Nowe Ateny  -  internetowy magazyn muckrakingowy
Polska - Nowe Ateny POWIEDZCIE PRAWDĘ I ZAWSTYDŹCIE NAWET DIABŁA - ORSZAK TRZECH KRÓLI: ZŁOTO, MIRRA, KADZIDŁO... BITCOIN
Saturday, 05 Jan 2019 16:45 pm
Nowe Ateny  -  internetowy magazyn muckrakingowy

Nowe Ateny - internetowy magazyn muckrakingowy

W ostatnim filmie Jima Jarmusha pt.: „Paterson” reżyser przedstawia nam wizję społeczeństwa absolutnie tępego, katatonicznego, odizolowanego od świata, nic nie pojmującego z otaczającej je rzeczywistości, tandetnego, o wzorcach i preferencjach z intelektualnego śmietnika oraz zakładu dla obłąkanych. Smutny to obraz rzesz odhumanizowanych ludzi niczym się od siebie nieróżniących, podkreślany przez wielokrotnie pojawiające się na ekranie pary bliźniaków w różnym wieku. I tylko dlatego – jak można przypuszczać - abyśmy nie wychodzili z seansu kompletnie rozbici i nie rzucali się pod tramwaje, czy z najbliższych mostów oświeceni konstatacją: „Eureka! A więc wszyscy jesteśmy durniami i tak już zostanie!”, na koniec reżyser daje nam drugą szansę, małe światełko w tunelu, pokazuje, że dopóki żyjemy zawsze możemy naszą historię zmienić, zacząć od nowej kartki, czystej niczym tabula rasa i nadać naszemu życiu nie tylko cel, którym niewątpliwie jest śmierć, ale także sens oraz wartość. Wszystko zależy od nas, od wysiłku intelektualnego, do którego bylibyśmy ewentualnie zdolni, gdybyśmy byli.

Paterson - Jima Jarmusha

Warto więc zadać sobie pytanie: czy rzeczywiście jest aż tak źle? Czy my, ludzie XXI w. staliśmy się en masse zwykłymi baranami nadzorowanymi przez stado bezwzględnych, okrutnych wilków, marnującymi w niewoli, dzień po dniu, swój największy dar - dar życia? Pytanie to wydaje się być szczególnie istotne w kontekście Świąt Bożego Narodzenia oraz następującego po nim Święta Trzech Króli. Ci z nas, którzy wierzą w Boga i Jego Syna Jezusa, zebrali się przed wigilijnymi stołami, aby uczcić kolejne urodziny Chrystusa, czyli Mesjasza, radując się Dobrą Nowiną z Ewangelii, Nowym Przymierzem zawartym ze wszystkimi Chrześcijanami świata, dwoma przykazaniami, które w zupełności wystarczą, a także nadzieją na zwycięstwo Miłości, Dobra i Prawdy. 

Zjedliśmy karpia w galarecie, po żydowsku, wprowadzonego na polskie stoły dopiero za najgłębszej żydokomuny przez bolszewika w randze majora Hilarego Minca, dla szyderstwa z ogłupionych  „gojów”. Delektowaliśmy się widokiem oraz smakiem barszczu z uszkami, nie zdając sobie w ogóle sprawy z jego symboliki, nie wiedząc, bo i skąd? o żydowskiej rzezi w Persji z księgi Estery, spływającej rzeką krwi 75 tysięcy ukrzyżowanych wówczas nieszczęśników.

Nie mamy pojęcia, że tak nam smakujące w Wigilię uszka w barszczu, są – jak i karp w galarecie - potrawą żydowską, spożywaną z upodobaniem podczas satanistycznej feerii nienawiści oraz radości z przelewu niewinnej krwi, zwanej Purim, jako symbol uszu obciętych wówczas Hamanowi w ramach dodatkowego poniżenia przed hańbiącym powieszeniem go, wraz z dziesięcioma synami.  Kiedy wiele lat temu przyjmowałem we Wrocławiu znajomego z Oslo, Finna Klinkenberga, zaprosiłem go na obiad do ekskluzywnej w tamtym czasie restauracji Hotelu Wrocław. Na pierwsze danie zamówiłem z dumą staropolski, jak mniemałem, barszcz. Kiedy kelner podał, mój świętej już pamięci znajomy spytał zdziwiony: ”A gdzie jest ciało?” Wziąłem to wówczas za dobry żart, byłem ateistą, albo może gnostykiem, ew. wierzącym niepraktykującym, nie znałem Pisma Świętego ani hebrajskiej Biblii, żydzi nie mieli dla mnie żadnego znaczenia, nic nie słyszałem o Hamanie… Na usprawiedliwienie miałbym analogię do słów Józefa Piłsudskiego: "Kto nie był socjalistą za młodu, ten na starość będzie s...synem..."

Trudno dziś walczyć z perwersyjnym nonsensem brutalnego mordowania milionów karpi jednego dnia: młotkami, pałkami, wałkami, prętami, dla uczczenia narodzin Syna Bożego, Chrystusa. Człowiek, który się na to poważy będzie traktowany jak wróg nr 1, co najmniej jakby chciał odebrać „ciemnemu ludowi” łapówkę 500 plus, albo Sylwestra w Zakopanem z Zenkiem Martyniukiem, czy innym Sławomirem.

Całe szczęście, że potraw wigilijnych może być znacznie więcej, niż tylko karp w galarecie, uszka, czy... śledzie, skądinąd nie bez negatywnych konotacji, aczkolwiek bardzo dobre, jeśli właściwie przyrządzone, a wariantów może być  pewnie tyle, ile świętujących rodzin.

NIebawem pójdziemy w uroczystych orszakach opowiadających historię narodzin Syna Bożego i towarzyszących temu wydarzeniu okoliczności, jak Rzeź Niewiniątek dokonana przez żydowskiego zbrodniarza Heroda, czy przybycie do Boskiego żłobka mędrców ze Wschodu, a więc z Persji, lub z sarmackiej Scytii, która pozostawiła po sobie ślad tuż koło Nazaretu i jeziora Galilejskiego, w postaci największego miasta niegdysiejszego związku dziesięciu potężnych miast Dekapolu - Scytopolis, które dziś zapomniane było wówczas ważniejsze, niż sam Damaszek.  Niczym owi mędrcy przyjdziemy złożyć pokłon Chrystusowi, znosząc diabelskie sztuczki, jak ta w zeszłym we Wrocławiu, gdzie na scenie Rynku zamiast gwiazdy Chrystusowej, ośmioramiennej, wystawiono sześcioramienny, żydowski heksagram.

Jednak, czy rozumiemy, co Bóg w Ewangelii chciał nam przekazać? Samo Boże Narodzenie wydaje się być dość jasne. Oto nadszedł nowy, lepszy porządek świata, może nie on sam, a potencjał, Słowo, które dysponując wolną wolą mogliśmy wcielić w życie, dla dobra wspólnego. Niespecjalnie mam to wyszło...  Ale co z trzema Królami? A może Mędrcami?  Trzema? A może dziesięcioma, trzydziestoma trzema, tego Nowy Testament nie mówi.  Czy wiemy, o co tak naprawdę w nim chodzi, czy raczej nie mamy zielonego pojęcia?

Pamiętamy z Pisma Świętego, że Mędrcy przynieśli ze sobą konkretne dary dla Chrystusa: złoto, mirrę i kadzidło. Ale w jakim celu? Co to miało dla nas oznaczać? Po co zalecającemu skromność i ubóstwo Chrystusowi złoto? Po co Synowi Bożemu uzdrawiającemu słowem chromych i wskrzeszającemu umarłych, jak Łazarza, lecznicza mirra? Po co najbardziej z uduchowionych Istot na Ziemi symbolizujące duchowość kadzidło?

Złoto

Jemu po nic. Ale nam – jak się zdaje - po wszystko. Te trzy dary wytyczały bowiem drogę nowej cywilizacji, z której zeszliśmy, cywilizacji Chrystusowej, katolickiej, czyli powszechnej, godnej i szczęśliwej. Złoto bowiem pokazuje nam, na czym powinien się opierać nasz system finansowy, jeśli ma być sprawiedliwy, uczciwy i gwarantować wszystkim dostatek oraz właściwy rozwój świata. Nie ma w nim miejsca dla rezerw frakcyjnych, pieniądza dłużnego, dla bezwartościowych banknotów bez pokrycia, dla derywatów, lewarów i oszustów „frankowych”.

Kraje BRICKS przygotowują wprowadzenie standardu złota

Nie ma w nim miejsca dla absurdalnych, pasożytniczych kryptowalut typu Bitcoin, bazujących wyłącznie na chciwości oraz egoizmie, nieposiadających kompletnie żadnej wartości, będących jedynie ciągiem kabalistycznych cyfr wystawianych na licytację i o dziwo znajdujących opętanych żądzą posiadania nabywców, wskutek czego realne dobra produkowane przez realny przemysł oraz realne usługi wymagające realnego wysiłku, prawdziwej, ciężkiej pracy, nabywane są za fałszywe de facto pieniądze. Każdy Bitcoin to reprezentowana przez niego fałszywa wartość ukradziona globalnej społeczności, to praca, którą wykonaliśmy, a której efekty nam odebrano na rzecz pasożytniczych uczestników Bitcoinowego szaleństwa.

Ktoś powie, że Bitcoin to waluta oddolna, odpowiedź na równie oszukańczy pieniądz fiducjarny FIAT, na nonsens rezerwy cząstkowej, różne „instrumenty finansowe”, derywaty od pogody oraz QE. Niezupełnie. Zło dobrem zwyciężaj – mówi chrześcijaństwo, nie da się zła zwalczyć złem, można jedynie powiększyć jego pulę, a co to w praktyce oznacza wie każdy, kto się choć trochę orientuje w aktualnej kondycji światowych finansów. Jeśli nie podoba się nam światowy system finansowy – zmieńmy go. Aresztujmy Rotschildów, Rockefellerów, Blankfeinów i s-kę, odbierzmy im złoto, które ukradli światu na przestrzeni wieków, ostatnio już całymi paletami z Libii, Tunezji, Iraku, Egiptu, Ukrainy i przywróćmy prawdziwy pieniądz z pełnym parytetem złota.

Niewykluczone, że Bitcoin skończy swą karierę przed wykonaniem zadania

Ponadto, Bitcoin to metoda uczynienia z narodu tzw. wybranego swoistej szlachty światowej, wyjątkowej kasty, a zubożenia całej reszty. Jak wiadomo (komu wiadomo, temu wiadomo) Bitcoinów ma być 21 milionów sztuk. Więcej nie będzie, tak został opracowany algorytm.  Odpowiada to mniej więcej liczbie społeczności żydowskiej na świecie, tej od holokaustu, której wg statystyk żydowskich cytowanych na 15 str. w książce „Tell the Truth and Shame The Devil” (Powiedzcie prawdę i zawstydźcie [nawet] diabła) przez Gerarda Menuhina, syna słynnego żydowskiego skrzypka Yehudi Menuhina, w 1936r. było 15,753,633 osób, natomiast po wojnie w 1949r… też 15 milionów, choć o kilkadziesiąt tysięcy mniej. Zupełnie inny rachunek jest w przypadku Polaków, których przed wojną wg spisu powszechnego z 1938r.  było 35 mln osób, a bezpośrednio po wojnie zostało 20 milionów.

„Official statistics and censuses before and after the war show hardly any changes in the numbers of Jews. This was demonstrated by Swedish author Einar Aberg in 1959, who, citing official organs of Jewry such as the American Jewish Committee and mainstream American publications such as The World Almanac, showed that they did not document a substantially sharp decline during the years of the war. It stated that in 1936 there were 15,753,633 Jews worldwide; while in 1949 there were 15,713,638.” -  Bernard Menuhin, „Tell the Truth and Shame The Devil”

Przy programowym rozdmuchaniu bańki spekulacyjnej, a każdy z nas napotyka dziś w sieci nachalną reklamę tego bezczelnego przekrętu, cena Bitcoin doszła do 20 tys. USD za sztukę, ale przyszło opamietanie, więc stracił ponad 90% "wartości", zostawiając naiwniaków gołych i wesołych. Jednak chciwość nie jest łatwo opanować, więc może jeszcze w stosunkowo krótkim czasie osiągnąć absurdalną cenę, choć każda cena za to zwyczajne NIC jest absurdalna. Wówczas wystarczy wybrać dobry moment -  jak Silverstein w przypadku ubezpieczenia WTC przed 9/11 - i sprzedać w odpowiedniej chwili, aby zyskać krocie, a całą resztę zostawić z przysłowiową ręką w nocniku, kiedy cyfry Bitcoin zaczną odzwierciedlać swą rzeczywistą wartość w odwrotnym postępie geometrycznym zbliżając się do zera. 

Bańka spekulacyjna Bitcoin

Czy to jest waluta oddolna i czy stworzył ją genialny Japończyk, niejaki  Nakamoto, bodajże. Oczywiście nie, to bajka i to bardzo kiepskiej jakości. W środowisku powszechnie wiadomo, że "Nakamoto" to tylko ksywka, choć raczej kryptonim, coś jak Al Kaida. Na nic nie zdałoby się pompowanie Bitcoina, gdyby nie było przyzwolenia i pomostu łączącego ten oszukańczy projekt z finansami świata, z bankami, systemem VISA, PayPal, etc., a te są całkowicie w rękach żydowskich. Gdyby finansjera żydowska z JP Morgan, Goldman Sachs i s-ki nie chciała, Bitcoin nigdy nie zaistniałby w tej formie, w jakiej widzimy go dzisiaj. A zatem finansjera tego chce i ma w tym niewątpliwie swój cel, a raczej różne cele realizowane równolegle, jak wspomniane wzbogacenie diaspory kosztem innych, globalny handel narkotykami, żywym towarem,  finansowanie globalnego terroryzmu, itp.
 
Żeby kupić i sprzedać Bitcoin, trzeba mieć konto w zwykłym banku oraz podać wszystkie swoje dane personalne łącznie z nr podatnika lub/i paszportu, co jest tłumaczone względami bezpieczeństwa. Goj się nie ukryje. Każda transakcja jest znana bankom, każdy uzyskany dochód, każda strata. Transakcje wewnętrzne także nie są anonimowe, ponieważ nieliczne firmy akceptujące Bitcoin są kontrolowane przez system, albo stanowią minimalny ułamek, a proces „wytwarzania” Bitcoin odbywa się za pośrednictwem insiderów, tzw. „miners”, czyli „kopaczy”, nazwanych tak dla wywołania wrażenia asocjacji Bitcoin z kopalniami złota, do którego propaganda często Bitcoin absurdalnie przyrównuje twierdząc, że to niby takie „złoto cyfrowe” (sic!). Banksterzy mają tu  spore doświadczenie, gdyż od lat sprzedają „złoto papierowe” niemające żadnego pokrycia w realnych zasobach, świstki papieru, ot co. 

Technologia block-chain dość trafnie zwizualizowana, jako łańcuchy okalające Ziemię

Owi kopacze to „anonimowi” ponoć ludzie, którzy przyłączają się do systemu i pobrawszy odpowiednią aplikację, na swoich własnych komputerach generują nowe Bitcoiny, uzyskując w zamian cząstkę „produkcji”, do niedawna całkiem sporą, bo sięgającą 50 BTC za blok. Niech ktoś z Państwa spróbuje. Kto ma uwierzyć w „anonimowych” kopaczy w systemie generującym miliardy lewych dolarów transferowanych przez prawdziwe banki? Tym bardziej, że - jak objaśnia bitcoinowy guru, weteran Wall Street niejaki Jason Leibowitz (a jakże!) -  kod Bitcoin jest tak zaprogramowany, że automatycznie uwalnia ustaloną ilość najszybszego pośród konkurujących ze soba "kopaczy" w interwałach co 10 minut. A kto ma najszybsze komputery, jak nie żydowska finansjera nadzorująca PRISM, HAARP, Google, Facebook, NSA, NASA, Pentagon, itd.?? Być może na samym początku tak częściowo było, dla pozyskania zaufania naiwniaków, ale z pewnością nie później. Kto ma uwierzyć w głupstwa, którymi się nas faszeruje, że to „waluta” antybanksterska, podczas gdy ewidentnie widać, że jej korzenie tkwią na Wall Street?

Mirra

Mirra, naturalna żywica z drzewa balsamowca posiadająca unikalne właściwości medyczne wskazuje, czym mamy się kurować: roślinami leczniczymi i ich naturalnymi pochodnymi, albowiem na każdą chorobę Pan Bóg dał nam lekarstwo. Przez tysiące lat świat doskonale obywał się bez gigantycznych koncernów farmaceutycznych produkujących dziś masowo nie lekarstwa, a towary, nie dla dobra ludzi, a wyłącznie dla zysku, często na szkodę ludzkości. Ludzie w czasach starożytnych żyli dłużej, niż my obecnie, wystarczy poczytać może nie hebrajską Biblię, będącą podrasowaną kopią aramejskich Targumów oraz konglomeratem opowieści sumeryjskich, egipskich i żydowskich, ale klasykę, choćby „Państwo” Platona, żeby się dowiedzieć, w jakim wieku mężczyzna osiąga pełną dorosłość i jest wreszcie zdolny intelektualnie do płodzenia potomstwa, czy „Kritias” „Timajos”, aby tam doczytać, ile lat żył król Solon.

Od starożytności przez tysiące lat medycyna, której podstawą była fitoterapia stała na bardzo wysokim poziomie zarówno profesjonalnym, jak i etycznym, a przysięga Hipokratesa stanowiła dla lekarzy niewzruszalne credo. Mogła się doskonale rozwijać bez kołchozowo-korporacyjnych koncernów okradających nas jak banki, a przy tym trujących z premedytacją jednym specyfikiem, aby leczyć drugim, który wpędza nas w inną chorobę i tak w kółko. Zobaczcie, ile „lekarstw” biorą dziś wasi rodzice, albo dziadkowie.

Kadzidło

Kadzidło to we wszystkich niemal religiach duchowość. Niezbędna każdemu człowiekowi, który ma choćby odrobinę oleju w głowie i jest w stanie pojąć, że bez udziału Boga nasz świat nie mógłby zaistnieć, jest na to zbyt doskonały, precyzyjny, z milionami galaktyk, miliardami  gwiazd, z grawitacją na Ziemi akurat taką, abyśmy mogli po niej swobodnie się poruszać, a jednak nie ulecieć w kosmiczną przestrzeń. Z roślinnością, zwierzętami, wodami. Z planetami wirującymi wokół Słońca po określonych orbitach, z atomami połączonymi doskonale w materię, także w nasze ciała, zaledwie niewidzialnym polem magnetycznym, o którym nic istotnego nie potrafimy powiedzieć. Z myślami i uczuciami, do których jesteśmy zdolni, z miłością i wrażliwością, ale także z nienawiścią i cynizmem, zależnie od dokonywanego przez nas wolnego wyboru.

Wojna ze złotem, mirrą i kadzidłem trwa od samych narodzin Chrystusa, wchodząc dziś w swe apogeum. Złoto jest systematycznie usuwane z systemu monetarnego, po Bretton Woods w 1944r. mieliśmy rok 1971, kiedy Nixon (ustanowiony prezydentem przez szefa żydowskiej mafii Mayera Lansky’ego) całkowicie zlikwidował parytet złota dla dolara amerykańskiego, czyniąc go zwykłym kawałkiem bezwartościowego papieru. Ze skarbców państw narodowych zniknęło złoto. W Polsce mamy fizycznie… 12,5 kg złota w NBP (słownie: dwanaście i pół kilograma), jedną sztabę bankową. Ostatnie zakupy złota przez ulokowanego w fotelu przez Goldman Sachs, JP Morgan i s-kę Morawieckiego były prezentem dla żydostwa, złoto wylądowało w Londynie. Próby audytu złota w USA okazały się daremne, prawdopodobnie jest go tam fizycznie tyle, co kot napłakał. Pierwszym działaniem żydowskich okupantów po kolorowych rewolucjach w Tunezji, Libii, Egipcie, Iraku, czy na Ukrainie było zapakowanie złota z tamtejszych sejfów na palety i wywiezienie z tych krajów w miejsca,  gdzie spoczywa ukryta cała reszta, czyli ca. 85% zasobów światowego złota zrabowanego nam na przestrzeni wieków przez wrogów Chrystusa, Ciemną Stronę Mocy.  

Wojnę z mirrą, a więc z lecznictwem naturalnym opartym o fitoterapię i holistyczne podejście do człowieka prowadzą bankierzy za sprawą ich gigantycznych koncernów farmaceutycznych, starając się zioła zakazać i opatentować wszystko, co ma służyć medycynie.

Wojna z kadzidłem, a więc z duchowością człowieka, z Kościołem Powszechnym, osiągała ostatnio apogeum kilkakrotnie i jest najbardziej zaciekła ze wszystkich trzech, bowiem od jej wyniku zależy kształt nowego, bezdusznego, zautomatyzowanego człowieka robola - homosovieticusa 2.0 Kulminacja trwa nieprzerwanie co najmniej od 500 lat, a więc od Reformacji będącej zwykłą, żydowską schizmą, programowym rozbiciem Kościoła w imię zasady „dziel i rządź”, co poniewczasie zrozumiał Martin Luter publikując swe najsłynniejsze dzieło o żydowskich kłamstwach. Potem mieliśmy rewolucję żydowsko-masońską zwaną Wielką Francuską, Komunę Paryską, następnie nieudaną rewolucję żydowską 1905r. w Rosji, po czym udaną rewolucję żydowskich bolszewików roku 1917, która objęła niemal cały świat - od Chin, po Hiszpanię i Meksyk, zabijając wszędzie duchowość, programowo dławiąc kadzidło. W Polsce kontynuacją rewolucji sowieckiej  był antychrześcijański, żydowski  PRL, a ostatnio taki sam neoliberalizm. 

Powinniśmy wrócić do źródła, usłuchać głosu Boga i rozsądku i pójść inną drogą, jak Trzej Królowie, omijając już na zawsze antycywilizację zbrodniarza Heroda z daleka. Jednak nic nie wskazuje na to, aby kolejne, ewidentnie antypolskie rządy miały zamiar wyciągać naukę z Ewangelii, czy choćby tylko z historii, skoro Chrystus jest im tak obrzydliwy, że arcykatoliccy wizerunkowo notable państwa i polityki nie mieli dla Niego czasu w Łagiewnikach.

 

Artykuł stanowi opinię Autora, aktualizacja 05.01.2019r.