No icon

Polska

CZY CHRZEŚCIJANIN MOŻE ŻĄDAĆ KARY ŚMIERCI DLA MORAWIECKIEGO, SZUMOWSKIEGO, PINKASA, NIEDZIELSKIEGO, KACZYŃSKIEGO I S-KI?

Wszyscy, którzy mamy oczy do patrzenia, a uszy do słuchania wiemy, że Mateusz Jakub Morawiecki jest cynicznym zbrodniarzem, realizującym ludobójczy projekt żydowskich psychopatów oparty na pogardzie dla całej ludzkości, pojmowanej w doktrynie judaistycznej jako zbiorowisko podludzi, a właściwie, literalnie zwierząt, niegodnych współczucia, czyli tzw. ‘gojów”.

Stąd właśnie taka łatwość w mordowaniu ludzi dziesiątkami tysięcy w Persji, dziesiątkami milionów w Rosji, a obecnie w zamyśle miliardami. Dla nich to tylko liczby, statystyka, życie „goja” nie ma żadnego znaczenia.

Większość z nas zapewne pomyśli, że to obłęd, rodzaj choroby psychicznej i tak właśnie poniekąd jest, co udowodnił w swoich badaniach psychiatryczno-psychologiczno-socjologicznych nasz rodak, p. prof. Andrzej Łobaczewski opisując rzecz w książce „Ponerologia Polityczna”, wykazując empirycznie, iż mamy do czynienia z psychopatami frontalnymi, wąskim marginesem ludzi bez sumień i bez serc, którzy nie wiedzą, co to uczciwość, współczucie oraz empatia. Nie wiedzą, ponieważ cierpią na defekt genetyczny, przekazywany przez całe pokolenia przez ich matki w mitochondrialnym, niezmiennym przez wieki DNA. Potocznie nazywani są żydami i za nich się uważają, choć z prawdziwymi żydami nie mają i nigdy nie mieli kompletnie nic wspólnego. Ich ojcem, jak mówi Ewangelia, jest diabeł (Jan 8:44), a reprezentują synagogę szatana (Apokalipsa), korporację złoczyńców.

Nie są ludem Bożymi, nigdy nim nie byli, mówił im to sam Bóg przez proroka Ozeasza: „Nie jesteście moim ludem, a ja nie jestem waszym Bogiem”. Mechaniczne obrzezanie napletka nie jest żadnym znakiem wybraństwa, tylko świadectwem astronomicznej durnoty, albowiem Bóg mówił o obrzezaniu ust i serc, a nie penisówi i obrzezanie to miało oznaczać trzymanie na wodzy własnego języka oraz negatywnych emocji, co jest objaśnione w Biblii, a także w rękopisach z Qumran.

Jak pisał św. Paweł w liście do Filipian, żydów (tych w dzisiejszym pojęciu potocznym) mamy się strzec:

„Strzeżcie się psów, strzeżcie się złych pracowników, strzeżcie się okaleczeńców! My bowiem jesteśmy prawdziwie ludem obrzezanym - my, którzy sprawujemy kult w Duchu Bożym i chlubimy się w Chrystusie Jezusie, a nie pokładamy ufności w ciele.”

Pisząc o ich chorobie „poniekąd” mam na myśli to, że ten obłęd jest kwestią wolnego wyboru, własnych decyzji, w świetle epigenetyki bowiem nasze geny nie tylko odpowiadają za konstrukcję fizyczną człowieka, ale także za konstrukcję psychiczną. Z badań genetyków dowiedzieliśmy się, że można je włączać i wyłączać, a właściwie, że istnieją procesy w naszych organizmach, które powodują ich włączanie i wyłączanie, co skutkuje określonymi reakcjami i zmianami, także psychicznymi. Dlatego szaleni „naukowcy” próbują właśnie wielofunkcyjnymi szczepieniami mRNA Covid-19 wyłączyć w nas także – jak mogliśmy usłyszeć na słynnej prezentacji w Pentagonie – tzw. gen Boga, czyli ten, który mają nadzieję, odpowiada za duchowość. Goj wg żydostwa nie może mieć duchowości, a jeśli ją ma, to najpewniej w konstrukcji fizycznej, gdzieś we własnym mechanizmie, jak robot, w ciele i można ją niczym światło w pokoju włączyć i wyłączyć, jeśli dysponuje się odpowiednią technologią oraz wie, gdzie przycisnąć.

To naturalnie żydowski nonsens wynikający z immanentnej tym ludziom pychy oraz bezgranicznej głupoty, jak te, o których mówił Darren Aronofsky w świetnym filmie „Pi”. Wiedzą o tym doskonale wszyscy chrześcijanie, a także wyznawcy innych religii, albowiem duchowość, choć jest istotą człowieczeństwa, leży poza ciałem, w naszym duchowym sercu, czyli w wiecznej duszy, gdzie byle żydowski kretyn nie ma żadnego dostępu i mieć nigdy nie będzie. Może okaleczyć jedynie ciało człowieka, ale nigdy duszę, którą owszem, można narazić na szwank, ale tylko w efekcie własnych, wolnych wyborów, co w świecie doczesnym skutkuje włączaniem, przytłumianiem, albo wyłączaniem genów opisanym przez epigenetykę, a następnie zabieraniem nagromadzonego w ten sposób bagażu doświadczeń w dalszą drogę, a u jej kresu pewnie do nieba, albo do piekła.

Chrześcijaństwo, mimo, że ostatnio niedoskonałe zarówno pośród zmanipulowanej przez diabła hierarchii, a czasem wprost od niego ewidentnie pochodzącej, jak i pośród wiernych, którzy upadli tak nisko, że do własnego Boga przychodzą w maskach na twarzach, boją się Ciała Chrystusa i nie przeszkadza im zupełnie brak wody święconej w kropielnicach przy drzwiach kościoła, to wciąż jest w Polsce religią dominującą, wyznawaną przez większość (kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień) polskiego Narodu, który zawsze ma drugą szansę na opamiętanie.

Spróbujmy zatem ustalić, czy w świetle nauki chrześcijańskiej możemy i powinniśmy żądać kary śmierci dla Morawieckiego, Pinkasa, Szumowskiego, Niedzielskiego, Kaczyńskiego oraz reszty gangu terrorystów państwowych?

Z pomocą przyjdzie nam angielski pisarz C. S. Lewis, który lepiej niż ja bym to zrobił, całą rzecz wyłożył już wiele lat temu w książce „Chrześcijaństwo po prostu”, w rozdziale zatytułowanym „Przebaczenie”. Przytoczę tutaj adekwatny fragment, który racjonalnymi argumentami zgodnymi z Pismem Świętym powinien nas utwierdzić w przekonaniu, że wspomnianych wyżej ludzi, nie żywiąc do nich nienawiści, sąd powinnien czym prędzej powiesić.

"..Pójdźmy krok dalej. Czy miłość nieprzyjaciół oznacza niekaranie ich? Nie, bo miłość samego siebie nie oznacza, że nie powinienem poddać się karze — ze śmiercią włącznie. Jeśli popełniłeś morderstwo, rzeczą prawdziwie chrześcijańską byłoby oddać się w ręce policji i zostać powieszonym. Dlatego moim zdaniem jest rzeczą zupełnie właściwą, gdy sędzia-chrześcijanin skazuje kogoś na śmierć czy też gdy żołnierz-chrześcijanin zabija wroga. Zawsze takie było moje zdanie, odkąd tylko zostałem chrześcijaninem, na długo przed wojną, i tak samo myślę teraz, w czasach pokoju. Nie warto tu cytować: „Nie zabijaj". W języku greckim są dwa słowa: zwykłe słowo „zabijać" i słowo „mordować".

Kiedy Chrystus powołuje się na to przykazanie, używa w każdym z trzech przekazów — Mateusza, Marka i Łukasza — słowa „mordować". To samo rozróżnienie, jak się dowiaduję, istnieje w języku hebrajskim. Nie każde zabijanie jest morderstwem, tak jak nie każdy stosunek seksualny to cudzołóstwo. Kiedy żołnierze przyszli do św. Jana Chrzciciela, pytając, co mają czynić, nawet nie zasugerował, żeby mieli wystąpić z armii — nie uczynił tego również Chrystus, kiedy spotkał rzymskiego oficera, zwanego wówczas setnikiem. Ideał rycerza — chrześcijanina noszącego broń, aby walczyć w dobrej sprawie — jest jednym z wielkich ideałów chrześcijaństwa. Wojna to rzecz straszliwa i szanuję uczciwego pacyfistę, choć uważam, że jest w zupełnym błędzie. Nie rozumiem natomiast tego współczesnego pół-pacyfizmu, który wpaja ludziom przekonanie, że chociaż walczyć trzeba, to jednak należy to robić z niechęcią i niejako wstydliwie. Podobne odczucie odziera wielu wspaniałych, młodych chrześcijan odbywających służbę wojskową z prawa do czegoś, co w sposób naturalny towarzyszy odwadze — z pewnego rodzaju wesołości i oddania.

Walczyłem w pierwszej wojnie światowej i nieraz zastanawiałem się, jak by to było, gdybyśmy wraz z jakimś młodym Niemcem jednocześnie zadali sobie nawzajem śmierć, a chwilę po niej znaleźli się razem. Nie wyobrażam sobie, żeby któryś z nas czuł do drugiego urazę czy nawet zakłopotanie. Myślę, że obaj śmialibyśmy się z tego. Wyobrażam sobie, że ktoś stwierdzi: „No cóż, jeśli wolno potępiać uczynki nieprzyjaciela, karać go, a nawet zabić, to jaka jest różnica pomiędzy moralnością chrześcijańską a zwykłymi poglądami?" Różnica jest przeogromna. Należy pamiętać o chrześcijańskim przekonaniu, że ludzie żyją wiecznie. Dlatego naprawdę liczą się tylko te drobne piętna czy skrzywienia w najgłębszej części duszy, które na dłuższą metę uczynią z niej istotę niebiańską albo piekielną. Jeśli to konieczne, możemy zabijać, ale nie wolno nam nienawidzić i czerpać z tego przyjemności. Jeśli to konieczne, możemy karać, ale nie wolno czerpać z tego przyjemności. Inaczej mówiąc, coś w nas — poczucie urazy, pragnienie odpłacenia pięknym za nadobne — po prostu musi zostać uśmiercone. Nie chodzi mi o to, że ktoś mógłby w danej chwili zdecydować, iż odtąd już nigdy nie odczuje czegoś podobnego. Tak się nie zdarza. Chodzi mi o to, że za każdym razem, kiedy takie uczucia unoszą głowę, wówczas dzień za dniem, rok po roku, przez całe życie musimy tę głowę zduszać. To wielki wysiłek, ale nie niemożliwość. Nawet gdy zabijamy i karzemy, musimy się starać spojrzeć na wroga tak, jak patrzymy na siebie samych — pragnąc, aby nie był zły i licząc, że w tym czy następnym świecie zostanie uleczony — to znaczy dobrze mu życzyć. O to chodzi w Biblii z miłością nieprzyjaciół — aby im dobrze życzyć, a nie żeby ich lubić czy twierdzić, że są mili, choć to nieprawda.

Przyznaję — oznacza to miłowanie ludzi, w których nie ma nic miłego. Ale czy my sami jesteśmy aż tak mili? Samych siebie kochamy tylko dlatego, że jesteśmy sobą. Bóg chce, abyśmy każdego kochali w ten sam sposób i z tego samego powodu — jednak w naszym własnym przypadku dyktuje nam zadanie wraz z gotowym rozwiązaniem, aby pokazać, na czym ono polega. Tę samą zasadę mamy następnie zastosować wobec innych. Może łatwiej będzie, jeśli zapamiętamy, że w ten sposób On kocha nas. Nie dla jakichś miłych, atrakcyjnych cech, które w sobie widzimy, a tylko dlatego, że jesteśmy osobami. Bo tak naprawdę nie ma niczego innego, co dałoby się w nas kochać — w istotach, które czerpią z nienawiści taką przyjemność, e jest im równie trudno z niej zrezygnować jak z picia piwa czy palenia.”

Comment

A PHP Error was encountered

Severity: Core Warning

Message: Module 'Phar' already loaded

Filename: Unknown

Line Number: 0

Backtrace: