No icon

Polska

ODMANI W WARSZAWIE. ŻYDOWSKA POLICJA PACYFIKUJE POLAKÓW – GRZEGORZ BRAUN SKŁADA INTERWENCJĘ POSELSKĄ

To swoisty upgrade. Podczas wojny żydowska policja katowała w getcie jedynie swoich pobratymców, wyrywała im drzwi z futrynami, wyciągała ich spod łóżek za włosy, okradała puste mieszkania pozostałe po własnoręcznym dostarczeniu tysięcy żydowskich nieszczęśników na Umschlagplatz, do pociągów jadących do Treblinki, wprost do komór gazowych i do krematoriów, aby spełnić tam ofiarę całopalną, z greckiego: holocaust, która w nieodległej przyszłości miała służyć większemu dobru całości diaspory, poprzez poświęcenie słabej i biednej mniejszości, aby móc powołać państwo Izrael (co się tłumaczy: ten, który walczy z Bogiem), Ziemię Obiecaną Zorganizowanej Przestępczości, jak Izrael, państwo apartheidu nazywa kongresmen dr David Duke w dokumentach filmowych pod tym samym tytułem, dostępnych pewnie jeszcze na YouTube, wartych obejrzenia, jeden został nawet przetłumaczony na język polski.

Plan zadziałał znakomicie, na dziesięciolecia żydostwo zostało wyłączone z odpowiedzialności karnej oraz cywilnej w wielu krajach świata, w razie czego piorąc po głowach gojów pałką „antysemityzmu”, tworząc „prawo”, jak we Francji, które wyklucza nawet krytykę międzynarodowego żyda. Trzeba wiedzieć, że Odmani – bo tak była nazywana hitlerowska policja żydowska w getcie, która z własnej woli przekraczała limity dostarczanych przez siebie współbraci do pieców krematoryjnych, wywodzili się z żydowskiej inteligencji, wąskiej elity pośród oceanu ekstremalnej biedoty; to byli prawnicy, muzycy, artyści, crème de la crème żydostwa.

Dziś w Warszawie policja najwidoczniej żydowska (co do zarządu nie może być najmniejszych wątpliwości, ale mamy już także żydowskich ZOMO-wców z tarczami), poubierana w polskie mundury bez identyfikatorów, bo nazwisko po hebrajsku, czy ukraińsku wyglądałoby lekko podejrzanie, atakuje pokojowo manifestujących Polaków. Stosuje gaz pieprzowy, wykręca im ręce, aresztuje, trzyma matki z dziećmi godzinami w zamkniętym, policyjnym kręgu zupełnie bez powodu, tylko po to, żeby nie mogły się wydostać, żeby dręczyć ludzi.

Brakowało przez kilka ostatnich dni posła Grzegorza Brauna, który zadekował się był z wyroku żydo-ubecji wydanego ustami „kolegów” z Konfederacji, różnych Bosaków, Kuleszy, Winnickich, Dziamborów, Urbaniaków, czy wielopokoleniowych jak czerwone dynastie Sośnierzy. A jednak zdrowy rozsądek oraz teza C. K. Norwida, że „Ojczyzna to wielki, zbiorowy obowiązek” przezwyciężyły dziś irracjonalny upór, pragnienie zachowania lojalności wobec folksdojczów z Konfederacji i poseł Grzegorz Braun pojawił się na proteście w Warszawie, czego nie można powiedzieć o nikim z Konfederacji, poza fanatycznym, niczym zelota zwolennikiem koszernej Ayn Rand p. Korwinem-Mikke, której scenariusz z Atlasa Zbuntowanego jest właśnie przez żydostwo realizowany przy pomocy wehikułu fałszywej pandemii. Pan Janusz przybył na scenę, rozpoczął nieźle, wystąpienie trwało jakieś trzy minuty. Poza nim nie było nikogo z Konfederacji, chyba że gdzieś w tłumie, w prochowcach, maskach i ciemnych okularach, z kamerami służbowymi pod pazuchami.

Grzegorz Braun otrząsnął się i nie zawiódł, chwała mu za to. To jedyny, prawdziwy poseł w całym Sejmie RP. Nie szczędził wysiłków, spędził na proteście cały dzień, wygłosił kilka niezłych mów do zebranych, poszedł nawet na Komendę Stołeczną Policji z interwencją poselską w sprawie bezprawnych, bolszewicko-faszystowskich działań policji. Dość zabawnie wyglądało kilkanaście towarzyszących mu osób w paszczy lwa, a właściwie w pysku węża i wszyscy bez masek. Poza policjantami. Istna, czarna komedia.

Odtworzymy tu dla Państwa fragment dialogu, choć bardziej monologu p. Grzegorza Brauna z sierżantem policji, podesłanym na posterunek do interwencji poselskiej, gdyż żaden tchórzliwy oficer nie miał odwagi cywilnej, aby stanąć twarzą w twarz z p. Posłem:

Zamaskowany pod same oczy sierżant przedstawia się, a p. Poseł oznajmia, że bardzo mu miło i przechodzi do rzeczy: „Pan przynajmniej ma nazwisko. Ubolewam nad tym, że dzisiejszego dnia tylu pańskich młodszych kolegów zostało skierowanych do wykonywania niegodnych i nielegalnych zadań. I to było charakterystyczne, że wie pan, oni nawet tego orzełka i napisu na własnej piersi dumnie nie nosili. To było bardzo smutne. Pan, mam nadzieję zdaje sobie sprawę z tego, że stan prawny na dziś pozostaje niezmieniony. Tzw. obostrzenia, pozostają nielegalne. Nie ma mocy prawnej coś takiego, jak konferencja prasowa, czy wiadomość na pasku w telewizji. Moc prawną mają akty prawne, które mają swoje hierarchie, są ustawy i ustawa zasadnicza, tego się trzymajmy. Wy to macie w Rocie przysięgi, czy ślubowania, prawda? Naród i Konstytucja, bardzo piękne słowa. Bardzo bym też polecał lekturę ustawy o policji, którą na pewno każdy dobry policjant zna na pamięć. Ale może coś tam umknęło uwadze. Nie wolno wam wykonywać poleceń, które nie mają podstawy prawnej, bo są nielegalne. A egzekwowanie tzw. obostrzeń pozostaje nielegalne.

sierżant Teodorczyk, imion nie mają...

Pan wie, że jest w parlamencie ustawa, na pewno pan o tym słyszał, bo to was bezpośrednio dotyczy (policjant potwierdza). No właśnie, skoro są prace nad jakaś ustawą, które mają „uściślić” jak powiedział p. premier, tę sprawę, to znaczy, że tej ustawy jeszcze nie ma, skoro prace trwają, a jeżeli ma coś uściślać, to znaczy, że nie ma dostatecznej podstawy prawnej. I dlatego jesteście panowie, państwo, panowie i panie kierowani do działań nielegalnych! Przestępczych. O charakterze kryminalnym. W żadnym wypadki, nie powinniście nierozważnie wypełniać tych zadań, które przestępczo działająca władza na was nakłada. Ponieważ wy jesteście stróżami porządku publicznego i macie być też najlepszymi wykonawcami prawa. Policjant przecież nie wykonuje widzimisię tego, kogo tam akurat nad nim postawili, tylko policjant musi świadomie kontrolować siebie, swoje poczynania, musi się kontrolować nie tylko na poziomie odruchów psychofizycznych, ale także na poziomie prawno-ustrojowym. Nie wolno wam zapominać o tym, co jest legalne, co jest nielegalne. (policjant coś bełkocze przez maskę, chyba, że nie jest upoważniony do komentarza). Rozumiem, ale w związku z tym, wie pan, sytuacja sytuacją, ale ja powtarzam: konferencja prasowa i wiadomość na pasku to nie jest żadne prawo, chwała Bogu, Rzeczpospolitej. I jeszcze nawet panu powiem, że rozporządzenie ministerialne, które kłóci się z ustawą, a nawet z ustawą zasadniczą, to jest świstek, który prawa w Rzeczypospolitej nie stanowi (sierżant bełkocze przez maskę niezrozumiale). Nie oczekuję komentarza, ja nawet nie oczekuję wypowiedzi w tym temacie, tylko chciałbym wiedzieć, czemu tam na placu Bankowym ciągle stoją jacyś ludzie otoczeni przez funkcjonariuszy policji, wiem od nich bezpośrednio, że już dawno by się stamtąd rozeszli, gdyby nie kordon policyjny, który im to uniemożliwia (sierżant: nie jestem upoważniony i dalej nie słychać przez maskę). Rozumiem, dla tego wie pan, że już kwadrans czekam na jakieś szarże?

Z tyłu głos jednej z towarzyszących p. Posłowi ludzi dodaje: Ludzie są na asfalcie, na zimnym betonie są trzymani, długo, to już trwa półtorej godziny…

Pan poseł czeka ponad 40 minut, w końcu pojawia się w cywilu zamaskowany starszy aspirant (odpowiednik podoficera chorążego) z wydziału dochodzeniowo – śledczego, prezentuje legitymację i prosi p. Grzegorza do innych pomieszczeń, aby złożył zawiadomienie. Słychać głos aspiranta, że chce mierzyć Posłowi temperaturę, Grzegorz Braun odpowiada, że jak aspirant chce, to może sobie zmierzyć, aspirant, że już mierzył, Pan poseł, że też sobie mierzył i przechodzą dalej.

aspirant

Pojawił się kolejny materiał z interwencji poselskiej p. posła Grzegorza Brauna, tym razem rozmawia z zamaskowanym majorem, do którego w konkluzji powiada mocno wzburzony : "Chcecie być gettową policją? Trzaskać kopytami przed nie wiadomo kim? To tak będzie. Jeśli wam się nie podoba interwencja Posła na Sejm Rzeczpospolitej, to będziecie tutaj mieli wkrótce interwencje z innych rejonów. I wtedy mam nadzieję zastanowi się pan nad tym, komu jest panu łatwiej salutować. Wychodząc Poseł Grzegorz Braun mówi do stojącej przy wyjściu grupy policjantów: Powiedziałem waszemu koledze, że jeśli chcecie być policją gettową i trzaskać kopytami przed byle kim i nie wiadomo kim, kto będzie tutaj zarządzał polskim stadem, bo do tego zmierzają działania tej przestępczej władzy, jeśli chcecie być policją, tak jaj ją widzę dzisiaj na ulicach miasta bez orzełka, bo wszyscy w takich kaskach, bez nazwiska, pan należy do wyjątków, dzisiaj wszyscy a ulicach miasta stołecznego Warszawy mieli te nazwiska pochowane, bo to jest rzeczywiście niezły wstyd brać udział w takiej akcji, jeśli chcecie wy być polską policją, to się wy trochę otrząśnijcie. Dzisiaj na ulicach miasta wasi rodacy upominali się o to, żeby prawo było przestrzegane. A wam wydano nielegalnie rozkazy, które nie mają podstawy prawnej...  No koniec mówi do nich mocno poirytowany: Spokojnie moglibyście te szmaty zdjąć z twarzy i wygralibyście w sądzie. Z Panem Bogiem, wszystkiego dobrego.  Bezpiecznej służby życzę i żebyśmy się spotkali w jakiejś Polsce, a nie (tu uderza mocno ręką w barierkę) w eurokołchozie, nie w republice przyjaciół Polin prezydenta Dudy i Jony Danielsa, żebyśmy w Polsce mogli się spotkać. Żeby najjaśniejsza Rzeczpospolita trwała. Ale jeśli wy, bedziecie się wysługiwać kryminalistom, to się państwo skończy. I skończy się nie państwo PiS, tylko w ogóle się państwo zawali przy tej okazji. Dłużej klasztora, niźli przeora...

Całość, materiał obowiązkowy: https://www.facebook.com/gb.live.520/videos/354082099131288/

zamaskowany major wyznaczony do rozmowy, który nic nie wie...

Comment

A PHP Error was encountered

Severity: Core Warning

Message: Module 'Phar' already loaded

Filename: Unknown

Line Number: 0

Backtrace: