No icon

Świat

NIE MA PLANDEMII W BOŚNI I HERCEGOWINIE. BEZCZELNIE NAS OKŁAMUJĄ, TERRORYZUJĄ I MORDUJĄ. CZAS POŁOŻYĆ TEMU KRES

W ramach tegorocznego urlopu część redakcji Nowych Aten wybrała się na sierpniowy wypoczynek do Zadaru, na wybrzeżu chorwackiej Dalmacji i stąd właśnie piszę artykuł, pozdrawiając Czytelników serdecznie. Wyruszyliśmy samochodem, jak zawsze bez masek, szczepień, testów, paszportów covidowych oraz żadnych innych zaświadczeń medycznych.

Nie przepadamy specjalnie za Austrią, ojczyzną Adolfa Hitlera, nie tylko dlatego, że przejeżdżając przez ten kraj w październiku ubiegłego roku zostaliśmy zatrzymani na autostradzie przez ścigający nas partol policyjny na sygnale za przekroczenie prędkości i musieliśmy zapłacić całkiem solidny mandat. Również nie tylko dlatego, że kolejny mandat z ulicznej łapanki fotoradarowej dotarł do nas po kilku tygodniach pocztą z żądaniem zapłaty, na co zareagowaliśmy właściwie, umieszczając papier niezwłocznie w głębokim, okrągłym segregatorze. Nie lubimy Austrii także ze względu na dawne doświadczenia. Trudno jest bowiem zapomnieć wycieczkę do Wiednia jeszcze za poprzedniego reżimu, kiedy pogranicznicy w Austrii wyposażeni w broń palną kazali nam wszystkim, kilkudziesięciu osobom, wyjść z autokaru, zabrać z luku walizki i stanąć w rzędzie przed długimi stołami, po czym  wypakować na nie wszystkie rzeczy osobiste. Następnie austriaccy esesmani, tfu – pogranicznicy, grzebali w tych rzeczach zadając idiotyczne pytania. Trwało to dość długo, po czym pozwolono nam się z powrotem zapakować, zanieść rzeczy do autokaru i odjechać. Niesmak pozostał na lata.

Do tego dochodzi jeszcze fakt, iż Austria, o której Julian Tuwim pisał, że stanowi żydowską mekkę, z gazetami typu „Naje Fraje” we Wiedniu jako „intelektualną zupą” dla diaspory, odegrała mroczną rolę w przygotowaniach do II wojny światowej. To właśnie stąd, z austriackiego zamku Rothschildów przez dobrych kilka miesięcy 1937r. król Wielkiej Brytanii Edward VIII po wymuszonej, pozornej abdykacji kierował brytyjską żydolandią wiodąc świat do tragicznego konfliktu.Nie dajmy się zwieść hollywoodzkiemu obrazowi z Collinem Firth’em w roli głównej, jako wstydliwym królem jąkałą, który dzięki systematycznej pracy pokonał swoją przypadłość. To nie było tak, Jerzy VI, nierozgarnięty idiota, młodszy brat Edwarda istotnie został formalnie królem, ale jako słup i nie dlatego, że jak mówi legenda służb specjalnych romantyczny Edward dla wybranki swego serca porzucił był królestwo, które przypadło następnie Jerzemu. Edward, o czym niemal w ogóle się nie wspomina, był oficjalnie królem Wielkiej Brytanii przez cały prawie rok, a następnie królem z cienia. Został zmuszony do formalnej abdykacji dla tumanienia opinii publicznej, ponieważ, jak cała rodzinka był… nazistą sensu stricto, otwartym stronnikiem Hitlera, a okupowani od czasów Cromwella przez żydostwo Brytyjczycy nie przepadali za Niemcami od I wojny światowej. To wówczas, po decyzji szemranej elity o jej wybuchu ojciec Edwarda, król Anglii Jerzy V w 1917r. zrzekł się oficjalnie swego niemieckiego nazwiska rodowego Coburg-Gotha z Saksonii i przybrał dla picu nazwisko brzmiące z brytyjska - Windsor, z sufitu. Odtąd niemieccy de facto władcy Wielkiej Brytanii (choć jakby im pogrzebać w rozporkach, mogłaby być sensacja, pomijając nawet dwie żydowskie żony Williama i Harrego) w maskaradzie dla ciemnego ludu udają, całkiem skutecznie Anglików…

Książę Karol w żydowskiej jarmułce na pogrzebie zbrodniarza Szymona Peresa w Jerozolimie

Za czasów króla Edwarda VIII faktyczną władzę miał sprawować demokratyczny rząd brytyjski z premierem Baldwinem na czele, natomiast król miał pilnować żyrandola. Jednak Edward VIII, nazywany przez całą rodzinę „Dawidem”, był potrzebny zorganizowanemu żydostwu jako władca absolutny, decyzyjny, dlatego powiększał swoje wpływy polityczne grożąc Baldwinowi podaniem się do dymisji, co spowodowałoby powstanie partii królewskiej i podział Wielkiej Brytanii na dwa obozy, a więc osłabienie, a może nawet zniszczenie kraju. Baldwin miał świadomość konsekwencji abdykacji króla, więc szedł na ustępstwa, jednak do czasu. Zlecił służbom specjalnym śledztwo w sprawie niedoszłej żony Edwarda, niejakiej Wallis Simpson, które wykazało, iż była żydówką o prawdziwym nazwisku Salomon oraz szpieżycą niemiecką, bardzo blisko związaną m. in. z Ribbentropem, a fachu mamienia facetów uczyła się w chińskich burdelach w Szanghaju. Ale to osobna historia, o której już pisaliśmy w jednym z poprzednich artykułów podając źródła.

Edward ze swoją żydówką Wallis Simson/ Salomon

Zatem ruszyliśmy nie przez Austrię, a przez Czechy, Słowację, Węgry i do Zadaru dotarliśmy bez problemów. Poprzednio, w lipcu br. leciałem tam samolotem, również bez maski oraz zaświadczeń.

W Chorwacji byliśmy na przestrzeni lat kilkakrotnie, od Puli po Dalmację, ale nie dotarliśmy dotąd do słynnego Dubrownika. Postanowiliśmy więc wybrać się do tego najpiękniejszego ponoć miasta w Chorwacji. Droga z Zadaru do Dubrownika jest daleka, circa 350 km, aż pod Czarnogórę i Albanię, a po drodze trzeba jeszcze przejechać przez dwie granice z Bośnią i Hercegowiną, gdzie postanowiliśmy odwiedzić Medjugorie, Mostar z piękną, unikalną starówką oraz Neum, w sumie wyszło z 500 km w jedną stronę.

BE DIFFERENT. F*CK OFF THE MAINSTREAM SH*T

Już w drodze do Dubrownika czekały nas dwie niespodzianki. Pierwsza nieco rozczarowująca. Zajechaliśmy do jednej z głównych atrakcji Chorwacji - szklanego mostu Sky Walk w Bikovo, ale kolejka przed wjazdem była na 4 godziny, więc ruszyliśmy dalej. Po drodze mieliśmy słynną Makarską i tam niespodzianka miła, otóż na murze domu na głównej ulicy przelotowej jest napis jak na zdjęciu powyżej, nie udało się go uchwycić w całości, ale treść jest następująca: BE DIFFERENT. FUCK OFF THE MAINSTREAM SHIT, co się tłumaczy BĄDŹ INNY. PIEPRZ MAINSTREAMOWE GÓWNO. Nic dodać, nic ująć.

Dubrownik istotnie ładny, pięknie położony, starówka otoczona murem, szmaragdowe morze z wieloma wysepkami, bardzo ładnie, choć piekielnie drogo, ceny hoteli z kosmosu, a jedna gałka lodów w rożku kosztuje 14 kun, czyli koło 9 zł…

Dubrovnik

Ale nie o Dubrowniku tym razem. Dziś w nocy wróciliśmy z Bośni i Hercegowiny. Zatrzymaliśmy się jako pielgrzymi w Medjugorie, a już turystycznie we wspomnianych Mostarze oraz w Neum. Piliśmy tam kawę w knajpkach, jedliśmy lody, potem obiad w Neum, w moim przypadku chrupiące kalmary z dodatkami - pyszne, nie do przejedzenia.

Posiłek w Bośni i Hercegownie, w restauracji nad samym morzem

Z Mostaru jechaliśmy na około, górskimi, ekstremalnie krętymi drogami z urwiskami, żeby obejrzeć sobie Bośnię i Hercegowinę dokładniej. Tam żadna fałszywa pandemia nie istnieje. Nikt nigdzie nie chodzi w maskach, w żadnych sklepach, ani sprzedawcy, ani klienci, w żadnych restauracjach żaden kelner nie nosi maski, żaden konsument, nie ma żadnych limitów, ograniczeń i restrykcji, życie toczy się zupełnie normalnie. Ludzie spokojnie spożywają posiłki wewnątrz zatłoczonych, klimatyzowanych restauracji i płacą (niedrogo) gotówką, żydowskie karty debetowe (zadłużeniowe) nie są honorowane, tylko w marketach. Normalny kraj. Powszechnie akceptowane są chorwackie kuny, euro oraz bośniackie marki, stanowiące ok. pół euro.

Market w Neum, Bośnia i Hercegowina, żadnych masek, ograniczeń oprócz wejścia z lodami, czy w strojach plażowych...

Bośnia i Hercegowina nie należą do UE, dlatego nie ma tam problemu z destrukcyjną korupcją urzędników państwa przez siły zewnętrzne oraz stosowania się urzędników do rozkazów amerykańsko-unijnych, a de facto żydowskich. Dlatego kraj mógł zachować wolność i niezależność, warte wszystkich pieniędzy. Nie ma tam przekupionych, psychopatycznych „ekspertów” jak Simon, czy Horban, którym należy odebrać tytuły profesorskie i zakazać wykonywania zawodu, po czym postawić ich trzeba przed sądem. To kraj biedniejszy niż futrowana unijną sałatą Chorwacja, tym samym tańszy, ale wolny, jak Białoruś, jakkolwiek to zabrzmi. Dawno już nie oddychaliśmy tak swobodnie, jak w Bośni i Hercegowinie, gdzie cała hucpa pandemijna ukazuje się jak na dłoni. Dlatego na stronach MSZ w Polsce możemy napotkać propagandowe ostrzeżenia przed zjeżdżaniem z tranzytowej drogi przez Bośnię i Hercegowinę prowadzącą do Dubrownika w obawie, że ludzi zobaczą niewygodną prawdę - pandemia to humbug. 

W unijnej Chorwacji, dla której straciliśmy już niemal całą sympatię, złowrogi wirus w marketach i karetki na sygnale od czasu do czasu, choć nie tak jak w Polsce. A tuż za granicą, w Bośni i Hercegowinie kompletnie nic, żadnego wirusa, żadnych karetek, żadnej plandemii, żadnych szczepień...

Robią nas bandyci w konia, w balona i bambuko, bezczelnie nas okłamują i terroryzują śmiejąc się z głupich "gojów" do rozpuku, rozkoszując się naszymi tragediami. Okradają nas i mordują. Musimy niezwłocznie zakończyć ten trupi spektakl chorych obłąkańców.

Comment

A PHP Error was encountered

Severity: Core Warning

Message: Module 'Phar' already loaded

Filename: Unknown

Line Number: 0

Backtrace: