No icon

Polska

LINIE LOTNICZE RYANAIR BEZCZELNIE OKRADAJĄ POLSKICH KLIENTÓW BANKSTERSKIM MYKIEM

Nie tylko banksterzy okradają Polaków w żywe oczy. Wyjątkowym tupetem wykazują się także linie lotnicze Ryanair, w których wg angielskiej Wikipedii wiodącą rolę odgrywa - prosimy uprzejmie spróbować zgadnąć – niestety pudło! To nie Irlandczyk Tony Ryan, który oddał ducha w 2007 r., tylko żyd (a któżby inny?), David Bonderman, umieszczony przez Wiki na pierwszym miejscu pośród „key people” Ryanair, pełniący zabawną z nazwy funkcję Non-Executive Chairman, coś jak Jonny Daniels w polskim rządzie.

Otóż Ryanair pod nadzorem Bondermana cynicznie okrada Polaków i nie chodzi wyłudzanie opłat za bagaż – Bonderman okrada nas… spreadem. Widać bezczynność władz w Rzeczpospolitej w kwestii oszustwa „na franka” zachęciła różne kanalie do powtarzania patentu swych pobratymców, nie tylko w poczuciu pełnej bezkarności, ale także z absolutną pewnością istnienia parasola ochronnego, rozpostartego nad wszelkimi łajdakami proweniencji handlowej przez aparat represji w Polsce, z poparciem (z pewnością bez protestu) najwyższych urzędników RP, jak prezydent Duda i Morawiecki.

Pierwotna oferta w PLN, bilet kosztuje 203,18PLN

Stawka jest nie do pogardzenia dla towarzycha, któremu co jak co, ale pieniądz nigdy nie śmierdzi. Mechanizm jest dziecinnie prosty. Kiedy potencjalna ofiara wyszukuje interesujący ją lot, ceny pojawiają się w złotych polskich, następnie dodaje w złotówkach opłaty za bagaż, ewentualne usługi itd. Jednak w ostatnim momencie, na końcowym ekranie w trakcie finalizacji zakupu złotówki automatycznie zmieniają się w euro, a dla zmylenia przeciwnika pod należną teraz sumą 62,97 EUR pojawia się na czerwono informacja „Obniżona taryfa - 12,40 EUR" w przypadku biletu, który miał pierwotnie kosztować 203,18PLN, jak na załączonych zrzutach ekranu.

Ekran końcowy, finalizacja zakupu, z 203,18 PLN za bilet powrotny robi się 62,97 EUR, czyli 269,51 PLN. Analogicznie z pierwszym biletem.

Klient ulega manipulacji w poczuci realizowania korzystnego dealu, klika, finalizuje transakcję i w ten sposób zostaje bezczelnie wyrolowany gigantycznym spreadem wziętym przez Bondermana z głowy, czyli z niczego, ponieważ 62,97 EUR wg dzisiejszego kursu kiedy przeprowadzaliśmy testową transakcję, wynoszącego 4,28 PLN za 1 EUR, daje nie 203,18 PLN jak w ofercie za bilet, tylko 269,51 PLN, a więc Bonderman wzorem swych kumpli z synagogi strzyże polskie owieczki spreadem wynoszącym, bagatela… circa 32% - jak się bawić, to się bawić! Oczywiście naszym kosztem.

Comment