Nowe Ateny  -  internetowy magazyn muckrakingowy
Świat MORAWIECKI ZOSTAŁ PREMIEREM RP! CZYLI CZAS APOKALIPSY ORAZ WSPOMNIENIA Z PRZYSZŁOŚCI
Tuesday, 21 Nov 2017 06:06 am
Nowe Ateny  -  internetowy magazyn muckrakingowy

Nowe Ateny - internetowy magazyn muckrakingowy

Kiedy? Dawno temu. Mateusz Jakub Morawiecki został premierem zanim jeszcze rozpoczął karierę polityczną i „zrezygnował” z tłustego uposażenia prezesa zagranicznego banku w wysokości 3,5 mln PLN na rękę, na rzecz skromnej pensji urzędnika państwowego, gdzie w rok nie zarobi tyle, co w banku w miesiąc. Ku chwale Ojczyzny? Akurat! Z wyliczeń dziennikarzy wynika, iż bankierzy wyposażyli go dotąd w całkiem pokaźny majątek, przekazali mu 35 milionów złotych, chłop się obkupił, nabył nieruchomości, fajne meble, akcje, na których do dziś zresztą zarabia dysponując wiedzą insidera oraz posiadając bezpośredni wpływ na sytuację ekonomiczną kraju (sic!). Na zachodzie już siedziałby w kryminale, ale nie w JudeoPolonii, gdzie - posiadając certyfikat koszerności, o czym zaświadcza publicznie na YouTube jego były współpracownik pełniący niegdyś funkcję dyrektora regionalnego dr Zbigniew Kękuś - stał się nietykalny, niczym łotry z nadzwyczajnej kasty postżydokomuny.

Aktualizacja 12.12.2017r. - Morawiecki w jarmułce na imprezie u Jonny Danielsa, izraelskiego szpicla

Pierwszym  krokiem było – jak to określają Mossad z CIA, jeśli jest sens te służby rozdzielać - stworzenie legendy. Sam Mateusz Jakub nie miał żadnych zasług, był kompletnie nieznany, poza tym po nitce można było dojść do kłębka PO, więc nijak to się to miało do potrzeb propagandy rzekomego zajadłego antagonizmu pomiędzy PiS i PO, sprowadzającego się w istocie do naprzemiennej walki o koryto, bowiem programowych różnic pomiędzy tymi partiami nie ma żadnych: obie są pro-syjonistyczne, stanowią klientelę Nowej Jerozolimy w Waszyngtonie, obie realizują scenariusz „renesansu” żydostwa w Polsce, a więc zdrady narodowej, obie kłamią, jak z nut klezmerskiej piosenki.

Zaczęto od medialnego pompowania ojca Mateusza, Kornela Morawieckiego, nieuchwytnego troublemakera, niczym sam Zorro. Nie był internowany. Wikipedia pisze: "Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 uniknął internowania, gdyż przewoził wieczorem sprzęt poligraficzny." A cóż to za bzdury? Jak mógł cokolwiek wówczas przewozić, kiedy wszędzie były patrole, drogi zamknięte z checkpointami, opancerzone scoty i czołgi na ulicach oraz godzina policyjna? Sześć lat ścigała go ubecja we Wrocławiu i nic. Normalnie dupy wołowe. Jak wynika z relacji opozycjonistów, w tym Władysława Frasyniuka np. w książce „Różne Barwy WSW”,  wokół Kornela był wtedy wianuszek szpicli obojga płci, podziemie rekomendowało ograniczenie z nim kontaktów ze względów bezpieczeństwa, ale Kornel wciąż dawał radę, nic go nie ruszało, ani ubecja, ani nawet  centrum dowodzenia - WSW. Widać miał dawać radę, świadomie, czy nieświadomie.  Był potrzebny nieśmiertelnej żydokomunie (do momentu przebicia jej osinowym kołkiem, miejmy nadzieję, że już wkrótce) jako wariant ekstremalny, plan B,  w razie zaistnienia takiej potrzeby.

W „wolnej Polsce” uczyniono go posłem na Sejm z ramienia Kukiz’15 To był błąd i wkrótce Paweł Kukiz wykrzyczał w kierunku Morawieckiego: „Pier… się, Kornel. Zależy ci tylko na karierze syna”. To ostatnie na temat jego syna powtórzył kilkukrotnie – opowiada jeden z posłów. „Newsweek” pisze, że swoje informacje potwierdził w dwóch źródłach.”

Kornel odszedł z Kukiz’15 i został posłem niezależnym, zapewne tak niezależnym, jakim był niezależnym opozycjonistą przez te wszystkie lata. Następnie zasiadł na jakiejś kanapie. Żydowski mainstream zrobił z niego bohatera, okrzyknął „Posłem Seniorem”, swą propagandą nadał mu rangę rzędu Kuronia, albo Michnika, analogicznej naszym zdaniem jakości. I tak stworzono fundament dla Mateusza, przewidzianego a priori na premiera RP dla realizowania syjonistycznej agendy.

Syn mógł się nareszcie pojawić na scenie i wg wytycznych odcinać kupony od legendy ojca, machać pospólstwu przed oczami biało-czerwonym sztandarem, powielaczem i ulotkami, uwiarygodniając się w oczach części otumanionego elektoratu. Został PiS-owskim ministrem, wkrótce superministrem, wicepremierem, rzekomym autorem „Planu Morawieckiego” (napisanego przez żydostwo z Boston Consulting Group), a teraz premierem.  Jeszcze nie został? Jasne, bo wspominamy tu przyszłość, ale spokojnie – wkrótce z pewnością zostanie, to tylko kwestia odpowiedniego momentu, klamka zapadła. Wszystko idzie zgodnie z planem.
 
Dziś już nikt nie zaprząta sobie głowy pytaniami, jak to możliwe, żeby syn tak znienawidzonego przez „komunę” opozycjonisty, uznawanego oficjalnie przez ówczesne władze za terrorystę kwalifikującego się do KS, ściganego całymi latami po Wrocławiu, stał się nagle bankierem, czyli – za przeproszeniem – członkiem, struktury, z którą walczyć miał jego ociec? Jak to możliwe, żeby chłopak  z takim dziedzictwem uczył się i studiował spokojnie w Polsce i  za granicą, w Niemczech, USA, Szwajcarii, otrzymując na to stypendia (Kornel senior w wywiadach twierdził, że grosza nie dał, syn sam wszystko osiągnął, taki zdolny) , podczas kiedy inni, przez same podejrzenie rodziców o sprzyjanie rzeczywistej opozycji nie mogli nawet dostać się na studia, czy znaleźć przyzwoitej pracy, jeśli w ogóle jakąkolwiek? Jak to możliwe, żeby 33 letni Mateusz, z wykształcenia… historyk, człowiek, który nie potrafił poprowadzić własnych, byle jakich biznesów handlując szmelcem, mydłem i powidłem, wszedł do zarządu BZWBK, a następnie został prezesem zagranicznego banku okradającego Polaków „na franka szwajcarskiego”?

Jak to możliwe, żeby w mainstreamie panowała taka zgodność od lewicy, po prawicę co do jego kandydatury na ministra w rządzie PiS? Wychwalała go nawet wraża Gazeta Wyborcza, niejaki Maciej Samcik, uchodzący tam za speca od bankowości pisał o Morawieckim juniorze, kiedy ten pojawił się w polityce i miał objąć tekę ministerialną:

„ W branży bankowej niespodziewanie wyrósł na najbardziej agresywnego gracza. (...) Ale przez osiem lat rządził jednym z największych banków w Polsce i nie spaprał tej roboty. To jest jakaś rekomendacja, żeby porządzić czymś większym, państwem na przykład…”

Laurkę Mateuszowi Morawieckiemu napisał w listopadzie 2015r. inny dziennikarz Gazety Wyborczej, Jacek Harłukowicz. Wiele pozytywów widziała w nim żydowska „Polityka”. O prasie „prawicowej” nie warto wspominać. 

Wszyscy byli zachwyceni, tylko nie ten durny, zatwardziały elektorat i trochę to potrwało, zanim do szczętu ogłupiono opinię publiczną, choć nie wszystko szło gładko, jak po maśle. Złośliwcy wytykali Mateuszowi ewidentne kłamstwa w życiorysie, że taki z niego opozycjonista, jak z – z przeproszeniem – koziej d. trąba. To rocznik 1968, podczas zrywu Solidarności w 1980r. był kajtkiem,  niemal na stojąco wchodził pod szafę. Wypominano mu współpracę z PO, ze „Zbychem” Chlebowskim, Dutkiewiczem,  Donald Tusk zaprosił go do działającej przy premierze Rady Gospodarczej, a wielu mówiło wprost, że to zwykły słup i bankster, oczywiście taki miś, na miarę naszych możliwości, bo gdzież mu do Blankfeina z GS-u, czy Dimona z JP Morgan? Nawet jego własny ojciec Kornel ubolewał nad – co tu dużo mówić – haniebną przeszłością syna na obcej służbie, nazywając go „banksterem”, jednak dodając zaraz, że sprosta wszystkim wymaganiom w rządzie. Cóż, serce ojca…

Czy Morawiecki może być dobrym premierem?

Zależy dla kogo, dla Polski na pewno nie, przecież plemienny syndykat banksterski, koteria, która go wypromowała  nie ma kompletnie nic wspólnego z polskością, a wręcz przeciwnie, jest Polsce otwarcie wroga, dlatego Morawiecki jest i będzie dobry wyłącznie dla żydowskich oszustów nazywanych nie wiadomo dlaczego bankierami, będzie wspierał ich agendę, co już w praktyce udowodnił dalej zadłużając Polskę i  sprowadzając do naszego kraju kolejnego po Goldman Sachs oszusta i złodzieja, pasożyta-spekulanta JP Morgan. Żydowska mafia ewidentnie Morawieckiego wspiera, z sobie znanych przyczyn, których możemy się domyślać, co widać choćby po idiotycznym entuzjazmie żydowskich agencji ratingowych jak Moody’s, opowiadających swoje bajki przy szabasowych świecach o fantastycznej sytuacji ekonomicznej Polski pod rządami PiS, jak niedawno o wspaniałych derywatach GS-u, które oznaczyli najlepszym z możliwych ratingiem AAA wywołując światowy kryzys kiedy okazało się, że są kompletnie nic niewarte.

Morawiecki to niczym Michnik oszust intelektualny, człowiek złej woli. Mówi nam dokładnie to, co chcemy usłyszeć: że wzrost gospodarczy, ułatwienia dla firm, wielkie projekty, dotacje i trzeba przyznać, że perfidnie kłamiąc mówi częściowo prawdę, ponieważ wzrost PKB w liczbach może być realny, tyle że wirtualny, stanowi bowiem efekt kreatywnej księgowości przez wliczanie do PKB działalności korporacji drenujących kraj, hipermarketów, burdeli,  itd., a przede wszystkim GS-u i JP Morgan, finansowych monstrów-ośmiornic, których obroty przekraczają obroty całej Polski, więc PKB musi rosnąć. 

Jednak Produkt Krajowy Brutto to nie to samo, co realny PNB - Produkt Narodowy Brutto,  po usunięciu z niego wydatków rządowych oraz firm zagranicznych udających polskie w następstwie wrogiego przejęcia naszych marek, który choć nie doskonały, to jest znacznie lepszym wskaźnikiem sytuacji kraju, a tu żadnego wzrostu nie ma, tylko pikujący spadek, postępujący wraz z systematycznym niszczeniem polskich firm. Ułatwienia dla przedsiębiorczości, państwowe dotacje, granty, zwolnienia z podatków owszem są, ale wyłącznie dla obcych korporacji i żydowskich startupów, podczas gdy 99% przedsiębiorstw płacących podatki w Polsce to małe firmy, często rodzinne i te są gnębione oraz systemowo niszczone na wszelkie sposoby: urzędami, ZUS-ami, podatkami, kontrolami. Nie mają dostępu ani do żadnych dotacji, ani do kredytów obrotowych, z wyjątkiem sytuacji patologicznych, kiedy dotuje się rolników, aby nic nie robili, umożliwiając windowanie cen np. na masło wskutek braku konkurencji, albo wpuszcza się ich w maliny dotując 50% wartości dwa razy droższego niż polski, zbytecznego holenderskiego traktora i każąc na drugie 50% wziąć kredyt, po to tylko, aby tego rolnika zadłużyć, a następnie wyzuć z ziemi i zniszczyć.

Polak może wziąć kredyt konsumpcyjny, żeby popadł w dług, ale nie obrotowy, żeby się wzbogacił. Nawet na slajdach „Planu Morawieckiego” mamy informację, że małe firmy w Polsce finansują się same,  z kredytów korzysta zaledwie 7% z nich. Zatem Morawiecki to dla Polski talmudyczne złorzeczenie i przekleństwo.

Dlaczego z Morawieckiego juniora uczyniono premiera RP?

Z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, jako się rzekło Mateusz Jakub (na bazie Starego Testamentu bardziej jednak Jakub, który oszukał ślepego ojca udając własnego brata, a tegoż brata okradł ze wszystkiego, zostawiając mu miskę soczewicy) posiada certyfikat koszerności, a więc będzie wspierał działania żydostwa na rzecz wyłudzenia od Polski słynnych 65 mld USD  (urosły niedawno do 200 mld USD, żeby było z czego targować – handele! handele!) oraz dostarczał kapitału, tudzież preferencji podatkowo-bytowych dla żydostwa lokującego się w Polsce w związku z planowaną likwidacją Izraela, o której mówił otwarcie Henry Kissinger. Przyspieszy ją zapewne Rosja bombardowaniem atomowym, przepowiadanym niedawno przez młodego proroka po izraelskich synagogach. Kiedy? Wkrótce. Kiedy kryptożydowska Arabia Saudyjska wspólnie z Izraelem (to starzy sojusznicy związani od lat traktatem militarnym o strategicznym partnerstwie, kilka dni temu zawarli umowę o  wymianie informacji wywiadowczych), USA oraz NATO zaatakują Liban, następnie Iran, do czego się właśnie przygotowują, dlatego starego saudyjskiego nicponia zastąpi pod koniec tygodnia jego syn, przeprowadziwszy uprzednio krwawą czystkę w rodzinie, aby nikt się nie śmiał sprzeciwiać.

Po drugie Morawiecki, jako banksterski słup wraz z innym żydowskim słupem sekty Lubawiczów niejakim Dudą gwarantują lokalne powodzenie globalnej operacji NWO usunięcia z obiegu gotówki, powołania jednego, żydowskiego rządu światowego oraz wprowadzenia jednej, cyfrowej waluty, którą żydostwo będzie mogło mnożyć dowolnie już nawet nie w efekcie „luzowania” QE, czy mnożnikiem kreacji, a zwykłą matematyką blockchain, jak Bitcoin będący de facto żydowską pułapką na łakome myszy, w którą złapana zostanie spora część globalnej populacji uczestnicząca w szeroko propagowanym w massmediach, motywowanym wyłącznie chciwością, irracjonalnym szaleństwie „gorączki złota” Bitcoin. Po przekłuciu bańki spekulacyjnej całe masy zbankrutują, wtedy Bitcoin zostanie zastąpiony inną, równie absurdalną kryptowalutą cyfrową – FEDcoin. Usłyszymy, że Bitcoin to był dobry koncept, jednak za realizację wzięli się amatorzy i popełnili katastrofalne błędy, przez które miliony ludzi zostały zrujnowane, więc prywatni bankierzy tworzący FED przejmują pomysł, dodadzą banksterski know-how i FEDcoin zagwarantuje pełny sukces, pieniędzy w bród, powszechny dobrobyt w myśl słynnego zawołania: „cocacoli, burdeli i gumy do żucia dla każdego!”

Wstępne powodzenie Bitcoin jako „waluty oddolnej”, „obywatelskiej”, będzie oznaczało powszechną akceptację kreacji pieniądza fiducjarnego. Bankierzy powiedzą, że przecież nie tylko oni kreowali pieniądz z niczego, Bitcoin będzie doskonałym przykładem.  Dni dolara USA od dawna kompletnie bezwartościowego są policzone. Już go zastępuje chiński juan i wkrótce upadnie wraz z tym krajem, a żydowski nadzór nad światem zostanie przeniesiony do Chin zdegenerowanych, odhumanizowanych i znieczulonych najpierw latami żydowskiego bolszewizmu, milionami trupów ludzi dorosłych oraz eksterminacją nienarodzonych dzieci na gigantyczną skalę, a potem neoliberalizmem, co wykształciło społeczeństwo cyniczne, zimne i pyszne, merkantylne. Kilka dni temu do Pekinu przyleciał Donald Trump. W ramach wymiany prezentów przekazał prezydentowi Xi Jinpingowi płytę DVD z produkcjami swojej wnuczki, córki Jareda "666" Kushnera oraz Ivanki. Są tam piosenki oraz wierszyki wykonywane przez dziewczynkę  w języku chińskim.

Wprowadzenie FEDcoin oznacza absolutną kontrolę totalitarną nad społeczeństwami świata, bowiem bazując na idei Bitcoin będzie to „waluta” umożliwiająca całkowita kontrolę nad dosłownie wszystkimi transakcjami – od pudełka zapałek, po statki kosmiczne Elona Muska. Jest mało prawdopodobne, aby FEDcoin był projektem docelowym, gdyż społeczeństwa świata zdadzą sobie w końcu sprawę z tego, że zostały wpuszczone w kanał oraz zniewolone. Projekt FEDcoin stanie się celem zjednoczonych hackerów, którzy obalą mit wyjątkowości oraz bezpieczeństwa tworzenia tej „waluty” informatyczną technologią blockchain, a na światło dzienne wyjdą fakty udowadniające, iż  domniemany japoński twórca Bitcoin, to w istocie komórka Mosadu ulokowana gdzieś w biurach Goldman Sachs na Manhattanie.  

Dlatego jest szykowana alternatywa dla FEDcoin, który zastąpi prawdziwa waluta oparta na parytecie złota, co jest rzeczywiście jedynym sensownym oraz sprawiedliwym rozwiązaniem, gwarantującym stały rozwój świata oraz bezpieczeństwo transakcji, wszakże pod warunkiem, że zachowane zostaną państwa narodowe, a ich systemy finansowe oprą się na złocie, co  jest niemożliwe, ponieważ państwa narodowe są właśnie likwidowane (vide UE), a zorganizowane żydostwo zdołało albo ordynarnie ukraść im złoto, jak w Egipcie, Libii, Tunezji, czy na Ukrainie, albo przejąć je  pod pozorem składowania w „bezpiecznym skarbcu”, gdzie nie pozostał po nim nawet ślad. Niewiele osób w Polsce zdaje sobie sprawę, iż w  skarbcu NBP znajduje się zaledwie jedna sztaba złota o wadze 12,5kg. Już firma Amber Gold miała znacznie więcej złota, bo ponad 100 kg… Zatem będziemy mieli monopol walutowy.

Wartość dodaną do ustanowienia Morawieckiego premierem RP stanowi przyszła rzeź polskich niewiniątek, planowana przez odwiecznych wrogów naszego kraju na nieodległły czas i będziemy prawdziwymi szczęśliwcami, jeśli doczekamy w pokoju Świąt Bożego Narodzenia 2017

Kiedy USA rękami NATO wykona planowaną od dawna prowokację atakując Rosję z terenu Ukrainy, zmuszając Putina do działań odwetowych, albo zaatakuje samo siebie krzycząc, że to zły Putin, zostanie ogłoszona mobilizacja „aliantów” pod pretekstem art. 5  i polska młodzież militaryzowana na gwałt hurtem przez min. Macierewicza w Obronie Terytorialnej etc. zostanie rzucona na pierwszy front, jako mięso armatnie. 

Prezydent, będąc zwierzchnikiem sił zbrojnych podczas wojny wezwie do „obrony zachodniej moralności oraz demokracji” (których aktualny, prawdziwy obraz tak sugestywnie przedstawił Emir Kusturica w swoim ostatnim filmie „Obiecaj mi”) i walki z demonicznym Putinem do ostatniej kropli polskiej krwi, a premier Morawiecki z nadania banksterskich „masters of war”, będzie mu wtórował, zaciągając w naszym imieniu kolejne długi u żydostwa, na zbrojenia i aprowizację.  Ponownie setki tysięcy młodych Polaków zostaną skazane na śmierć, jak wówczas, w trakcie Powstania Warszawskiego w efekcie umyślnej, planowej zdrady amerykańskich i brytyjskich „aliantów”, aby umożliwić żydokomunie Stalina przejęcie Polski. 

Spójność lokalnych działań zapewni inny żydowski pionek, kryptosyjonista Jarosław Kaczyński, przed którym Polaków ostrzegał jego własny ojciec, Rajmund: „Boże, strzeż Polskę przed moimi synami!”

Można przypuszczać, że „alianci” z koalicji strachu pod żydowską banderą bardzo się zdziwią reakcją Rosji, mają bowiem irracjonalną nadzieję, że Putin skapituluje, kiedy USA wykonają w końcu wyprzedzające uderzenie atomowe, czyli spróbują ludobójstwa w wariancie japońskim z sierpnia 1945r. Putin nie skapituluje, a pierwszym jego celem będzie Izrael, co jest bardzo logiczne, gdyż uderzy w przyczynę, nie oglądając się na skutek.

Taka jest wizja niedalekiej przyszłości. Nastaje właśnie czas Apokalipsy zapowiedzianej przez Chrystusa, a opisanej przez św. Jana. FEDcoin stanie się znamieniem banksterskiej bestii i nikt bez jej zgody nie będzie mógł kupować, ani sprzedawać, tak mówi św. Jan opisując „drugie zwierzę”, czyli drugą bestię w Apokalipsie:

„I zwodzi mieszkańców ziemi przez cuda, jakie dano mu czynić na oczach zwierzęcia, namawiając mieszkańców ziemi, by postawili posąg zwierzęciu, które ma ranę od miecza, a jednak zostało przy życiu. I dano mu tchnąć ducha w posąg zwierzęcia, aby posąg zwierzęcia przemówił i sprawił, że wszyscy, którzy nie oddali pokłonu posągowi zwierzęcia, zostaną zabici. On też sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole, I że nikt nie może kupować ani sprzedawać, jeżeli nie ma znamienia, to jest imienia zwierzęcia lub liczby jego imienia.”

Jeśli Iran zostanie wkrótce zaatakowany, to zaczynamy kupować świece, konserwy, ziemniaki oraz trochę węgla, najprawdopodobniej importowanego przez PiS z USA, jak kradziony gaz LNG.  Plan ostatecznego rozwiązania kwestii „gojów”, o ile we wspomnieniach z przyszłości mamy rację, nie powiedzie się. Wojna będzie atomowa, lecz krótka, o ograniczonym zakresie. Skoro ziszcza się proroctwo Apokalipsy w kwestii zniewolenia elektronicznym pieniądzem, można przyjąć, iż ziści się także inny akapit Pisma Świętego, mówiący o utworzeniu koalicji państw, która wystąpi przeciwko mesjanistycznym opętańcom i zmiecie ich z powierzchni Ziemi.  NWO będzie zupełnie inny, niż wyobrażają sobie sataniści.

Artykuł jest prywatną opinią Autora.