonale rozumiał te mesjanistyczne urojenia Adama Mickiewicza i miał własną, mniej egzaltowaną ocenę, ale dla dobra Rzeczpospolitej projekt realizował:

”Czaykowski, za sprawą żony (Ludwiki Śniadeckiej), która była dlań wyrocznią, odnosi się życzliwie do tej myśli, mimo że poufnie pokpiwa z niej potrosze po szlachecku. Mickiewicz strofuje go o to, że napisał do żony, iż „to będzie dziwoląg niesłychany, widzieć Żydów zbrojnych w parze z Kozakami pod komendą polskiego szlachcica”. Bo dowództwo zrazu miano powierzyć Karolowi Różyckiemu; potem stanęło na owym właśnie Bednarczyku. Innym razem „zatrząsł się Mickiewicz z oburzenia”, kiedy w liście Sadyka-Paszy do żony znalazło się słowo „parszywy Żyd”… Trudno było przerobić starego Ukraińca! Jeszcze w swoim pamiętniku Czaykowski żałuje, że idea legjonu żydowskiego nie została zrealizowana, gdyż „możeby to było lepiej dla Kozaków, mieliby kredyt i mogliby hulać na borg u swoich towarzyszy broni”… Ale, jako generał, doskonale oceniał wagę utworzenia pułku żydowskiego”.”

„Byłaby to – pisze Sadyk-Pasza do Levy’ego – potężna akcja przeciw armji rosyjskiej, wywołałaby masową dezercję, bo w szeregach tej armji jest wielu Żydów, a trzeba przyznać, że są to Żydzi najinteligentniejsi, mający ogromny wpływ na żołnierzy rosyjskich, – poza żołnierzami rosyjskimi są jeszcze w armji żydowscy markietanie, a po całym kraju karczmarze wędrowni, – przez organizację żydowską uzyskałoby się szpiegów gratis, con amore dokładnych i propagandę dezorganizatorską i najstraszniejszą jaka może być”…

Odnośnie śmierci Mickiewicza Boy Żeleński pisze:

„Widzimy z tego, że wiadomości o ostatnich chwilach Mickiewicza i o przebiegu krótkiej jego choroby są dość niepewne. Ale jest w relacji Bednarczyka coś co musi nas uderzyć jeszcze bardziej. Mianowicie zachowanie lekarza. Zostawszy sam z Mickiewiczem, przerażony gwałtownem pogorszeniem jakie niebawem nastąpiło w stanie chorego, Bednarczyk, na wezwanie gospodyni, pośpieszył po najbliższego lekarza. Był nim Polak, dr. Dębicki.

Lekarz, wysłuchawszy objawów choroby, rozpoznaje z nich gwałtowną cholerę, oświadcza, że „ratunku… niema”; na żądanie zaś aby się udał do chorego, odmawia w sposób zadziwiający: „Do każdego innego bym poszedł, lecz to mąż znamienity, wyleczyć go niepodobna – a powiedzą żem go zabił”. Dopiero kiedy Bednarczyk przykłada mu nabity pistolet do głowy, mówiąc: „W łeb ci strzelę, jeżeli natychmiast nie pójdziesz”, lekarz decyduje się iść, ale w mieszkaniu oddychającego jeszcze chorego, chodząc po stancji, wyrzeka: „Po co mnie tu wezwano, ratunku niema, już nie żyje, powiedzą żem go struł!”

Jeżeli opis ten jest wierny, trzeba przyznać, że zachowanie lekarza wezwanego do chorego było nader osobliwe: co znaczy ta obawa posądzenia o strucie? I to kogo! – Adama Mickiewicza! Obawa ta oddaje co najmniej atmosferę, jaka otaczała tę śmierć: chyba ów lekarz musiał wiedzieć coś o czyichś złych zamiarach na życie Mickiewicza, lub bodaj o tem, że śmierć poety byłaby komuś bardzo na rękę? I w istocie, nie brak było pogłosek, – sam Bednarczyk je notuje, – że Mickiewicz umarł otruty; przypisywano to powodom politycznym, a „gawiedź stambulska” – jak mówi Bednarczyk – pomawiała o otrucie poety dr. Drozdowskiego. Wiedział tedy ów Dębicki, czemu tak się ociągał z pośpieszeniem do łoża chorego…”

Widać z tego dokładnie, iż Adam Mickiewicz został otruty. Pozostaje ustalić, przez kogo i z jakiej przyczyny? Jak zawsze w takich razach, należy postawić pytanie: cui bono?

Wiemy, że w sprawę otomańskiego pułku Kozaków zaangażowali się Rotszyldowie, przysłali piękne mundury dla żydów, pieniądze na synagogę, wiele egzemplarzy Talmudu, itd.  Oczywiście nie z dobrego serca, którego w ogóle nie posiadają, tylko dla budowy Izraela wbrew ich Bogu, czego dopięli w 1917r. za sprawą deklaracji Balfoura, potem współpracując z Hitlerem przy emigracji żydów z Niemiec do Palestyny, na końcu ogłaszając powstanie Izraela w 1948r., po uprzednim wielofunkcyjnym złożeniu ofiary całopalnej (po grecku: holokaust) z Ostjuden w niemieckich piecach krematoryjnych Topf und Söhne Treblinki i Brzezinki.

Imperium Otomańskie było w stanie wojny krymskiej. Potrzebowało pieniędzy i za sprawą żydowskiej agentury wewnętrznej zwróciło się o pożyczkę do Rotszyldów. Ci odpowiedzieli, że jej udzielą, ale – jak pisze w pamiętniku Michał Czajkowski:
„Rotschildowie traktowali z rządem tureckim o nabycie Jerozolimy z obwodem, gdzieby panowali jako lennicy sułtana z tytułem książąt.”

Pozorne poparcie idei utworzenie polskiego otomańskiego pułku Kozackiego leżało w ich interesie. Chcieli pozyskać przychylność chrześcijańskiej Europy dla żydostwa pokazując, że żydzi nie są jednak tylko podłymi oszustami i tchórzami, ale potrafią także walczyć i to za sprawę Chrystusa, bo Polska przez setki lat była przecież państwem katolickim, więc kraje chrześcijańskie mogą zgodzić na administrację grobem Pana w Ziemi Świętej przez Jego morderców.

Sprawa się przeciągała, w międzyczasie wojna dobiegła końca. Turcy nie potrzebowali już pieniędzy Rotszyldów, więc z Ziemi Świętej nici, a polskie legiony, których głównym motorem był Adam Mickiewicz stanowiły zagrożenie dla Rotszyldów, ponieważ z żydami w szeregach czy bez, istotnie mogły wywołać efekt kuli śniegowej i doprowadzić do pospolitego ruszenia i odrodzenia Rzeczpospolitej z czasów Jagiellonów, co by skutkowało przystąpieniem do realizacji projektu panslawistycznego, a więc utworzeniem potężnej siły słowiańskiej, która być może na zawsze pogrzebałaby możliwość realizacji odwiecznego pragnienia żydowskiego panowania nad całym światem pod komendą własnego Mesjasza, na którego przyjście, niczym na Godota,  czekają przecież  po dziś dzień.

Adam Mickiewicz musiał zginąć, aby projekt chrześcijańskiego panslawizmu upadł.

Fragment listu Adama Mickiewicza do Juliana Łąckiego o postępach polskich Legionów już w 1848r.

 

Armand Levy, pośrednik pomiędzy Turkami a Rotszyldami, cały czas towarzyszył Mickiewiczowi, niczym „Łapiński” prezydentowi Dudzie i tu naszym zdaniem należy szukać przyczyny tragedii. 

Boy niepomny na kwestię maranów pisał o Levy’m tak: „Żyd-Francuz osobliwego pokroju. Dziadek jego, Żyd z Metzu, zakochawszy się w katoliczce, przyjął chrzest i zaślubił ją. Ojciec, już zupełny Francuz w służbie Napoleona, również ożenił się z katoliczką.”

Po śmierci Mickiewicza Levy przeszedł na judaizm. Umarł jako żyd, był czynnym syjonistą, zanim jeszcze to słowo weszło do użytku: „marzył o państwie żydowskiem w Palestynie, objeżdżał skupienia żydowskie na Wschodzie, niosąc rodakom wiarę w rychłe wyzwolenie. Nie dziw, że rola jego przy boku Mickiewicza wydawała się nawet osobom bliskim poety zagadkowa…”

Fragment listu Adama Mickiewicza do Tomasza Zana z 02.09.1855r.

„W dniu śmierci Mickiewicza, nie wiedząc o jego nagłem zasłabnięciu, Bednarczyk udał się do niego na konferencję. Przybył około 10-ej rano. Mickiewicz leżał na łóżku ubrany, ale bez tużurka; skarżył się na mdłości, które go porwały około 6-ej rano. Obecni byli w pokoju Henryk Służalski, Armand Levy i ppułk. Hipolit Kuczyński. Kiedy wszyscy trzej wybierali się za interesami na miasto, Bednarczyk oświadczył, że Mickiewicz wydaje mu się bardzo chory i że nie zostawi go samego, ale będzie czekał najrychlejszego ich powrotu. „No to zostań, – odrzekł Służalski, – lecz nie bój się, jemu nic nie będzie, już nieraz tak zapadał, a nic mu się nie stało”. I wszyscy wyszli. Było to około 11-ej i pół rano; Służalski i Levy wrócili o 5-ej wieczorem; wkrótce potem, przed 9-tą wieczór, Mickiewicz już nie żył."  Zmarł 26.11.1855r.

Adam Mickiewicz po śmierci

 

Artykuł stanowi opinię Autora.

 

Comment

A PHP Error was encountered

Severity: Core Warning

Message: Module 'Phar' already loaded

Filename: Unknown

Line Number: 0

Backtrace: