No icon

Polska

HENRY THOREAU I REWOLUCJA W POLSCE, CZY KIEROWNICY PAŃSTWA POLICYJNEGO ZAWISNĄ NA SZUBIENICACH?

Jak pisał amerykański filozof Henry Thoreau w swej niewielkiej, ale jakże istotnej merytorycznie książce Obywatelskie Nieposłuszeństwo: „Kiedy obywatel odmawia posłuszeństwa, a urzędnik rezygnuje z posady, wówczas dokonuje się rewolucja” i dalej:

„Wszyscy ludzie uznają prawo do rewolucji, to znaczy prawo do odmowy posłuszeństwa oraz prawo do występowania przeciwko rządowi, kiedy jego tyrania albo nieudolność przybierają zbyt wielkie rozmiary i stają się nie do zniesienia.”

To z pewnością ten moment, bez cienia najmniejszej nawet wątpliwości tyrania rządu Morawieckiego oraz jego nieudolność przybrały rozmiary nie do zniesienia.

Wspomniana praca Henry'ego Thoreau jest niezmiernie ciekawa i powinna stanowić lekturę obowiązkową, szczególnie przy koniecznych przyszłych egzaminach dla potencjalnych urzędników, zresztą taką lekturą powinno być także Państwo Platona.  W kontekście złego rządu oraz jego popleczników Henry Thoreau przytacza również ich poetycką definicję:

Państwowa dziwka, flądra w jedwabiu i złocie,

Chcą za nią tren nieść, duszę włócząc w błocie.

Panuje powszechne przekonanie, niemal tak samo, jak o noszeniu masek na twarzach, że mniejszość nic nie może, nie da rady, jest zbyt słaba i musi się poddać tyranii bezmyślnej, kolaborującej większości, jednak Thoreau dowodzi, że jest z goła odmiennie:

Kiedy mniejszość dostosowuje się do większości, jest bezsilna: nie stanowi wtedy nawet mniejszości. Wówczas jednak, gdy się rzuca jak kłoda całym swoim ciężarem, nikt jej nie pokona. Kiedy państwo ma do wyboru: albo trzymać wszystkich sprawiedliwych w więzieniu, albo przerwać wojnę i znieść niewolnictwo, wiadomo, jakiego wyboru nie zawaha się dokonać. Gdyby tysiąc osób nie zapłaciło w tym roku podatków, nie popełniłoby tak krwawego gwałtu, jak wtedy, gdyby je zapłaciło, ułatwiając państwu dopuszczanie się gwałtu i przelewu krwi niewinnych ludzi. Powyższe zdanie stanowi w zasadzie definicję bezkrwawej rewolucji, jeżeli przeprowadzenie jej jest w ogóle możliwe. Kiedy poborca podatków albo jakiś inny urzędnik państwowy, pyta mnie, jak to zresztą już jeden zrobił: „Ale co ja mogę na to poradzić?” – odpowiadam na to: „Doprawdy, jeżeli chcesz coś poradzić – zrezygnuj z posady”. Kiedy obywatel odmawia posłuszeństwa, a urzędnik rezygnuje z posady, wówczas dokonuje się rewolucja. I choćby nawet polała się krew, to czyż nie leje się ona wtedy, gdy się zadaje ciosy świadomości? Przez ranę w niej wypływa prawdziwe człowieczeństwo i nieśmiertelność człowieka, który krwawi, dopokąd nie zawładnie nim wiekuista śmierć. Tę krew właśnie teraz się przelewa.

Przyjęło się także sadzić, iż prawu należeć się ma jakoby szacunek z tego tylko tytułu, że jest prawem. Dlatego zindoktrynowani Polacy gotowi są zakładać wspomniane maski na twarze, a jeśli będzie taki paragraf, to będą stali w kolejkach na jednej nodze, przed wejściem do domu skakali sekwencję gry w klasy, albo przemieszczali się po mieście na czworakach. Absurdalny szacunek dla litery prawa, zamiast do jego ducha wynikającego ze  sprawiedliwości, to stanowisko fundamentalistów anty-religii, judaistów z ich Torą (prawem), Zoharem, Talmudem i Kabałą, które po wojnie za sprawą żydokomuny zdominowało niestety system sądowniczy w Polsce oraz naszą mentalność, w ogóle nie zważając na sprawiedliwość, której prawo ma służyć, ma być jedynie narzędziem dla osiągnięcia sprawiedliwości, a nie złotym cielcem, któremu oddaje się pokłony. I tutaj Thoreau przychodzi nam z pomocą, twierdząc że:

Prawo nigdy w najmniejszym stopniu nie wpływało na to, że ludzie stawali się bardziej sprawiedliwi. Przeciwnie, szacunek, jakim ludzie je darzą, powoduje, że nawet ci sprawiedliwi stają się na co dzień niesprawiedliwi. Bezpośrednim i naturalnym rezultatem przesadnego szacunku dla prawa jest sytuacja żołnierzy, których szeregi – pułkownik, kapitan, kapral, szeregowcy, chłopcy donoszący ładunki i cała reszta – widuje się maszerujące na wojnę przez wzgórza i doliny w godnym podziwu szyku, ale na przekór własnej woli, ba, nawet na przekór własnemu zdrowemu rozsądkowi i sumieniu. Toteż maszerują naprawdę bardzo szybko, co z kolei powo - duje palpitacje serca. Nie mają żadnych wątpliwości, że sprawa, której udzielają poparcia, zasługuje na potępienie, wszyscy bowiem są z usposobienia pacyfistami. Za kogo więc ich uważać? Czy są w ogóle ludźmi? Czy może małymi ruchomymi fortami i magazynami w służbie jakiegoś pozbawionego skrupułów człowieka u władzy? Pojedźmy obejrzeć doki naszej marynarki, a zobaczymy, jak wygląda żołnierz piechoty morskiej - takiego właśnie człowieka może ukształtować amerykański rząd, może go ukształtować przy pomocy swojej czarnej magii; to zaledwie cień przypominający stworzenie ludzkie, człowiek, którego już za życia, w pozycji stojącej, ubrano do trumny i można by rzec, pogrzebano z wojskowymi honorami oraz ze wszystkimi pogrzebowymi szykanami i akompaniamentami, choć może być i tak:

Nie ozwał się ni bęben, ni ton pogrzebowy,

Kiedy z jego ciałem spieszyli na szaniec;

A nad mogiłą, gdzieśmy mu złożyli głowę,

Żaden żołnierz nie wypalił na pożegnanie.

Wielu zatem obywateli, ofiarowując swoje ciało państwu, służy mu nade wszystko jako maszyny, nie jako ludzie. Mam na myśli stałą armię, milicję, strażników więziennych, posterunkowych, posse comitatus, i tym podobnych. W większości przypadków nie kierują się ani rozsądkiem, ani pobudkami moralnymi: sami siebie traktują jak drewno, ziemię i kamienie: a przecież ludzi drewnianych można by po prostu ciosać z pnia i też spełnialiby te same funkcje, co owi obywatele, wzbudzający nie większy szacunek niż kukły czy sterta śmieci.

Po całkowitym wyłączeniu telewizora kilka miesięcy temu, choć i tak korzystałem z niego niezmiernie rzadko, raczej jako monitora do projekcji wartościowych materiałów z Internetu, czy DVD, w charakterze dobranocki oglądam dość często p. Krzysztofa Jackowskiego, który ma całkiem spore, niekwestionowane osiągnięcia w materii jasnowidzenia. Wczoraj mówił, że każdy właściwie może wywołać u siebie wizję przyszłości, przytaczał przy tym przypadki osób niebędących jasnowidzami, np. snu własnej małżonki oraz wizji kolegi, który trafnie oraz z detalami przepowiedział mu przyszłość, wg słów p. Jackowskiego wszystko się sprawdziło.

Miałem dziś sen, w którym widziałem mnóstwo powiewających biało-czerwonych flag, a pośród nich także moja, nieco odmienna, choć polska, stara, rodowa, którą wywiesiłem przed dom kilka tygodni temu, jako symbol wypowiedzenia posłuszeństwa kryminalnemu rządowi Morawieckiego, nieuznawania jego faszystowskich rozporządzeń i jego samego. Nastrój snu był pozytywny oraz jakby nieco podniosły, ale bez egzaltacji, niebo czyste, błękitne, panował dynamiczny spokój.

Czyżby nadchodziła zwycięska, słuszna rewolucja w Polsce, w której zdrajcy Ojczyzny zawisną na szubienicach uwalniając nasz kraj od swojej opresji, a mój sen był zwiastunem pięknych, kolejnych dni?

Dziś taki scenariusz wydaje się niemożliwy, należy oczekiwać raczej wszystkiego najgorszego, nic nie świadczy o ewentualnym pozytywnym zakończaniu aktualnej martyrologii naszego Narodu, a wręcz przeciwnie, możemy się spodziewać zmasowanego ataku na jesień o sile rażenia potężnej bomby atomowej. Taki jest z pewnością plan Złej Strony Mocy, Synów Ciemności, jak są określani w zwojach z Qumran.

Ale kto wie, jak pisał Szekspir, są rzeczy na niebie i ziemi, o których filozofom się nie śniło…

Comment

A PHP Error was encountered

Severity: Core Warning

Message: Module 'Phar' already loaded

Filename: Unknown

Line Number: 0

Backtrace: