No icon

Polska

100-LECIE BITWY WARSZAWSKIEJ 1920 PANOWIE: SOMMER, BRAUN, MICHALKIEWICZ, FAJNE Z WAS CHŁOPY, ALE PRZEPROŚCIE ZA SWOJE OSZCZERSTWA

Dziś okrągła, setna rocznica wydania rozkazu do kontrofensywy w Bitwie Warszawskiej 1920r., wielkiego, indywidualnego zwycięstwa znienawidzonego przez żydostwo i oczernianego przez wrogów Polski, agenturę oraz pożytecznych idiotów Józefa Piłsudskiego, momentu w dziejach, który zadecydował o losie całego świata na wiele lat, praktycznie do przełomu lat 2019/2020, kiedy zorganizowane żydostwo ponownie zaatakowało całą planetę, lecz nie armatami na razie (poza Bliskim Wschodem, częścią Afryki i Ukrainą), a bronią biologiczną, psychologiczną oraz terroryzmem państwowym, maskowanym pod kryptonimem Covid-19(84).

Żydostwo ma dobre złe powody, żeby szczerze nienawidzić Marszałka oraz organizować akcje defamacyjne swoją gigantyczną armią agenturalną 40 tys. szpicli rezydujących w naszym kraju we wszystkich partiach, w aparacie ucisku, w armii, na urzędach, w organizacjach społecznych, w mediach, w edukacji, itd., próbując od lat w ramach walki z polskimi autorytetami „odbrązowić” także posąg Marszałka i obrzucić go żydowskim gównem, a nóż się coś przylepi, produkować fałszywki, rozpuszczać podłe pogłoski, aby odebrać Polakom oparcie, zasiać zwątpienie, osłabić moralnie przed ostatecznym rozwiązaniem, a dziś także fizycznie nakazem noszenia niewolniczych masek, zabójczych dla ciała oraz duszy.

Po pierwsze Józef Piłsudski to Polak. Po drugie szlachcic, a więc potomek rycerstwa, spadkobierca polskiej tradycji, człowiek nieznanego żydostwu honoru. Po trzecie to wychowany w patriotycznym domu od dziecka bezkompromisowy patriota. Po czwarte wielki przywódca z potężną charyzmą, niczym Bolesław Chrobry, czy Bolesław Krzywousty. Po piąte człowiek mądry, niezmiernie inteligentny, władający sześcioma językami obcymi. Po szóste człowiek uczciwy, który nigdy grosza państwowego sobie nie przywłaszczył; przeciwnie, żył i ubierał się skromnie, mimo swych wielkich zasług nie stanowiąc dla Polaków żadnego ciężaru, a mały dworek, w którym zamieszkał, został ufundowany ze składek wdzięcznych mu za wolną Polskę legionistów. Po siódme, to wielki bohater i taki przywódca Narodu, który nie wciskał ludziom w ręce broni i nie chował się potem sam za winklem, nie uciekał, jak ci zakłamani żydzi z piosenki Boba Dylana „Masters of War” (like judas of old you lie and decieve…), a jak niegdyś królowie Polski sam brał udział w walkach zbrojnych z szablą w ręku, na czele własnych żołnierzy. Po ósme polityk, strateg, wizjoner i realista, który wiedział, co należy zrobić, aby Polacy i Słowianie byli bezpieczni, tworzyli taką siłę, z którą każdy na świecie będzie się musiał liczyć.

To aż nadto dla plemienia wężowego przygarniętego przez naszych przodków jako obite wówczas przez Czechów przybłędy, przedstawione na słynnym obrazie Jana Matejki poniżej, żydostwa, które od stuleci nienawiść do Polaków wysysa z mlekiem matek. Lecz głównymi winami Marszałka Józefa Piłsudskiego były doprowadzenie do odrodzenia Polski oraz wygrana Bitwa Warszawska i unicestwienie na długie lata żydowskich planów połączenia sowieckich bolszewików z bolszewikami niemieckimi na szybkiej ścieżce do zawładnięcie światem. Meksyk był po rewolucji bolszewickiej, W Chinach powstawała żydowska, Komunistyczna Partia Chin. Już byli w ogródku, już się witali z gąską, kiedy losy bitwy się odmieniły i Marszałek Piłsudski krzyczał za spieprzającym w podskokach z pola bitwy sowieckim żydem, marszałkiem Tuchaczewskim: „Zabieraj dupę w troki i spierdalaj do swojego gównianego kraju!”

Jan Matejko, Przyjęcie żydów w Polsce 1096

Odrodzenie nie istniejącej wtedy na mapach świata Polski, nazywanej przez żydostwo „bękartem wersalskim” oraz zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej, to rzeczy dla immanentnie podłego i zakłamanego do szpiku kości żydostwa niewybaczalne, żydostwa, które potrafi czekać kilka wieków na nadarzającą się okazję do zemsty, aby jak w przypadku króla Francji Ludwika XVI, wbić mu nóż w plecy, a właściwie spuścić gilotynę na szyję, jako potomkowi króla św. Ludwika IX, po kilkuset już latach. Żydzi nigdy nie zapominają swych klęsk i nigdy nie wybaczają.

Kiedy Naród Polski został zwiedziony rzekomą wolnością w 1989r. przez żydostwo, które przejęło prawdziwą Solidarność tworząc po stanie wojennym jej nędzny ersatz, marną podróbkę, na której czele postawiło Lecha „Bolka” Wałęsę”, zarządzaną przez paradę oszustów intelektualnych oraz ludzi złej woli, różnych Geremków/Lewartowów, Michników/Szechterów, Kuroniów/Kordlumów, Kaczyńskich/ Kalksteinów, i s-kę, powstał także pozytywny efekt uboczny tego przekrętu, mianowicie okazja do upublicznienia materiałów dotyczących Marszałka, które dotąd były zakazane. Pamiętajmy, że za czerwonego terroru żydokomuny, a nawet z Gierka, za rozpowszechnianie książek o Marszałku, czy choćby kopii „Robotnika”, można było trafić do więzienia.

Tu pozwolimy sobie na małą dygresję a propos Kaczyńskiego, któremu warto poświęcić nieco więcej czasu, słyszy się bowiem często, że to żaden Kalkstein, że to fake,nieprawda. I rzeczywiście, trudno Kaczyńskiego uznać za Kalkseina, gdyż to raczej zwykły fiut, tak jest – fiut, a właściwie Fyuth, bo takie nazwisko primo voto nosić miała jego żydowska babka, matka Jadwigi, matki Jarosława i Lecha, jak czytamy nie tylko w tym, ciekawym opracowaniu posła Zbigniewa Nowaka:

„...Z analizy monografii oddziału AK „Baszta”, nie wynika, aby taka osoba należała do tego oddziału.

Dziwnym jest też to, że ten „akowiec”, już w 1945 roku w październiku, załapał się nas studia na Politechnice Łódzkiej. Inni za działalność w AK byli prześladowani, a pan Rajmund studiował zdobywając w ciągu roku z hakiem tytuł magistra.

Dalsza działalność Rajmunda jest znana – beneficjent okresu stalinizmu.

Żona Rajmunda była Jadwiga Kaczyńska z domu Jasiewicz, córka Aleksandra Jasiewicza oraz Stefanii Szydlowskej primo voto, Fyuth.

Jadwiga, jak sama podaje, urodziła się w Starachowicach w 1926, jako córka inżyniera budującego Zakłady Starachowickie. Kiedyś Pani Jadwiga w jednym piśmie chlapnęła, że braćmi stryjecznymi byli Adam i Jerzy Szydłowski, urodzeni w 1924 roku w Sosnowcu. Dalsza kwerenda, wykazała, że syn jednego z braci stryjecznych, Adam Szydłowski, będący obecnie zastępca USC w Będzinie, jest przewodniczącym Zagłebianskiego Centrum Kultury Żydowskiej. Informacja ta jest dostępna na stronie www tego stowarzyszenia.

Adam Szydłowski w jednej z rozmów potwierdził, ze jego ojciec i stryj wyglądali z rysów tak, że powinni trafić jako Żydzi z pierwszym transportem do Oświęcimia.”

Zatem obecna próba asocjacji Marszałka Józefa Piłsudskiego z nienawidzącymi Polaków żydami, jak Kaczyński, Morawiecki, Szumowski et consortes, którym bezrozumna w Polsce „prawica” kompletnie bez sensu przypisuje miano noszącej znamiona bon motu „grupy rekonstrukcji historycznej Sanacja”, to grube nadużycie oraz wciskanie ludziom zwykłego kitu w nadziei, że „ciemny lud to kupi”, trudno dociec przyczyny, może ze zwykłej próżności i głupoty, merkantylnego pragnienia zabłyśnięcia w przestrzeni publicznej, dla swoich partykularnych celów?

Powracając do wspomnianych wyżej lektur na temat Marszałka, jedną z ważniejszych jest dwuomowa „Kronika Życia Józefa Piłsudskiego 1867-1935” autorstwa Wacława Jędrzejewicza, przedwojennego Ministra Oświaty, wydana w Londynie w 1986r., a przedrukowana przez wydawnictwo „Sanacja” i wydana w Polsce w 1989r., to biografia oparta na dokumentach znajdujących się w utworzonym już w 1943r. Instytucie Józefa Piłsudskiego w Ameryce, aby zapobiec spodziewanym przyszłym fałszerstwom i zachować dziedzictwo Marszałka, dać świadectwo prawdziwej historii Polski, kwestionowanej dziś bezrozumnie oraz bez podstaw merytorycznych przez niedouczonych w tej materii, niezmiernie pożytecznych dla żydostwa idiotów, celowo poszczutych na Marszałka różnych pp. Braunów, Michalkiewiczów, czy Sommerów, żeby nie wypisywać tu całej domniemanej prawicy, nie dodawać niepotrzebnie ludzi tak małych, cynicznych i oślizłych, jak niejaki Ziemkiewicz, gdyż tamci z reguły mówią trzeźwo, a ich głos ma sens, a jednak przypadek Marszałka jest smutnym wyjątkiem, aczkolwiek nie jedynym, bowiem p. Braun na przykład, dał się jak dziecko poszczuć na Martina Lutra w 500-lecie jego urodzin, aby (nieświadomie?) obrzydzić jego osobę Polakom, żeby przy okazji tej okrągłej rocznicy, głośnej na cały świat, nie można było przypomnieć polskiej i światowej publiczności dzieła Lutra najważniejszego, mianowicie publikacji schyłku jego życia: „Żydzi i ich kłamstwa”.

Na stronie Instytutu Józefa Piłsudskiego czytamy o jego celu:

„Głównym celem założycieli Instytutu w Nowym Jorku było prowadzenie stałej, niezależnej instytucji badawczo-naukowej zajmującej się nie tylko gromadzeniem, przechowywaniem i badaniem dokumentów dotyczących Polski, ale także popularyzowaniem prawdziwej, niezafałszowanej wiedzy o Polsce i jej historii najnowszej.

Instytut stał się depozytariuszem pochodzącego z Instytutu w Warszawie tzw. Archiwum Belwederskiego uratowanego z płonącej stolicy. Zasoby archiwalne i biblioteczne rosły z latami. Najobszerniejszą część zbiorów, o kapitalnej wartości historycznej, tworzą akta pozyskane już na terenie Stanów Zjednoczonych. Dokumentują one działalność Polonii na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, zawierają materiały pozostałe po wielu wybitnych mężach stanu, politykach i wojskowych. Dzięki aktywności i ofiarności Polonii amerykańskiej, Instytut powiększał swoje zbiory: archiwalne, biblioteczne, numizmatyczne i obrazów. Obecnie archiwum jest wzbogacane dzięki dokumentom przekazywanym przez osoby prywatne i instytucje polonijne, a zbiory biblioteczne rosną głównie dzięki darom Biblioteki Narodowej i Instytutu Pamięci Narodowej.”

W „Kronice Życia Józefa Piłsudskiego 1867-1935” znajdujemy cytaty z opisów świadków tamtych wydarzeń, zagranicznych notabli, jak francuski gen. Maxime Weygand, w latach 1920−1922 szef Misji Wojskowej w Polsce, np. na str. 512, który w swoich wspomnieniach z sierpnia 1920r. pisał:

„W ciągu trzech dni, które Marszałek Piłsudski spędził wśród wojsk 4 armii zelektryzował je; przelał z własnej duszy w duszę walczących ufność i wolę pokonania wszelkich przeszkód. Nikt poza nim nie mógłby tego dokonać. Pod żadnym innym dowódcą wojsko polskie nie dokonałoby z tym uniesieniem zażartym tej ofensywy, która miała doprowadzić je w ciągu kilku dni aż do niemieckiej granicy, przedzierając z boku i rozwalając siły czterech armii sowieckich, które dopiero co miały się za zwycięzców.” M. Weygand: Memoires II, 146.

Z kroniki dzień po dniu i cytatów świadków wiemy co robił wówczas Marszałek, wiemy, że 13-tego rozpoczęło się uderzenie Tuchaczewskiego, 14-go sierpnia bolszewicy doszli do Radzymina i wtedy z Warszawy przeniesiono urzędy i poselstwa zagraniczne do Poznania, choć np. gen. Weygand pozostał przy Sztabie Generalnym. D’Abernon: The 18th decisive battattle.

Trwożne depesze napływały do Marszałka, co zdecydowało o przyspieszeniu o jeden dzień głównego natarcia. Pod datą 15 sierpnia 1920 czytamy:

„Zakończywszy inspekcję oddziałów Piłsudski napisał z Puław 15 sierpnia o 3.10 po poł. list do gen. Rozwadowskiego. Zaczął słowami: „Kochany Generale” (sic!) i pisze, że objechał cały front 4. armii i część 3. „Po dłuższym namyśle zdecydowałem zacząć stąd o świcie… Sam siedzę na karku 14 (dywizji W.J.), którą liczę awangardami dopędzę minimum do Garwolina, a może do Pilawy… W ogóle chcę 4. armii i 1. legionowej (dywizji) nadać od początku taką samą szybkość i takie szalone tempo, jakie kiedyś użyłem przy ukraińskiej ofensywie. Jeżeli mi się to uda, a wysiłków nie poskąpię i już wprowadzam całą armię w trans w tym kierunku, to obliczenia moje okażą się słusznymi.” Oryginał listu AGND w Instytucie Piłsudskiego w Nowym Jorku, akta gen. Rozwadowskiego, teka I.

„Tegoż 15 sierpnia wyszedł z Puław do oddziałów frontu środkowego rozkaz operacyjny do bitwy warszawskiej podpisany przez Piłsudskiego. Sytuację bolszewicką Naczelny Wódz podaje w następujących słowach: „Ugrupowanie nieprzyjaciela jest bardzo silne na północy (kierunek na Warszawę), zupełnie słabe w centrum, niezbyt silne na południu… Ugrupowanie własne, mające na czele przyjęcia nieprzyjaciela napierającego na Warszawę oraz przeprowadzenie kontrofensywy od południa na skrzydła i tyły operujących pod Warszawą sił nieprzyjacielskich, jest na ogół ukończone.” Potem Piłsudski dodaje:” Obejmuję bezpośrednie kierownictwo nad kontrofensywą.” Dając dyrektywy do poszczególnych oddziałów podaje, iż atak ma się zacząć 16 sierpnia o świcie. „Ja będę 16 sierpnia znajdował się na skrzyżowaniu szos Dęblin – Kock i Warszawa – Lublin… Zwracam uwagę na bezwzględną konieczność przeprowadzenia całej operacji w nakazanych rozmiarach. Wzgląd na zmęczenie ludzi i straty nie może tu tutaj odgrywać roli…. Wszystkie wojska zrozumieć muszą, że bitwa ta rozstrzyga losy wojny i kraju i że dać może pożądane rezultaty tylko przy najwyższym wysiłku sił i woli każdego poszczególnego żołnierza i oficera”.

„16 sierpnia rozpoczęło się kontruderzenie znad Wieprza…. Prasa warszawska podała, że Naczelny Wódz osobiście kieruje kontrofensywą frontu środkowego. 14 dyw. Osiąga Garwolin i osacza wojska rosyjskie, które pod Maciejowicami usiłowały przeprawić się przez Wisłę.” Kurier poranny nr 224

Następnie mamy szczegółowe relacje z kolejnych dni walki oraz działań Marszałka, ciekawostkę stanowi część zapisów z 18 sierpnia, opis „zajścia pomiędzy Piłsudskim, a gen. Weygandem. Piłsudski pamiętał niedawne starania aliantów postawienia Weyganda ponad nim. Teraz, w obliczu zarysowującego się wyraźnie zwycięstwa, Piłsudski podczas konferencji z polskimi generałami zignorował obecność Weyganda, rozmawiając w jego obecności po polsku. Weygand wyszedł z pokoju. Potem Piłsudski rozmawiał z nim o wszystkim, tylko nie o bitwie. Obrażony Weygand zażądał za pośrednictwem Rozwadowskiego satysfakcji, grożąc, że opuści Polskę. Ostatecznie Piłsudski zaprosił Weyganda na obiad do swojej kwatery polowej w Siedlcach, co trochę złagodziło stosunki, lecz rola Weyganda jako doradcy szefa Sztabu Generalnego” była właściwie skończona.” Z. Musialik: op. cit. 213-214

Z materiałów Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku

Jak i dlaczego rozchorował się, a potem zginął Józef Piłsudski? Najprawdopodobnie z tej same przyczyny, co Adam Mickiewicz, z rąk tych samych, nieznanych sprawców.

Szwedzki historyk Hans Myrebro w swojej ostatniej książce z bogatą bibliografią pt. ”They Created a Bloody Century” (oni stworzyli krwawe 20 stulecie), o syjonizmie oraz między innymi roli żydostwa w obu wielkich wojnach, gułagu, sprawcach hołdomoru na Ukrainie, żydowskich Młodoturkach – ludobójcach Ormian oraz wielu innych, interesujących faktach, również w kontekście Polski, przytacza np. depeszę ministra Szembeka z USA z lipca 1939r. w której czytamy:

„Na zachodzie wszystkie elementy otwarcie prą do wojny: żydzi, super-kapitaliści, handlarze bronią. Wszyscy oni są dziś mocno zaangażowani, ponieważ znaleźli sobie miejsce, w którym chcą rozpocząć wojenna pożogę: Gdańsk i polski Naród gotowy do walki. Chcą za naszymi plecami robić interesy. Destrukcja naszego kraju jest im kompletnie obojętna, ponieważ wszystko trzeba będzie potem odbudować, z czego także wyciągną potężne zyski.”

Pisze także Hans Myrebro o Marszałku:

„Dzięki wysiłkowi polskiego Wodza Naczelnego – Piłsudskiego, jego heroiczne wojska były w stanie zatrzymać Armię Czerwoną i zapobiec komunistycznemu przejęciu Europy”. Podczas gdy już w Bawarii, „została uformowana Sowiecka Republika Bawarii”…

Trudno być prorokiem we własnym kraju, szczególnie kiedy kraj okupują ludzie, którzy wszystkich proroków wymordowali.

Panowie: Sommer, Braun, Michalkiewicz i inni, jeśli macie honor, to odszczekajcie swoje ohydne kłamstwa głoszone publicznie na temat jednego z największych Polaków patriotów, Józefa Piłsudskiego.

 

B. Chmielowski

Comment

A PHP Error was encountered

Severity: Core Warning

Message: Module 'Phar' already loaded

Filename: Unknown

Line Number: 0

Backtrace: