No icon

Polska

PANI UMRZE I NIE ZOBACZY ANI ZŁOTÓWKI - 3 MILIONY FRANKOWICZÓW SĄ W POLSCE WCIĄŻ WODZONE ZA NOS, CZY WZNIECĄ W KOŃCU POWSTANIE?

Wszyscy zapewne słyszeli o „frankowiczach” okradanych w Polsce przez banksterów już od ponad dekady za przyzwoleniem oraz z ogromną pomocą kolejnych, marionetkowych rządów i prezydentów. Celem jest likwidacja rodzącej się klasy średniej, aby jak najmniej było w naszym kraju osób samodzielnych finansowo, a więc niezależnych, wyrażających bez obaw własne opinie, gotowych do stawienia czynnego oporu wrogom wewnętrznym dewastującym nasz kraj od czasu pierwszej żydokomuny, a właściwie już od Traktatu w Paryżu, zwanego wówczas „traktatem żydowskim” ze względu na nadreprezentację diaspory pośród uczestników, kiedy to zorganizowane żydostwo nienawidzące nas organicznie, ponieważ jak żaden kraj na świecie znamy żydowską podłość, ukuło na zmartwychwstałą Polskę termin: „Bękart wersalski”.

Zsynchronizowane działania bankstersko-rządowe miały od samego początku na celu ostateczne rozwiązanie kwestii polskiej. Zawsze chodziło o kwestię polską, nigdy o żydowską. W czasach hitlerowskich, czyli otwartego sojuszu syjonistów z Adolfem Hitlerem i s-ką w ogóle nie pojawiła się kwestia „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Owszem, mówiło się o „ostatecznym rozwiązaniu”, ale dotyczyło ono Polski i Polaków, natomiast żydostwa o tyle, iż Hitler po żydowskich autonomiach lokalnych zwanych gettami, z ich Judenratami, gestapo oraz policją żydowską, miał zbudować żydom autonomię centralną, Judeo - Polonię, na wschód od Wisły. Stąd wziął się termin „Lebensraum”, miejsce do życia, dla żydów, Niemcy go przecież nie potrzebowali, a już szczególnie po wschodniej stronie Wisły, mieli bowiem i wciąż i mają swoje, wystarczające im w zupełności, a jeśli ktoś nie wierzy, to niech tam jedzie i zobaczy na własne oczy. Hitler, notabene doprowadzony do władzy przez finansjerę żydowską, nie był pierwszym, który miał zbudować żydom ich własne państwo.

Medal Josefa Goebbelsa dla żydowskich nazistów, jedno z wielu historycznych świadectw współpracy syjonistów z hitlerowcami

Najpierw był Stalin, który wybudował dla żydów autonomię w Birobidżanie, bliższą im kulturowo, bo azjatycką, niemal chazarską. Jednak zaproponował tam między innymi pracę na roli, a standardowy żyd ma genetycznie dwie lewe ręce, od pracy stroni, jak diabeł od święconej wody, woli żyć cudzym kosztem, z lichwy, złodziejstwa, oszustwa, przestępstwa, szpiegostwa, gangsterstwa, ze zbrodni, z prostytucji, dewiacji, pornografii, z handlu ludźmi, z "kredytów we frankach", czy z fałszywej pandemii, więc projekt upadł, ale pozostały po nim świadectwa dla przyszłych pokoleń, choćby synagogi, jak ta na zdjęciu poniżej, czy słynna menora przed dworcem w Birobidżanie. Warto tu wspomnieć, że słynna, rzekomo włoska mafia Cosa Nostra w USA była w istocie żydowska, a na jej czele stał Mayer Lansky, znany ze stwierdzenia: "Jesteśmy więksi, niż U.S. Steel"

Synagoga w autonomii żydowskiej, w Birobidżanie

Menora przy dworcu w Birobidżanie

Dziś mamy kontynuację programu dobijania nie tylko „frankowiczów”, ale całej Polski i generalnie globalnej populacji "gojów" przez zorganizowane żydostwo zawiadujące koncernami szczepionkowymi, jak szef Pfizera Albert Bourla, znany z odpalania świec hanukowych w jarmułce, czy Pascal Seriot, szef AstraZeneca, który dla realizacji programu wyszczepiania gojów pod pretekstem fałszywej pandemii, nie przyjął o wiele bardziej lukratywnego oraz prestiżowego stanowiska naczelnego prezesa gigantycznego izraelskiego koncernu farmaceutycznego Teva, znanego w Polsce jako Polfa. To program komplementarny z „kredytami we frankach”, w pełni kompatybilny, prowadzący do tego samego celu, lecz nieco innymi środkami.

Chodzi o odebranie nam resztek wolności, podpalenie kraju, brutalną pacyfikację, kolejny rozbiór oraz zainstalowanie na zgliszczach Polski podłych potomków żydowskich bandytów i złodziei z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, zbrodniarzy i oszustów, w charakterze – jak ich nazywa red. Michalkiewicz – szlachty jerozolimskiej, nadludzi uber alles, wiodących od wieków pasożytniczy żywot naszym kosztem, sprawujących pełną kontrolę nad Polakami, oczywiście tymi, którzy pozostaną przy życiu po wykonaniu ludobójczego planu fałszywej pandemii, realizowanego z niekłamaną przyjemnością przez nienawidzące nas organicznie żydostwo pod komendą Morawieckiego na szpicy, sprawujące w Polsce wszelką władzę, niestety na skutek naszych zaniedbań oraz zaniechań. Nienawidzą nas dlatego, że znamy podłość tych ludzi tak, jak żadne państwo na świecie, znamy ich zbrodnie oraz kłamstwa, gdyż nasi przodkowie z dobrego, słowiańskiego serca zlitowali się nad nimi przed wiekami i wpuścili nieopacznie plemię żmijowe do Polski, w ogóle nie biorąc pod uwagę istnienia tak pokrętnej mentalności, nie zdając sobie sprawy z czyhającego na nas niebezpieczeństwa, nie znając ich podłej odwiecznie, zakłamanej do szpiku kości, diabelskiej natury, opisywanej już w ich Biblii przez ich własnych proroków, których notabene pomordowali. Przyszli wówczas do Polski na kolanach, wypędzeni za swoje zbrodnie z Czech, błagając o litość i gościnę, czemu świadectwo dał Jan Matejko obrazem "Przyjęcie żydów w Polsce", schowanym dziś głęboko w podziemiach Zamku Królewskiego w Warszawie, ktorego jako rządząca w Polsce żydokomuna nigdy chcieli odbudować, żeby wyprzeć ze świadomości Polaków nasze pochodzenie, to, że jesteśmy królewskim szczepem Piastowym, a nie potomkami leni, opętanych chałaciarzy, lichwiarzy, oszustów i złodziei oraz psychopatów wyrywających innym ludziom paznokcie obcęgami w ubeckich katowniach. Dopiero Gierek wziął się za odbudowę Zamku, która skończyła się w 1984r, a więc po niemal 40 latach otwartych rządów totalitarnej żydokomuny.

Jan Matejko: Przyjęcie żydów w Polsce. Na kolanach.    

Przez setki lat poznaliśmy żydostwo doskonale, widzimy ich na przestrzał, niczym Bob Dylan, który pisze o nich, jako o zbrodniczych Judaszach w piosence „Masters of War”. Mściwe żydostwo nie wybaczyło nawet jemu, z domu Zimmermanowi, nie mogło strawić jego zdjęcia z papieżem Polakiem, ani tekstów jego piosenek oraz policzka wymierzonego im w twarz, kiedy Dylan odrzucił ich nagrodę Nobla. Zmieniło prawo w Nowym Jorku na rok i kilka dni temu oskarżyło go o molestowanie 12-latki, po 56 latach, niech teraz udowodni, że nie jest wielbłądem.

Bob Dylan na audiencji u św. Jana Pawła II

Wracając po tych dygresjach do meritum, prywatnie jestem jednym z 3 milionów Polaków okradanych „na franka szwajcarskiego”. Swój proces w sądzie po ponad pięciu latach wygrałem, lecz w dalszym ciągu czuję się związany emocjonalnie z całą społecznością „frankowiczów”, z której część publikuje posty na grupie NIE PŁACĘ RAT CHF. Moim zdaniem nie można przestać być „frankowiczem”, tak jak nie można przestać być masonem, czy żydowskim szpiclem, choć z zupełnie innych przyczyn. To bowiem taka trauma, taki stres utrzymujący się przez lata, że nie łagodzi ich nawet wygrany proces, a empatia (jeśli ją mamy) wiąże nas na zawsze z pozostałymi ofiarami.

Wczoraj opublikowałem tam post, który wkrótce zniknął, został przez Facebook usunięty, a ja otrzymałem informację, że moje konto zostało ponownie zablokowane, na kolejnych 30 dni. Widać dotknąłem czułej struny, która natychmiast wywołała rezonans. Publikuję kopię tego postu poniżej.

Post usunięty wczoraj przez Facebook

Treść:

Odblokowali mnie wczoraj na Facebooku po ponad 3 miesiącach, zapewne nie na długo, więc wykorzystam ten moment na kilka słów komentarza oraz apel do wszystkich prawników zaglądających na tę grupę. To już kolejny wyrok, wcześniej byłem blokowany na tydzień, miesiąc, kolejne miesiące, ostatnio na 3 miesiące. Nie narzekam, przywykłem do cenzury już za czasów chęci współpracy z SBB.

Sprawy frankowe, choć bardzo ważne i konieczne, to przy fałszywej pandemii pestka, mały pikuś, tym bardziej, że poszkodowani frankowicze z kompletnie nieznanych mi przyczyn po wygranych procesach w ogóle nie występują do sądów o odszkodowania, tak jakby dźwigany niesłusznie przez lata ciężar niesprawiedliwego długu, założenie na szyję podstępem chomąta, przytwierdzenie do kieratu w interesie banksterskim, a potem uporczywe plucie w twarz, smaganie biczem upokorzeń oraz tragedie osobiste i rodzinne nie miały dla nich, dla nas, żadnego znaczenia. Najczęściej satysfakcjonują się jedynie zapowiedzią odzyskania ukradzionych im pieniędzy (w pierwszej instancji), odfrankowieniem czegoś, co franków nie zawiera, niższą ratą, pęczkiem pietruszki.

Cóż, może to się zmieni, kiedy więcej będzie wyroków prawomocnych. O ile będzie, gdyż jak dotąd obowiązuje modus operandi mafii bankstersko-sądowniczej, niczym ze słynnej oferty łotra Giertycha złożonej łotrowi Czarneckiemu - procesy trwają w nieskończoność: „No postaramy się pomiędzy 7 a 10 lat, ale przez 5 to na pewno nie będzie. To mogę zagwarantować”. Albo: „Pani umrze i nie zobaczy ani złotówki”.

Co prawda dochodzi w końcu sporadycznie do prawomocnych wygranych, jednak ich liczba jest dla banków tak nieznacząca, iż tenże Czarnecki śmiał się nam był prosto w twarz niedawno mówiąc publicznie, iż w I kw. 2021 oddał frankowiczom… 14 000 PLN (słownie: czternaście tysięcy złotych polskich), na co przedstawił sprawozdanie finansowe banku.

Patologia sądownicza sięga w Polsce nie tylko biur i sekretariatów sądów (stary numer, żydowska żona Gomułki była najpierw podsuniętą mu sekretarką, co jest standardem pośród polityków), które robią sabotażową, krecią robotę, ale co najmniej sądów apelacyjnych, które w ramach zorganizowanej grupy przestępców w togach powiązanych z gangsterami w eleganckich anzugach ewidentnie działają wspólnie i w porozumieniu z bankami, wydając sprawiedliwe wyroki od wielkiego dzwonu, głównie dla propagandy medialnej i ew. uspokojenia nastrojów, jednak trzeba na nie czekać bardzo długo i nie obejdzie się przeważnie bez skarg na przewlekłość postępowania, które i tak są oddalane.

Sądy okręgowe, najczęściej po wielu latach wydają coraz częściej (i tak za o wiele rzadko) wyroki obiektywnie słuszne, zgodne z prawem, a dla nas korzystne, chociaż w trakcie procesów robią, co mogą, aby reprezentować interes banksterski i jedynie perfekcyjne przygotowanie argumentacji pozwu, nie pominięcie żadnej istotnej kwestii, zmusza je do wydania sprawiedliwego wyroku. Trudno zatem powiedzieć, czy to istotnie pełny sukces, czy jedynie cyniczna strategia, żeby trzymać milionową grupę frankowiczów w propagandowej śpiączce. W każdym razie cieszymy się wówczas jak dzieci, choć jeszcze nie ma czym, albowiem pozostaje apelacja, która – jeśli bank nie zaniedba, co jest wyjątkową rzadkością – zostaje z reguły złożona w ostatnim terminie, ponieważ każdy dzień bez prawomocnego wyroku to fura pieniędzy wciąż generowana dla banku z naszych, lewych „kredytów”.

Sądy apelacyjne mają tego pełną świadomość, tam nie pracują idioci, więc ich opieszałości nie można zakwalifikować inaczej, jak działanie przestępcze z zimną krwią, na szkodę Polski i Polaków, inaczej sędziowie odrzucaliby apelacje banków hurtem, bezpośrednio po ich złożeniu.

Temat rzeka, ale chciałem o innych gangsterach, złoczyńcach i zbrodniarzach (taka gmina), również urzędnikach patologicznego państwa w Polsce, choć nieco innych, jak Morawiecki, Szumowski, Niedzielski, Pinkas, Dworczyk, Kaczyński i s-ka, którzy muszą doczekać się procesów cywilnych, a następnie karnych, aczkolwiek o te ostatnie może być trudno (do czasu), ponieważ także prokuratura stanowi wciąż element urzędniczej, zorganizowanej grupy przestępczej, co nikogo nie powinno zaskakiwać. A propos, jak tam wagony akt frankowych w Szczecinie, poszły już do pieca?

I tu jest wielka rola prawników „frankowych”, a także kolejne prawnicze El Dorado, gdyż ktoś te procesy cywilne zacząć musi, choć wcale dla idei, przynajmniej nie tylko dla niej, ponieważ straty poniesione indywidualnie przez polskich przedsiębiorców na skutek nielegalnych, terrorystycznych rozporządzeń urzędników państwa są gigantyczne, to setki miliardów, biliony złotych. Ktoś je musi pokryć. Jest więc kolejne zadanie dla prawników, którzy podejmą się ścigania personalnie gangsterów oraz terrorystów państwowych. Roszczenia w procesach odszkodowawczych błyskawicznie przekroczą wartość ukradzionych społeczeństwu majątków przez Morawieckiego, Szumowskiego, Pinkasa, Niedzielskiego, Dworczyka, Simona, Horbana, posłów, senatorów odpowiedzialnych za bezprawne „prawo”, całych partii politycznych, pozostawiając towarzystwo w skarpetkach, w końcu niczego więcej nie potrzebują w drodze na szubienicę.

Tylko potrzeba do tego drugiej Barbary (a może tej samej?), która jak wtedy powie: non possumus! I zacznie demolkę kolejnej patologii. Wkrótce dołączą Robert z Jackiem, Marcin, Beata i wielu, wielu innych prawników. Jasne, że na początku nie będzie łatwo. A z banksterami było? Kiedy w 2014 roku chciałem złożyć pozew, nie było prawnika, który zechciałby mnie reprezentować. Dziś prawników frankowych nie brakuje, a kolejni odcinają kupony od prawdziwych pionierów, którzy wykonali rzetelną pracę. Jeśli mają sukcesy, nich ich będzie jak najwięcej. Podobnie musi być z procesami przeciwko najwyższym urzędnikom.

Wiem, że mec. Dubois reprezentuje jakąś grupę przedsiębiorców w pozwie przeciwko Skarbowi Państwa, ale szczegółów nie znam. Jest więc precedens i choć nie do końca celny, to pierwsze koty za płoty.

Comment

A PHP Error was encountered

Severity: Core Warning

Message: Module 'Phar' already loaded

Filename: Unknown

Line Number: 0

Backtrace: