Nowe Ateny  -  internetowy magazyn muckrakingowy
Świat PANELE SOLARNE I ZIELONA ENERGIA: SZATAŃSKI PROJEKT GLOBALNEGO LUDOBÓJSTWA OPARTY NA FEERII DZIKIEJ CHCIWOŚCI, NICZYM COVID-19
Tuesday, 16 Mar 2021 16:06 pm
Nowe Ateny  -  internetowy magazyn muckrakingowy

Nowe Ateny - internetowy magazyn muckrakingowy

Fotowoltaika to czysta, ekologiczna, zielona energia, dzięki której świat będzie lepszy, a ludzie szczęśliwsi, zdrowsi, bezpieczniejsi ze względu na nieograniczone zasoby, które same do nas docierają każdego dnia, za darmo, wprost z nieba, a jak dodamy jeszcze wiatraki oraz elektrownie spalające biomasę, to już niczego nam do energetycznego szczęścia nie zabraknie, prawda?

Otóż: To perfidna nieprawda. Kompletny fałsz, bazujący na ignorancji ludzi w sumie dobrej woli, lecz ignorantów nie wyposażonych w prawdziwą wiedzę w pojęciu Platona z jego „Państwa”, objaśnioną na koniec piątej części książki w dialogu Sokratesa z Glaukonem, a w zwykłe mniemanie o rzeczach, które jest sądem ogólnym, powierzchownym, siłą rzeczy nie dotykającym meritum, z gruntu błędnym.

Czy zielona energia jest zielona? Oczywiści, że nie jest. To bezczelne oszustwo, kłamstwo wpierane ludziom w żywe oczy, niczym dziecko w brzuch. Czy Państwo wiedzą, jak przebiega cały proces produkcyjny paneli słonecznych, jakie technologie oraz surowce stosuje się do wytwarzania silikonów oraz polimerów, z których powstają ogniwa fotowoltaiczne zestawiane następnie w panele i połyskujące swą szpetotą architektoniczną na naszych dachach? Jak się produkuje stal, grafit, w jakich temperaturach zachodzi spiek silikonu? Jak się produkuje ramy do ogniw fotowoltaicznych, szkło do ich przykrycia, przewody, plastikowe złączki MC4, puszki przyłączeniowe? Ile zużywa się węgla, stali i betonu? Jaka jest emisja hexafluorku siarki, 23000 razy gorszego od CO2? Ile prowadzi się wojen o nikiel, kobalt, lit oraz inne metale ziem rzadkich wykorzystywane w fotowoltaice, a także miedź, srebro, cynę? Ile węgla oraz ropy naftowej zużywa się w tym procesie? Jak się niszczy i zatruwa środowisko?

Jak się produkuje wiatraki i samochody elektryczne oraz krwawe baterie, niczym diamenty z filmu Edwarda Zwicka z Leonardo di Caprio w roli głównej, które zasilają samochody Tesli przynoszące analogiczny dochód Elonowi Muscowi? To ekstremalnie brudny, energochłonny proces, rozpoczynający się w kopalniach surowców, często eksploatowanych w wyniku agresji militarnej oraz ekonomicznej na kraj mający pecha je posiadać, jak Boliwia, kraje Afryki, Afganistan, czy Polska, angażujący najcięższy sprzęt wydobywczy, transport surowca gigantycznymi wywrotkami, piece hutnicze, betoniarnie, statki transportowe, dźwigi, spychacze...

W takim razie, czy „zielona energia” jest choć efektywna, czy może zaspokoić potrzeby ludzkości? Nigdy. Panele fotowoltaiczne są najmniej efektywne ze wszystkich technologii energetycznych na świecie i pracują jedynie przez kilka godzin w ciągu dnia, nie pracują rano, wieczorem, ani w nocy. W ogóle. Ich wydajność w porównaniu z węglem kamiennym, czy brunatnym jest żadna. Potrzebują tysięcy hektarów powierzchni ziemi, na której wykonują - jak to ujął Krzysztof Karoń w stosunku do działań zbytecznych, nie przynoszących żadnego pożytku, a wręcz przeciwnie, zbędnych i per saldo niezmiernie szkodliwych - „gówno pracę” przez lat maksymalnie 20 lat, systematycznie tracąc nawet tę niewielką sprawność, którą pierwotnie posiadają. Później eksploatacja się kończy i teren, który zajmują wygląda jak gigantyczne złomowisko o powierzchni dziesiątek i setek stadionów, którego najczęściej nikt nie utylizuje, niczym w Stanach Zjednoczonych.

Czy zatem węgiel, którego Polska ma na setki lat jest energią brudną? Oczywiście, że nie, jeśli idzie o nowoczesne elektrownie. Węgiel nawet nie zgazowany, a spalany w elektrowniach z kotłami fluidowymi jak ta ostatnio najsłynniejsza, która miała powstać w Ostrołęce, rozpoczęta nakładem tysiąca pięciuset milionów złotych i zamknięta decyzją skorumpowanego sądu przez wrogi Polsce, obcy kapitał, który ma narodowość, nie wydziela do atmosfery ani dymu, ani pyłów, zajmuje niewiele miejsca, dla środowiska jest niemal neutralna. Czasy dymiących kominów elektrowni węglowych, czy pylących elektrowni węgla brunatnego przeszły do historii już 30 lat temu. Nie wiedzieli Państwo? Nic dziwnego, media o tym nie informują, za to rzecz całą opisał merytorycznie ś.p. p. inż. Marek Zadrożniak na 340 stronach w raporcie „ Kompendium Wiedzy o Elektrowniach Słonecznych i Węglowych (dedykowane Panom Posłom z Konfederacji)” który to p. Marek został zamordowany w kilka godzin po publikacji swojego raportu na łamach telewizji internetowej dra Tomasza Sommera, właściciela oraz redaktora naczelnego magazynu „Najwyższy Czas”. Sprawa była widać tak pilna, że nie czekano na seryjnego samobójcę do tradycyjnego piątku, p. Marek Zadrożniak zmarł nagle w czwartek. Nie wyglądał na chorego, a wręcz przeciwnie, miał plany na przyszłość.

Na tytułowej stronie p. inż. Marek Zadrożniak zamieścił uściślenie odnoszące się do zawartości raportu:

„Opracowanie, w którym przedstawiam całą prawdę na temat likwidacji przez polski rząd polskiego górnictwa i energetyki węglowej, likwidacji prowadzonej pod jakże nośnym i jakże fałszywym hasłem, o pięknej, komunistycznej nazwie: „Zielony Ład”

Pod spodem, wciąż na karcie tytułowej p. Marek dodaje dla jasności cytat z Abrahama Lincolna, rozstrzelanego przez zorganizowane żydostwo w teatrze: „Można oszukiwać wielu ludzi przez jakiś czas, a niektórych ludzi cały czas, ale nie można oszukiwać cały czas Narodu”.

Ś.p. mgr inż Marek Zadrożniak

Już na 2 stronie w dedykacji dla Konfederacji czytamy, że całkowita moc energetyczna z elektrowni węglowych zainstalowana w Polsce wynosiła na koniec 2019 roku 36 674 MW. W opublikowanych przez rząd planach, do 2035r. ma pozostać w Polsce jedynie 3163 MW, jedna dziesiąta stanu obecnego. Z rządowej prognozy zapotrzebowania energetycznego dla Polski na rok 2035 wynika, że będziemy potrzebowali 39282 MW. Abstrahując od tego szacunku, jako śmiesznego, ponieważ zapotrzebowanie na energię elektryczną naszej cywilizacji stale rośnie, to 39282 MW stanowi wielkość ponad 39 razy większą, niż ta, którą rozpatrywaliśmy w przypadku ekwiwalentu solarnego elektrowni 1000MW w Ostrołęce. Tak więc powierzchnię 5 tys. ha. Musimy pomnożyć przez 39, aby uzyskać wielkość terenów zajętych przez „farmy” fotowoltaiczne. Otrzymujemy niemal 200 tysięcy hektarów.

Co się stało z samym raportem? Nie wiadomo. Nikt go do dziś nie opublikował w PDF-ie, ani p. Sommer, ani Konfederacja, choć prezentowany był na ekranie z pliku najprawdopodobniej Worda. Jego zawartość znamy tylko częściowo z telewizji p. Sommera, który oponował, kiedy p. Marek chciał publiczności pokazać jak najwięcej treści przewijając ją po ekranie tak, aby każdy mógł sobie potem zrobić stop klatkę i przeczytać całość. Oby nie spotkał go taki sam los, jaki spotkał petycję „frankowiczów” wręczoną dwa lata temu wraz z kopiami dla wszystkich posłów patchworkowej Konfederacji w imieniu „frankowiczów” osobiście p. posłowi Dobromirowi Sośnierzowi, „ostatniemu kucowi Rzeczpospolitej”, jak sam o sobie mówi, aby ją przeczytali i się do niej odnieśli oraz nadali bieg sprawie miliona oszukańczych umów opiewających wcale nie na franki szwajcarskie, jak się do dziś dudni w mainstreamie, a na polskie złotówki. Petycja przepadła, jak kamień w wodzie, a pp. posłowie nigdy o niej nie wspomnieli nawet słowem, nigdy żaden z nich nie napisał choćby maila w tej sprawie do autora, który w końcu stracił cierpliwość, zatelefonował do p. Sośnierza, a spotkawszy się z bezczelnym tonem, wziął i go najzwyczajniej zwymyślał, choć jako człowiek kulturalny nie tak, jak w tej sytuacji był powinien.

Czy Państwo wiedzą, kim są promotorzy paneli fotowoltaicznych i tzw. "zielonej energii" oraz samochodów elektrycznych, a także główni udziałowcy "zielonych funduszy"? To globalna finansjera, największe banki, jak Goldman Sachs et consortes, odpowiedzialny zarówno za kryzys 1929r. jak i za kryzys 2008r., Bank of America, JP Morgan, Bank of New York,  PNC Financial Service Group Inc., Mastercard, Visa, Western Union,  City  oraz potężne korporacje, jak Black Rocks, największy światowy inwestor w wycince lasów,  ADM jeden z największych na świecie producentów biopaliwa, CocaCola - największy producent zanieczyszczeń plastikowych na ziemi, Monsanto - największy truciciel, Halliburton, Exxson, Lukoil, Chevron, Gazprom,  Boeing, WellsFargo & Co.,  McDonalds, Microsoft, PayPal, a nawet Klaus Schwab Corporation, tak, ten sam, posługujące się rękami skorumpowanych polityków w różnych krajach. Największym udziałowcem ekologicznego funduszu Cierra Club promującego "zieloną energię" jest korporacja Endeva, największy na świecie producent biomasy z wycinanych w Brazylii oraz w innych krajach, tysięcy hektarów lasów.

CocaCola - największy producent zanieczyszczeń plastikowych na ziemi

Na spotkaniu z człowiekiem o nazwisku Blood, David Blood (blood oznacza krew), byłym dyrektorem działu zasobów Goldman Sachs, z którego migawki przedstawia reżyser Jeff Gibbs, wieloletni operator Michela Moore’e, w filmie dokumentalnym „Planet of the Humans”, pada pytanie, jaka kwota powinna zostać zainwestowana w „zieloną energię”. David Blood odpowiada: jakieś 40 – 50 trylionów dolarów USA. I kto ma te astronomiczne pieniądze wyłożyć? Na to pytanie odpowiada inny, umoczony w kabałę jegomość siedzący obok - Bill McKibben: „to zależy of tego, jak szybko wypracujemy wolę polityczną”  i „trzeba to zrobić bardzo szybko, albo…” Co oznacza, że cały ciężar kosztów powinien zostać zrzucony na barki obywateli, a zyski maja płynąć do banków. Budżety państw mają systematycznie przekazywać te tryliony bankom, a skoro ich nie mają, bo nie mają, gdyż to sumy wielokrotnie przekraczające ich budżety, to muszą się zapożyczyć w bankach na procent, które te pieniądze wytworzą z powietrza jednym kliknięciem myszy i potraktują jako dług, którym zostaną obciążeni wszyscy obywatele w kolejnych pokoleniach. Sprytne? Sprytne.

Bill McKibben

O co chodzi z tą „zieloną energią”?

O to, co zawsze. O to samo, o co chodzi w fałszywej pandemii Covid-19. Na kilku poziomach rzecz się ma się następująco: Na pierwszym poziomie chodzi o zwykłą chciwość i o władzę. Na drugim o eksterminację większości ludzkości przez patologiczną mniejszość, która doktrynalnie tylko samą siebie uważa za ludzi, a całą resztę za zwierzęta sensu stricto. To projekt oparty na słynnym bestsellerze, referacie „ojca syjonizmu” Teodora Herzla do ziomków z Kongresu Syjonistycznego w Bazylei w 1897r. Na trzecim poziomie i już ostatnim chodzi o zagładę ludzkości, włącznie z tę patologiczną mniejszością oraz jej pomagierami w mediach i rządach, w instytucjach międzynarodowych jak UE, a także o zniszczenie całej planety Ziemia, jako nieudanej mrzonki Pana Boga. Chodzi o tryumf szatana, który dwoi się i troi, całkiem zresztą ostatnio skutecznie, żeby pozostała po nas jedynie garść popiołów, zanim rozwieje ją wiatr kosmiczny.

Projekt jest prosty, lecz diaboliczny, przez to niezmiernie skuteczny, ponieważ bazuje na naszych złych instynktach, na immanentnej ludziom nieokiełzanej chciwości, ambicji, pysze oraz na głupocie. Nie jesteśmy do niczego zmuszani, otrzymujemy jedynie możliwości wyborów i sami je podejmujemy, niestety najczęściej błędnie, kierując się własnym wygodnictwem, korzyścią, strachem i tumiwisizmem, w którym jesteśmy arcymistrzami.

Polega na eliminowaniu efektywnych technologii energetycznych, jak elektrownie węglowe, zamykaniu kopalń i zastępowaniu energetyki efektywnej, para-energetyką kompletnie niewydajną, ładnie upudrowaną i pobieloną niczym owe żydowskie groby z Pisma Świętego, która musi doprowadzić do gigantycznego deficytu energii, a w efekcie załamania świata, jaki dotąd znaliśmy i pogrążenia nas w ciemnościach.

Jedak, to tylko część projektu. Kolejna to głód i ubóstwo. Potężne, niewydolne energetycznie farmy fotowoltaiczne wymagają potężnych areałów, na których można je zainstalować. 1 panel o mocy maksymalnej, aczkolwiek nigdy realnie nie osiąganej 300W ma powierzchnię ok. dwóch metrów kwadratowych. Elektrownia solarna o teoretycznej mocy 1000 MW (większość dnia i nocy w ogóle nie pracuje), a więc o analogicznej mocy jak ta węglowa, zamknięta w Ostrołęce, zajmująca zaledwie 50 ha - to powierzchnia samych paneli 600 ha, 12 razy więcej, a z koniecznymi odstępami co najmniej 1200 ha, czyli 24 razy więcej. Elektrownia solarna, w przeciwieństwie do węglowej, która może pracować 24h na dobę na pełnej mocy, pracuje zalewie kilka godzin w ciągu doby, nie więcej, niż 6 godzin. Zatem rzeczywista, dobowa wydajność takiej elektrowni jest 4 razy mniejsza, niż elektrowni węglowej. Toteż, do obliczenia powierzchni ekwiwalentnej do węglowej, w przypadku elektrowni solarnej musimy pomnożyć jej powierzchnię przez 4 otrzymując niemal 5000 ha powierzchni! Porównanie jest szokujące: 50 ha elektrownia węglowa, 5000 ha elektrownia solarna, pracująca kilka godzin w ciągu doby, a podczas kiepskiej pogody, śniegu i deszczu niemal w ogóle.

Każdy z Państwa zapewne natknął się na ogłoszenia w prasie oraz Internecie, o poszukiwaniu wielohektarowych terenów pod farmy solarne. Po zdegenerowaniu rolnictwa łapówkami unijnymi za nieróbstwo, dzieło zniszczenia dokańczają firmy kuszące rolników dochodami, jeśli wydzierżawią swoje pola pod instalacje solarne. Mówi się im: po co wam ta ziemia leżąca odłogiem matoły, której i tak nie uprawiacie? Lepiej ją wydzierżawcie na kilkadziesiąt lat i liczcie pieniądze z dochodów do końca życia oraz o jeden dzień dłużej. Nawet wasze dzieci i wnuki będą bezpieczne, tak jak niegdyś spaliście, a wam rosło, tak będziecie spali, a pieniądze same będą wpływały na wasze konta co miesiąc.

A że to ziemia często uprawna, najchętniej w intencji demiurga tego łotrostwa najlepsza? Nic nie szkodzi. Da się łapówkę w urzędzie, przekształci się na papierze na gorszą klasę i będzie git. Wyleje się tysiące ton betonowych fundamentów, postawi się ciężkie konstrukcje stalowe i nikt tego gówna już nigdy, nawet po zakończeniu umowy nie zdoła i nie zechce zdemontować, gdyż koszty będą tak ogromne, że ani rolnika, ani gminę, ani nikogo innego nie będzie na to stać.

W jaki sposób miałby rolnik zutylizować zalegający na jego polu, bezużyteczny szmelc po 20 latach eksploatacji? Jak ma wyciągnąć z ziemi te wielotonowe fundamenty z lanego betonu, przykryte dla niepoznaki niewielką ilością ziemi? Co ma zrobić ze złomem paneli, z przeżartą rdzą konstrukcją stalową? Jeden fundament pod wiatrak wymaga 140 ton betonu,

Na tę polską ziemię nigdy już nie wjedzie żaden traktor, ani kombajn, ta ziemia już nie urodzi nic, poza bólem i płaczem.

Nieuchronnie zacznie brakować jedzenia, ale nie będzie gdzie zasiać zboża w ilości niezbędnej, aby polski naród przeżył.

I to jeszcze nie koniec. Czymś trzeba będzie uzupełniać deficyt energetyczny spowodowany włączeniami elektrowni węglowych. Dlatego jak grzyby po deszczu powstają obecnie w ich miejsce „ekologiczne” elektrownie na biomasę. Czym jest biomasa? Mogą nią być liście, słoma, patyki, resztki organiczne. Ale one nie uzupełnią deficytu, potrzeba czegoś, co jest w stanie to zrobić. Tym czymś jest drewno. Ekologiczne elektrownie spalają zrębki drewna. Tony, setki ton, tysiące, miliony. Skąd wziąć tyle zrębków, kupować od babć zbierających chrust po lasach? Nie ta skala. Potrzeba do tego całych połaci lasów, tysięcy i milionów hektarów. Wycina się więc drzewa w Amazonii i przerabia je na zrębki, które dostarczane są ciężkim transportem do „zielonych” elektrowni spalających biomasę. Znikają drzewa z brazylijskich płuc świata, drzewa z Puszczy Białowieskiej, które zaatakował wredny kornik, drzewa z całej Polski. A z drzewami znika tlen, którym swobodnie oddychamy, od czego od roku oducza nas terrorystyczny, skorumpowany rząd Morawieckiego. Podnosi się więc stężenie CO2, którego drzewa nie mogą zasymilować, powstaje zły dla nas skład atmosfery oraz efekt cieplarniany i niezależnie od klimatu, który może się zmienić na znacznie zimniejszy, gdyż on zależy od pozycji Ziemi wobec Słońca, następuje pustynnienie pozostałych terenów, wysychanie rzek wydrenowanych już z wody pitnej tysiącami cystern wpompowanych w ziemię po zmieszaniu wody z agresywnymi chemikaliami w procesie prób pozyskiwania ropy naftowej z frackingu.

W proceder handlu drewnem zaangażowane są największe banki żydowskie, jak Goldman Sachs i sprowadzony przez Morawieckiego do Polski, uszczęśliwiony dotacjami z naszych kieszeni JP Morgan wraz z resztą chciwego, podłego gangu. Im więcej będzie na ziemi paneli solarnych, tym więcej zostanie wyciętych drzew koniecznych do wytworzenia energii, niezbędnej przy produkcji samochodów elektrycznych, paneli solarnych, zielonych wiatraków. W końcu zabraknie drzew oraz terenów upraw żywności. Obok brudnej, spalonej ziemi zabudowanej panelami solarnymi oraz wiatrakami pozostaną niedostępne dla zwykłych ludzi enklawy, oazy zamieszkałe przez bandę chorych obłąkańców oraz ich niewolników koniecznych do wykonywania niezbędnych prac, jak usuwanie śmieci, posługiwanie, sprzątanie, opieka nad stetryczałymi chamami. Następnie i to szlag trafi, gdyż celem jest totalne zniszczenie, a szczwani, lecz bezmyślni, zakłamani do takiego stopnia, że oszukują samych siebie oraz ograniczeni umysłowo żydzi, są jedynie narzędziami w rękach diabła.

Wówczas doczekamy (kto przeżyje szczepienia oraz skutki uboczne po latach) końca czasów.

A kiedy zostanie zerwana szósta pieczęć, nastąpi wielkie trzęsienie ziemi i słońce stanie się czarne jak włosienny wór, a cały księżyc stanie się jak krew. I gwiazdy spadną z nieba na ziemię, podobnie jak drzewo figowe wstrząsane silnym wiatrem zrzuca na ziemię swe niedojrzałe owoce.

I niebo zniknie, jak niknie zwój, który się zwija, a wszystkie góry i wyspy ruszone zostaną z miejsc swoich. I wszyscy królowie ziemi i możnowładcy, i wodzowie, i bogacze, i mocarze, i wszyscy niewolnicy, i wolni ukryją się w jaskiniach i w skałach górskich, I mówili będą do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na tronie, I przed gniewem Baranka, albowiem nastał ów wielki dzień ich gniewu, i któż się może ostać? (Apokalipsa św. Jana 6:14)

A PHP Error was encountered

Severity: Core Warning

Message: Module 'Phar' already loaded

Filename: Unknown

Line Number: 0

Backtrace: